...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

7 – Te wszystkie uśmiechy, którymi się obrzucamy

Lifestory

Na co dzień widzimy wiele uśmiechów, na które odruchowo odpowiadamy tak samo, mimo że każdy z nas wie całą prawdę o szczerości tych wyszczerzonych mord.

Szczerość dzisiejszego świata nie ogranicza się nawet do przywitania. Wiele osób mówiąc Dzień dobry w myślach ma nadzieje, że odbiorca udławi się własną śliną odpowiadając równie szczerze. Każdy się uśmiecha, mówi miłe słowa, a po opuszczeniu towarzystwa obgadujemy z nienawiścią i bezczelnością. I nie jestem tutaj jakiś święty – mi też się zdarza, a takie zachowanie dyktowane u mnie jest tylko i wyłącznie kulturą, a nie sztuczna przyjaźnią i sympatią. Jestem szczerą osobą i w większości przypadków powiedziałbym w twarz to samo co powiem za plecami. A czemu tego nie robię? Bo nie rozmawia się zwykle o danej osobie z nią samą, a z kimś innym. To proste jak budowa cepa i uskuteczniane od czasów Judasza, który obgadał za plecami kolesia, który z wody robił mu wino. Swoją drogą w dzisiejszych czasach nie zabiliby takiego magika.

Najwięcej fałszywej uprzejmości znajdziemy rzecz jasna w pracy. Jeśli pracujesz dłużej niż parę tygodni/miesięcy to wybij sobie z głowy, że po wyjściu z biura nie lądujesz na tapecie obgadywania. Ale to już norma i póki, ktoś nie wyda drugiej osoby, lub nie przekroczymy pewnych granic jest to względnie powszechnie akceptowane, bo o czym tu rozmawiać jak nie o kimś innym? To najłatwiejszy temat do rozmów i jednocześnie nie musimy obnażać samych siebie z prywatności, a mimo to zyskamy czyjąś sympatię, bo jak to w jednej z piosenek było: „Nic tak nie łączy jak wspólna nienawiść”. I nie ważne, czy zasłużyliście sobie na te słowa czy nie. Ważne, że jest o czym pogadać.

O ile zwykłe obgadywanie, czy nieszczere słowa bez przesady uważam za coś względnie normalnego jak na obecne czasy, jednak nadal podziwiam (w złym tego słowa znaczeniu) ludzi, którzy z takich „przyjemności” zaczęli uprawiać hobby, a nawet sport wyczynowy. Nie jestem tutaj szowinista – faceci też plotkują i obgadują, ale robią to jakoś inaczej niż płeć piękna, która osiągnęła pewien nieosiągalny dla nas – prostej płci poziom.

Co wynika z tego wszystkiego? Otóż nic dobrego na dłuższą metę. Bo skoro my obgadujemy to i nas obgadują. Więc zróbmy sobie samemu dobrze. Jeśli obgadujemy już – róbmy to delikatnie, a jeśli nas obgadują – miejmy to w dupie, bo mając na uwadze, że w każdej plotce jest ponoć ziarnko prawdy to zwykle ogranicza się to ziarnko do prawdziwości imienia – reszta jest wyssana z palca i to nie wiadomo, którego.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno