...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Co czuje Bloger, gdy nie pisze od miesięcy?

Lifestory

Taki, który przed przerwa napisał dwadzieścia tekstów i wrzucił trzydzieści fotek na Instagrama? Nic, a nawet czuje luz, że nie siedzi, nie sprawdza statystyk, nie dostaje powiadomień itp. Sprawa ma się jednak zgoła inaczej, gdy od wszelkiego tworzenia treści we własnym imieniu odetnie się Influencer, który tworzył regularnie i od przynajmniej roku, czy dwóch.

Nie ważne, czy to bloger, vloger, streamer, czy inny internetowy -er. Po pewnym czasie zaczyna odczuwać pewien dyskomfort. Nie chodzi tutaj o jakieś egzaltowanie siebie w Internecie, czy nawet o czytelników, lajki, i te magiczne UU, do którego dążą ludzie. Nawet nie chodzi o współprace, czy ewentualne zarobki, dary losów i barterówki. Więc o co chodzi?

Stopniowo czujemy się jak w jakieś mentalnej klatce, która się kurczy. W końcu dla wielu pisanie, nagrywanie itp. jest swoistym wentylem i sposobem wyrażenia siebie. Skoro po kilku latach regularności człowiek przestaje robić coś co uważał za hobby lub sposób życia zaczyna się czuć nieswojo. Mimo pierwszego luzu w głowie po chwili zaczynamy mieć syndrom sztokholmski i tęsknić za tym. Nie śmiem porównać pisania do nałogu, bo ludzie, którzy spotkali się z uzależnieniem w życiu mogą poczuć się urażeni i spłyceni.

Moja wewnętrzna klatka dość mocno mnie już uciskała i stąd pojawia się ten tekst. Mam sporo do wyrzucenia z siebie. I to nie jest tak, że nie mam komu się wygadać, czy coś. Po prostu potrzebuję pisać i oczyścić odrobinę głowę, a to pomoże mi ogarnąć resztę mam nadzieję.

Przez najbliższy czas będę jeszcze mętnie jeszcze działał i przygotowywał się do wynurzenia twórczo(i nie tylko) aktywnego. Będziecie? Czas pokaże.

Lekka inspiracja w obrazku do tekstu świetnym serialem i przede wszystkim postacią komiksową – Punisher. Jak Frank Castle. Wracam zza grobu.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno