...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Bohaterem na ekranie być!

Media

Któż z nas nie wcielał się z w jakaś postać z gier komputerowych lub wideo. Pomijając puste strzelanki, gry dają nam możliwość zmaterializowania nas w awatarze na ekranie. Od popularnych Simsów gdzie bawimy się w rodzinę bez obaw o rachunki dzieci, przez moje ulubione gry RPG gdzie jesteśmy bohaterem stawianymi przez wyborami, które maja na nas wpływ na ekranie, aż po strategie gdzie możemy wcielić się samego Boga. To wszystko sprawia, że możemy bawić się w wybory bez konsekwencji. W przeciwieństwie do realnego życia możemy dla sportu obrać złą drogę i przekonać się jak pixele zareagują na nas. Jednak gry mają to do siebie, że poza celowym grania złego gliny, zwykle wybieramy taka drogę jaką wybralibyśmy osobiście w tej sytuacji (poza sytuacjami, które dają lepsza nagrodę za zadanie). Osobiście niezależnie od gry zwykle podejmuje takie decyzje, które faktycznie podjąłbym będąc bohaterem – nawet jeśli nie zawsze mi się to opłaca. Stąd też lubię grać w gry po parę razy. Obieram różne drogi, które niejednokrotnie przeplatają się z poprzednimi, które obrałem poprzednimi razami – ot tak z ciekawości. Z tego powodu swoje ulubione tytuły jak Baldur’s Gate 2, Icewind Dale, Wiedźmina czy Fallouta 3 przechodziłem niezliczoną ilość razy i nigdy nie zrobiłem tego tak samo. To taki paradoks. Gramy by oderwać się od rzeczywistości, a przed ekranem jesteśmy na dobrą sprawę sobą. No chyba, że chcemy dać upust nerwom i zamiast zabijać na co dzień zabijamy na ekranie. I nie jest to absolutnie aluzja, że od gier debile zabijają. Nie ma takiego czegoś jak strzelające dzieci w szkole, bo grały w GTA. Gówno prawda. Debilów nie sieją… sami się rodzą. Masz gówno w głowie to i nawet tetris nakłoni Cię do strzelaniny. Ba.. nawet poranne śniadanie, bo szczerze mówiąc osobiście zabiłbym szybciej z powodu kiepskiego jedzenia niż gry. Dobre gry wciągają jak dobra książka. Jesteśmy częścią tego. I z tego powodu możemy być wiedźminem, zabójcą a nawet Bogiem. Jeśli ktoś tego w grach nie poczuł oznacza, że grał w kiepskie gry lub nie dał im się pochłonąć. Jedni chcą być czarodziejami, inni strzelać z laserów. To sfera marzeń, która możemy częściowo zrealizować. Oparliście się kiedyś z dumą po wykonaniu zadania w grze? Zabiciu bossa? Na pewno! A ile przekleństw wylaliście na ekran zanim tego dokonaliście? „Giń suko!” – pamiętam, jak krzyknąłem to pierwszy raz zabijając smoka cieni w grze Baldur’s Gate 2. Takich emocji nie wzbudzają wszystkie gry  – tylko te które wciągają, i które pozwalają być nam sobą. Tutaj mogę wygłosić prośbę. Grajcie tylko w dobre gry i bądźcie bohaterem na swoim ekranie!

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno