...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Co sądze o Naszych przed Euro

Media

Euro już tuż tuż. Mecze towarzyskie z Holandią i Litwą nie napawają optymizmem, ale nikt nie będzie ścierać się w meczu, gdzie nagrodą za wygraną jest uścisk Nawałki (z którym i tak się witają na treningach). Zgrupowania reprezentacji były tak rozdmuchane w mediach, że trzeba było żony Lewandowskiego, żeby dać Naszym chociaż chwilę spokoju na normalny trening. Piłkarzy mamy mocnych. Gwiazdy czołowych zespołów europejskich i wschodnich sztuk walki (sławny Kung-fu Pazdan). Co mogło by się nie udać? Czego może zabraknąć na Euro?

Moje punkty widzenia

A no wiele może się nie udać i wielu rzeczy może zabraknąć. Jedną z takich rzeczy jest według mnie po prostu luz. W zespołach grają świetnie, piłkarzami są wysokiej klasy, więc nawet logika wskazuje na to, że powinni sobie chociaż w miarę poradzić i wyjść przynajmniej z grupy. Ta presja sprawia, że chłopaki mają tyle luzu co polski gangster w „Chłopaki nie płaczą”. Gra w reprezentacji jest wyniesiona wręcz do patosu przed mistrzostwami, a jeszcze biedny Lewy jest na prawdę dobry, Real Madryt go chce, więc powinien sam z piętnaście bramek strzelić w pierwszym meczu. Nic dziwnego, że chłopaki są spięci na boisku skoro oczekuje się od nich tego samego, co robią w ligach. Różnica jest taka, że taki Błaszczykowski z innym graczem reprezentacji gra może z dwadzieścia razy w roku, a z pierwszym lepszym piłkarzem z klubu praktycznie co dziennie. Dlatego tego luzu nie będzie, póki chłopaki będą czuć presję, że muszą coś udowodnić na tym Euro. Nawet nie da się wyczuć, że chłopaki grają w to co lubią i że grają dla siebie. Wszystko jest dla nas – kibiców, którzy i tak w większości powieszą psy na reprezentacji chociażby nie wiadomo jak dobrze zagrali.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Problem w tym, że nie wiadomo jak dobrze zagrają. Może coś pokażą, a może nawet jeśli nie wyjdą z grupy to pokażą kawał dobrego footballu? Jedno jest pewne – dadzą z siebie wszystko, a jeśli nie będzie szło to trudno. Z pustego nawet Salomon nie naleje. Nikt też nie patrzy na to ile drużyn odpadło, ile meczów wygraliśmy, żeby dostać się do tej najlepszej  ekipy. To są finały Mistrzostw Europy. To mało? Wyobraźcie sobie, że gracie w szachy. Wygraliście lokalne turnieje, później wojewódzkie i ogólnopolskie i w końcu udaje wam się jechać na mistrzostwa, gdzie zwycięzca będzie najlepszym w Europie. Nic nie osiągnęliście? Nie wydaje mi się. Chłopaki jednak wiedzą, że stać ich na coś więcej niż to minimum, jakim był awans. Historia nas uczy, że Ci których nie podejrzewa się osiągają zaskakująco dużo. Przykładem może być Mundial w Korei i Japonii, gdzie Senegal stał się wydarzeniem, a Korea Południowa zdobyła brąz. Nikt nie stawiał na nich, a w ich krajach ludzie zwyczajnie cieszyli się, że ich reprezentacja jest wśród największych. Nasi powinni cieszyć się, że tam są i pod tym kątem grać, wtedy będzie grało się lżej.

zobacz drugi punkt widzenia

Nikt nie stawia, że wygramy. Nikt nie widzi w nas mistrzów – nawet my sami, a mimo to nie oczekujemy porażki. Oczekujemy, że coś nam udowodnią nasi piłkarze. Nie do końca rozumiem co mają nam udowodnić skoro nie wierzymy tak na prawdę w sukces. Z naszymi piłkarzami to jest tak jakbyśmy oczekiwali, że nasza ukochana zajdzie w ciążę pomimo tego, że uprawiamy seks w prezerwatywie. Szanse są, ale to wciąż tylko marny procent. Więc może cieszmy się tymi 99% i czerpmy frajdę z tego, że minimum trzy razy zobaczymy naszych na mistrzostwach, a może zrobią nam niespodziankę.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno