...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Ci wszyscy życiowi „Eksperci”

Lifestory

Spotykasz na co dzień starszego kolegę, koleżankę z dzieckiem, kogoś po studiach, z dłuższym stażem w pracy i nie ma szans, byś chociaż raz na tydzień nie spotkał „życiowego eksperta”.

– Co Ty wiesz, o życiu? Masz dopiero tyle lat (tekst od osoby dwa lata starszej)

– Nie masz dzieci, to nie wiesz jakie życie jest ciężkie.

– Popracuj tutaj tyle, co ja to zobaczysz.

I tak w kółko. Strach powiedzieć, że boli Cię ząb, bo znajdzie się szczerbaty, który powie, że nie znasz życia, bo masz zęby. Boję się, że nawet w wieku 100 lat, gdy coś powiem to pojawi się o kilka dni starszy i powie, że nie znam życia i chuja się znam. Skąd tacy ludzie się biorą i po co to robią?! O co w tym chodzi?

Moje punkty widzenia

Wydawać by się mogło, że chcą służyć dobrą radą, że chcą byśmy byli mądrzejsi o ich wiedzę i doświadczenie. Tylko zastanawia mnie, czy tekst „Nie masz dzieci, to nie wiesz jakie życie jest ciężkie” jest mądrą radą i wyznaczeniem ścieżki życiowej? Raczej jest to wołanie o atencje i współczucie. Po co robią ludzie sobie dzieci, idą na studia itp. skoro jedyne co robią później to marudzą ludziom, że ich życie jest ciężkie. Tak – wiem, kochacie swoje pociechy i każde z nich na pewno jest najpiękniejsze na świecie i najukochańsze. Tylko po cholerę prostować kogoś bezdzietnego, że „nie zna życia, bo nie ma dziecka”? To trochę żałosne. Ludzie nie mogą zdzierżyć, że ktoś może być zmęczony, może być mu źle i ciężko w życiu. To ich trzeba żałować i im współczuć, a żeby to osiągnąć wyciągają najłatwiejszy możliwy argument i to w dodatku taki, z którym ciężko dyskutować. I stąd biorą się argumenty, że starszy ma ciężej, kobieta ma okres, matka ma dziecko, a kolega z pracy dłużej pracuje. No weź z tym dyskutuj. Po prostu się nie da i nawet szkoda nerwów i czasu, bo jak powiesz matce dziecka, że masz też źle to zacznie najgorsze brudy o dziecku wyciągać, żeby tylko pokazać, że Twoje życie to kiepski żart. To samo z osobami, które studiują, pracują dłużej albo są zwyczajnie starsi. Nie znasz trudu życia jeśli nie jesteś nimi.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Z kolei jak marudzić przy kimś wiekowym, bardziej doświadczonym życiowo i mądrzejszym o tym, że nasze pozbawione obowiązków (no poza pracą lub szkołą) życie jest ciężkie. Czasami wstyd jest powiedzieć, że jesteś zmęczony wracając ze szkoły podczas, gdy osoba, która stała 8 godzin i fizycznie pracowała zdążyła jeszcze zrobić pyszny obiad i podać Ci pod nos. Równie głupio jest marudzić, że jest się niewyspanym po 8 godzinach snu, gdy staniemy przy matce dziecka, które w nocy miało kolki, gorączkę lub ząbkowało.

Trzeba mieć wyczucie i hamować się z pewnymi kwestiami jeśli chodzi o marudzenie przy nie których osobach. To jednak działa w dwie strony. Skoro oni mogą być zmęczeni to ja też. Nie muszę mieć dziecka. Mogę mieć inne obowiązki, które wydają się być dla kogoś z klapkami na oczach śmieszne. Stań w moich butach to zobaczysz, że też miewam ciężkie dni. Nie zawsze muszę marudzić na ich temat, a Ty nie zawsze musisz pokazywać, że masz gorzej.

zobacz drugi punkt widzenia

Jaka jest idea tego „licytowania się” kto ma gorzej? Ja stwierdzam, że poza paroma aspektami moje życie jest całkiem w dechę. Mam co włożyć do garnka, do kogo się przytulić, jestem zdrowy i chyba nie najgorzej kreatywny skoro prowadzę tego bloga. Owszem kasy mogło by być więcej, mógłbym zarabiać na blogu zamiast być na etacie itp. Więc tylko ja siebie nie katuję i nie uważam, że mam gorzej od innych? Skoro macie tak  ciężko w swoim życiu to może je zmieńcie?

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno