...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Co tak na prawdę znaczy dla nas kraj i flaga?

Lifestory

Biały i czerwony. Biały niczym niewinność naszego narodu, czerwień to symbol przelanej w imię naszego kraju krwi. W taki i wiele innych, podobnych sposobów interpretuje się układ kolorystyczny naszej flagi. Czerwony to zawsze krew, biały tłumaczymy przez niewinność, czystość itp.

Nasza flaga przewija się ostatnimi czasy wszędzie. Koszulki, tatuaże, gadżety i wszelkie imprezy. Rzekomy patriotyzm szerzony jest na zasadzie trendów i mody. Co drugi uważa się za patriotę i co chwilę rzuca się hasła w stylu: data, pamiętamy.

Ale co pamiętacie? Pamiętacie tamte czasy? Wątpię. Czy, pamiętacie o czymś co może zostać zapomniane? Możliwe. Czy robicie to w sposób, z jakiego osoby pamiętające tamte czasy (albo i nie) były by z was dumne, że tak upamiętniacie ich poświęcenie? Raczej nie sądzę.

Większość takich patriotów prędzej przynosi wstyd naszemu kraju niż jest jego dumą. Doskonałym przykładem tego jest jedenasty listopada, gdzie kwiat naszego kraju ku chwale narodu pali tęczę, rzuca kostką brukową i bije się z policją, co najmniej jakby z zaborcą walczył. Gdzie tu logika? Bycie patriotą w kominiarce uciekając przed własnym krajem (lub jego wymiarem sprawiedliwości) jest dla mnie taka sama oznaką szacunku dla kraju jak wyprowadzenie się, bo tutaj chuja się dorobię.

Zaraz ktoś rzuci, że utrzymanie rodziny nie ma nic wspólnego z patriotyzmem, bo wielu naszych rodaków żyje zagranicą i pokazują więcej wartości niż nie jeden mieszkający w stolicy. Tylko, o których patriotach mówimy? O tych, którzy uciekali przed prześladowaniami i żyją np. obecnie w Chicago, czy o bandzie zjaranych zielskiem dresów, którzy wyjechali do Amsterdamu w poszukiwaniu lepszego jutra i jarania. Każdy oczywiście swoją rzepkę skrobie, ale jakoś mi to dziwnie wygląda, jak ktoś spieprza z kraju, bo mu tu „źle” i uważa się za wielkiego Polaka chodząc po obczyźnie w naszych barwach. Nie jesteś Lewandowskim człowieku, ani Małyszem. Dla tamtych ludzi jesteś takim samym imigrantem co Ci z Syrii. Tylko zamiast obaw o to, że się wysadzisz to boją się noża w żebrach i skradzionego portfela. Nic więcej, a to że chodzisz z orłem na klacie i w sandałach ze skarpetami daje słaby wynik w połączeniu z umiejętnością posługiwania się językiem ojczystym na poziomie żula Heńka.

Czy tak wygląda szacunek do flagi i kraju? Nie jestem przekonany, czy dziadek jednego, albo drugiego takiego patrioty byłby dumny, że wnuczek niszczy miejsca, na których się walczyło po to, żeby tylko rzucić kawałkiem krajobrazu w kogoś kto ma tylko ich pilnować. Rozumiem, że policjant to ten zły, ale mimo wszystko wstyd mi, gdy oglądam te pochody narodowe, które wyglądają jak ustawka kiboli, a nie coś z czego polak jako taki powinien być dumny. Gdy wróci już taki z konkursu rzutu śmietnikiem do swojego domu, wtedy otworzy okno i na parapet wywiesi flagę. Oczywiście tą co z Tyskim na Euro rozdawali, a następnie czteropak otworzy będąc dumny z tego, że Polska to On.

Bycie dumnym z samego faktu posiadania polskiego obywatelstwa jest takie samo jak bycie dumnym z powodu posiadania naturalnych blond włosów. Przecież to nie Twoja zasługa. Dumny możesz być z dziadka, Wałęsy czy Piłsudskiego, a nie z siebie. Dla kraju w większości przypadków nic nie zrobiłeś poza pójściem na wybory, a sądząc po frekwencji to i tego nie zrobiłeś. Więc tak obiektywnie patrząc to koń Piłsudskiego wioząc go na grzbiecie ma większe zasługi dla kraju niż Ty.

Zanim ktoś zacznie płakać. Sam jestem szczęśliwy, że jestem Polakiem. Dumny jestem z samego siebie, a jak zrobię coś znaczącego dla kraju to będę uważać się za kogoś godnego miana patrioty. Gdy okaże się, że kraj mnie potrzebuje to mu pomogę. A póki co pilnie uczyłem się historii, by wiedzieć jaką ma nasz kraj i naród. Wiedza sprawia, że jestem dumny z tamtych ludzi. Obecnie okazuje szacunek temu czego dokonali i przynajmniej nie bije studentów z Indii, nie niszczę chodników, nie łamie prawa i nie nosze skarpetek do sandałów. Chyba wystarczy nie psuć skoro nie pomaga się jakoś znacząco?

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno