...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

5 typów klientów, którzy przychodzą do Marketingu

My Best

Pracuje w biurze Działu Handlowego i Marketingu i na co dzień mam kontakt zarówno z klientami instytucjonalnymi jak i indywidualnymi, którzy odwiedzają moje biuro, by o czymś pogadać, o coś zapytać itp. W większości to normalni ludzie, którzy przychodzą z prostym pytaniem, na które otrzymują odpowiedź i grzecznie się żegnają. Jednak jest kilka typów ludzi, którzy idealnie wpasowują się do słów „Janusz” lub „Cebulak”. Jakie to typy ludzi?

1. Janusze okazji

Nie ma tygodnia, a czasami nawet dnia, by nie przyszedł jeden albo drugi z zapytaniem o promocje. Jednak on jest nie jest zainteresowany zwykłą promocją. To są ludzie, którzy czekają na promocje, by kupić tyle na ile im kasy wystarczy. Korzystają z naszych usług codziennie, a żeby to robić czają się, by chociaż uszczknąć kilka złotych. I to jeszcze wejdzie do biura i rzuca hasłem: „Kierowniku, a promocja to bendzie?”. No kurde ekskluzywny żul mi się znalazł. A jak powiesz takiemu, że nie wiesz (bo nie wiesz albo nie możesz powiedzieć) to Ci będzie jeszcze mówił całą historię promocji i mówił na co mu najlepiej zrobić obniżki, bo inaczej to on pójdzie gdzie indziej (i tak nie pójdzie).

2. Don Cebulone

Typ człowieka, który jest najważniejszy na świecie i wchodząc do mojego biura uważa, że mam tę pracę tylko dlatego, że on wyda kilka złotych na nasze usługi. Po wejściu rzuca z rękawa poleceniami. Proszę mi to, czy tamto zrobić. Wszystko spoko, jeśli mogę jego polecenie spełnić. Ojciec Chrzestny zaczyna się, gdy odmówię. „Jak to nie? Mam iść do Twojego kierownika?” Wtedy nawet do Prezesa kieruje ich i przyznaję wielu korzysta z tej opcji po to, by usłyszeć to samo co ode mnie, ale z ust kogoś ważnego. Oczywiście wychodzą bez słowa, a ja czekam codziennie na głowę konia w łóżku.

3. To na Tobie się wyżyję!

Takich ludzi poznajemy z daleka. Idzie już z nietęga miną, a przyczyna pewnie jest w ich domu lub pracy. Nie przyjdzie nawet z jakimś problemem, który jest od nas zależny. Tylko wyleci z takim szambem, byleby tylko wykrzyczeć jacy to nieudolni ludzie tu pracują i w ogóle jak to możliwe, że ten budynek stoi. Podziwiam swoje opanowanie w takich sytuacjach, że nie chwycę wtedy długopisu i nie zadam czterdziestu ran takiej osobie. Przyznaję w głowie czasami sobie to wyobrażam.

4. Pseudo Biznesmen

Tu zamienimy, tam oddamy, tam dodamy i oczywiście „ile to kosztuje i dlaczego tak drogo”. Ja wiem, że klient nasz Pan i w ogóle, ale jak można robić z siebie biznesmena i udawać ze przychodzi na negocjacje, które nie istnieją. Mógłbym ten typ ludzi podpiąć pod Januszów okazji, ale oni serio myślą, że kręcą jakiś biznes gadając ze mną.

5. Człowiek Pytanie

Milion pytań. Nawet tych nie związanych z moim działem i pracą. Niejednokrotnie dostaje pytanie o jakieś sprawy techniczne lub ludzie chcą opowieści jak to inni robili itp. Najgorsze jest w takich ludziach, że przewałkują Cię w każdą stronę na koniec pytając o Twój rozmiar buta, a i tak powiedzą „Dziękuję, do widzenia” i nigdy nie przyjdą, bo wchodząc do mojego biura nawet nie mieli zamiaru się zdecydować, a jedynie popytać, bo lepiej wiedzieć.

 

Jeśli dopatrujesz się którejś z tych pięciu cech w sobie to wiedz jedno. Żadna szeroko rozumiana obsługa klienta Cię nie lubi. Smęcisz, nudzisz, a i tak nic z tego nie wynika. Mało tego – wkurwiasz, bo myślisz ze jesteś najważniejszą osobą jaka wejdzie tego dnia do biura, sklepu, obiektu, czegokolwiek. Powiem prawdę. Nie jesteś najważniejszy, a w wielu przypadkach nawet ważny.

 

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno