...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

7 moich patentów na bycie wesołym na codzień

My Best

Zauważyłem, że moje ostatnie teksty nie napełniają człowieka optymizmem. Ciężko, żeby jednak tak było skoro szaro, mokro, zimno i nijako. Postanowiłem jednak podzielić się z wami moimi małymi przyjemnościami, które sprawiają, że nie ważne co za oknem – jakoś jestem względnie pozytywny. Będą one w dwóch kategoriach: Czynności i podejście. Są to drobne rzeczy, ale doskonale sprawdzają się w codzienności, pełnej obowiązków i stresów.

Moje punkty widzenia

1 – Nagradzaj się za efekty – To głupia metoda kija i marchewki, która gdy ktoś na Tobie ją stosuje jest momentami nieludzka, a w tym przypadku jest to sposób na umilanie sobie zwłaszcza końca pełnego zadań dnia lub tygodnia. Niech będzie to drobna rzecz. Taka, która nie przesłoni samych obowiązków. Jedno zimne piwko na koniec dnia, długa kąpiel – kto co lubi. Może być to nawet popołudniowa drzemka albo odcinek serialu. Świadomość, że zasłużyliście na to sprawi, że będzie sprawiało wam to jeszcze większa przyjemność.

2 – Zrób sobie przerwę, gdy masz dość – Wiem – deadline, terminy, pośpiech itp. Trzeba się z wszystkim wyrabiać, ale w większości przypadków nasz pośpiech nie jest spowodowany tym, że mamy za mało czasu, a po prostu panikujemy. Boże to trzeba zrobić, tamto trzeba zrobić. Takie podejście nie sprawia, że pracujesz szybciej, a jedynie bardziej chaotycznie. Zrób pięć minut przerwy (jeśli możesz sobie pozwolić na to). Weź łyka kawy, zjedz batona albo ciastko i na spokojnie pomyśl: „Co mam zrobić?” Szybko w głowie sobie ułożysz po kolei co trzeba zrobić.

3 – Odliczaj w dół – Skutkuje na siłowni, skutkuje w pracy, skutkuje nawet w prostych czynnościach domowych. Zaczynając pracę nie zostało Ci 8 godzin, tylko jeszcze 7, bo aktualnej godziny nie liczysz. Robiąc powtórzenia na siłownie nie licz od 1 do 10, a na zasadzie: „jeszcze 9” i tak w dół. O wiele łatwiej zrobić coś jeszcze dwa razy niż ósmy i dziewiąty. I nigdy nie liczy się aktualnego powtórzenia, godziny, ziemniaka do obrania.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

1 – Nie panikuj na zapas – Badania dowiodły, że większość rzeczy, które nas martwią i stresują nie wydarzą się nigdy. Rób swoje, żyj po swojemu, a gdy coś się wywróci to wtedy myśl jak to rozwiązać. Nie mylić tutaj tego z życiem w lekkoduchu kompletnym. Nie pchamy się pod nóż, żeby potem myśleć jak spod niego się wygrzebać. Chodzi o to, że skoro problem jest tylko lekko możliwy to nie oznacza ze mamy już panikować.

2 – Nie patrz kto jest winny, ale jak rozwiązać problem – Co kogo obchodzi, które z was zawaliło termin. Ważne jest, że macie się wyrobić. Każdy oczekuje efektu, a nie dostania winnego na tacy. Ważne jest, żeby ktoś naprawił zepsutą rzecz, a nie się przyznał. Niestety tutaj ciągle człowiek ma mentalność szukania winnego, a nie rozwiązania. Smutne to jest, bo większą przyjemność ludzie czerpią oskarżeń i opieprzów niż ze znalezienia rozwiązania lub naprawienia problemu.

3 – Nie patrz innym do portfela – To jest podejście, której Polacy nie umieją się wyzbyć. Co mnie interesuje ile zarabia sąsiad, szef, lub uliczny diler. Będę przez to bogatszy? Będę przez to lepszy? Jedno jest pewne – jeśli jesteś głupi to będziesz bardziej wkurwiony, bo ktoś ma lepiej niż Ty.

4 – Nie bój poprosić się o pomoc – To żadna ujma. Nie ważne jaka to forma pomocy. Odkręcenia słoika, pożyczenia stówy, czy wytłumaczenia czegoś, czego nie rozumiemy. Bycie w ten sposób dumnym do niczego nas nie zaprowadzi. I tylko idiota odmówi nam pomocy jeśli powiemy „pomożesz?”

zobacz drugi punkt widzenia

Siedem patentów, dzięki którym mam luz na co dzień i częściej się uśmiecham od innych. Mam nadzieję, że wam się przydadzą i sprawią, że wasze życie będzie troszkę bardziej pozytywne.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno