...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Chcemy popadać w rutynę

Lifestory

Człowiek nawet najbardziej spontaniczny w pewnym sensie pragnie popaść w rutynę. Kojarzycie ten spokój, który miał człowiek w czasach szkolnych. Wiedział, że idzie do szkoły, wraca, uczy się (lub nie) i ma luz. Jednocześnie nie miał problemu z tym, że ktoś zadzwoni domofonem i powie „Dawaj, idziemy grać w piłkę”. Ubierał się i szedł. To było wtedy ekscytujące. A dzisiaj? Wyobrażacie sobie, że ktoś nagle puka do drzwi i każe wam ubrać buty i wyjść? No jak to tak? Trzeba się ogarnąć, przygotować mentalnie itp. Coś nieplanowanego w dorosłym życiu to stres i zło. Lubimy wiedzieć co nas czeka po przyjściu z pracy. Umawiamy się na kilka dni do przodu, a jeśli nie dni to chociaż kilka godzin. Gdzie podziała się nasza spontaniczność?

Moje punkty widzenia

To wynik też naszej edukacji i pozostałości jeszcze wychowania. Szkoła w Polsce jest prosta. 5 dni w tygodniu, monotematyczne przedmioty i tematy, które powtarzane są w podstawówce, gimnazjum i liceum. Późniejsza praca to od prawie zawsze to samo dzień w dzień. Nawet w mojej pracy, gdzie każdy dzień to coś nowego to jednak wiele zachowań jest oparte na schemacie.

Całe życie osoby kształtujące nasze charaktery i życie temperują nas, byśmy byli tacy sami. Matura według wzoru, praca według schematu, a w niedziele musi być rosół. Tworzy się wokół tego strefa komfortu, która jest bezpieczna. Co nas może zaskoczyć w takim życiu? Nieposolone ziemniaki co najwyżej na obiad. To daje nam złudnie przyjemne wrażenie, że panujemy nad własnym życiem. Czyż to nie miłe uczucie?

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Jak się okazuje nie do końca. Im bardziej popadamy w rutynę, tym trudniej z niej wyjść. Nie mamy ochoty wychodzić z ciepłego domku, by spotkać się z kimś, bo to wiąże się z zachwianiem równowagi w naszym świecie. Przecież zaraz będzie serial, drzemka lub kupa, a ktoś włazi z buciorami do waszego życia i każe wam robić coś innego niż powinniście. Po co próbować nowych potraw, czy zwyczajów? Przecież obecne nam pasują, a jedyne co nowe chętnie próbujemy to seriale.

Pewnego dnia się budzimy i stwierdzamy, że w pewnym sensie brzydzimy się sobą. Nie robimy nic ze sobą, nasze życie to szarość w czystej postaci. Ale to już szlaki tak przetarte, że stały się rowami, z których nie umiemy się już wydostać i przede wszystkim boimy się to zrobić

zobacz drugi punkt widzenia

Nie będę tutaj coachingowego bełkotu przytaczał o wyjściu ze strefy komfortu. Jedno jest według mnie pewne. Czasami warto spróbować chociaż na chwilę czegoś innego. Jednak rutyna to nie jest coś złego (o ile nie odnosi się do okazywania miłości – bo tutaj jest nieustanna walka, by uczucie jak najdłużej było mocno wyczuwalne).

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno