...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

A pamiętasz jak?

Lifestory

Twoim jedynym zmartwieniem był fakt, że w poniedziałek jest sprawdzian i dwa polskie? A najtrudniejszym wyborem był z którym kumplem spędzisz weekend, a może z koleżanką, którą w szkole ciągnęłeś za warkocze? Pamietasz na pewno kim chciałeś zostać, jakie miałeś marzenia i pragnienia. Swoją pierwszą miłość, pocałunek i seks. Te buzujące hormony, te pierwsze zawody miłosne i pierwsze porażki zawodowe, które wtedy nazywałeś jeszcze szkolnymi.

Twoje zmartwienia nie trwały nigdy dłużej niż godzinę, bo zaraz przepędzały ją miłe rzeczy, takie jak słodycze, kopanie piłki i znajomi. Problemy się rozwiaże. Poza tym co to były za problemy? Pała z matmy i uwaga na biologii. Jakoś się poprawilo oceny, a za uwagę dostałeś co najwyżej karę na telewizor, którą albo się obchodziło jakoś, albo na ładne oczęta przekonywało się mamę, że musisz oglądnąć Dragon Balla, bo inaczej koledzy będą się śmiać.

Teraz już się nie śmieją jeśli nie znasz serialu, filmu itp. przecież jesteś już dorosły i masz na pewno masę obowiązków i spraw, więc nic dziwnego, że nie miałeś okazji. Właśnie, tyle na głowie, że nie ma czasu na cieszenie się życiem. Kredyt, praca, rachunki, zrobienie obiadu, przypilnowanie dzieci jeśli masz, by te uczyły się pilnie. Z biegiem lat zaskakująco zmieniają się sprawy. Z tych, które mogłeś na te, których Ci nie wolno. Z tych, co chcesz zrobić na te, które musisz. Kolorowe cukierki zmieniasz powoli w mniej kolorowe tabletki, które bierzesz na wszystko. Na sen, na brak snu, na nerwy, na pobudzenie, na zły dzień, na dobry dzień. A pamiętasz jak nie chciałeś iść spać, bo przecież można jeszcze poczytać komiksy, pograć na komputerze albo zwyczajnie powygłupiać się? Dzisiaj czym prędzej usypiasz, bo wtedy możesz mieć cały świat w dupie zwyczajnie. To w śnie bawisz się jak dziecko.

A pamiętasz jak można było podejść do dziewczyny i powiedzieć po prostu: „Cześć”? Bez alkoholu, baru i podtekstu chęci zaliczenia. Podchodziło się bo chciało się zaznajomić. Tak zwyczajnie, bo osoba wydawała nam się fajna. Dzisiaj pojęcie fajna osoba zastępujemy popularnością, kasą, wyglądem. Takie cechy jak inteligencja, poczucie humoru i jakakolwiek ogłada schodzą na drugi plan lub dopiero po jakimś czasie wychodzi, że dana osoba faktycznie ma takie cechy. Tak szczerze drogie panie. Kiedy ostatni raz w życiu ktoś podszedł do was, żeby się przywitać po za pracą lub szkołą (chociaż tam też) i nie poczułyście, że zagaduje tylko dlatego, że pewnie w głowie już was rozbiera i pieprzy pod najbliższą ścianą? Podobnie Panowie. Ile razy w dorosłym życiu podeszła do was jakaś laska z chęcią zaznajomienia i nie pomyśleliście, że to z racji waszej kasy, wyglądu lub pewnie coś chce od was. To smutne stereotypy. Nikt już dzisiaj nie wierzy, że ktoś chce się zaznajomić ot tak. Musi być powód.

Kiedyś wystarczyła musująca oranżada w proszku i przez pół godziny siedzieliśmy na murku zachwyceni pięknem życia. Dzisiaj, żeby w ogóle wyjść na dwór dziecko, które ma w okolicach 13 lat musi wziąć komórkę, kasę, dziewczyna musi zrobić makijaż. Trzeba się skonsultować, gdzie się wybiera ekipa, bo od tego zależy nawet strój. No i będzie tam wifi? Dzisiaj na ławkach siedzą albo blokerski, albo matki z dziecmi, albo dzieci chowające się z papierosami przed rodzicami.

Czasami nie chce mi się wierzyć, że świat się zmienił aż tak bardzo. Że kontakty się spłyciły do tego stopnia, że nawet jeśli znasz się z kimś jak łyse konie, to czasami musi być powód, żeby odezwać się, żeby pogadać. Są znajomości, które nie potrzebują ciągłego kontaktu i nadal świetnie się człowiek z drugim dogaduje i mało tego mimo, że nie ma ciągłego kontaktu to możemy na tą osobę liczyć. Gorzej jest, że wystarczy ktoś pozornie ciekawszy w danej chwili i kontakt z osobą, która jest zawsze dostępna przestanie być atrakcyjny. Bo przecież jest zawsze, nie ucieknie. Nie trzeba do niej pisać już smsów, o pierdołach. Póki nie znudzi nam się ciekawszy egzemplarz, lub my jemu to po co odzywać się do osoby, która jest zawsze. A pamiętasz jak ta osoba, była w najgorszych momentach Twojego życia? Za dzieciaka było się zawsze albo nigdy.

Teraz świat jest popieprzony.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno