...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Czy bloger powinien studiować dziennikarstwo?

Lifestory

Generalnie odpowiedź wydaje się na pierwszy rzut oka oczywista. Dzięki wiedzy ze studiów będzie się miało większy warsztat, doświadczenie i umiejętności. Nauczycie się sztuczek i kruczków, które stosują tabloidy. Poznacie świat, który czytacie na co dzień od kuchni.

Jednak nie ma co ukrywać. Bloger to nie dziennikarz i według mojej opinii dobrze, jeśli dziennikarz zaczyna blogować, ale bloger nie powinien studiować dziennikarstwa. Powiem więcej. Uważam, że bloger, który rozpoczyna naukę dziennikarstwa popełnia w pewnym sensie samobójstwo.

Z całym szacunkiem do dziennikarzy – piszą to co muszą. Ich praca to rzemiosło, a nie sztuka. Zanim dziennikarz wykreuje jakieś swoje wyraziste „Ja” zostanie setki i tysiące razy wyprostowany przez przełożonego, naczelnego i nawet sprzątaczkę. Nawet jeśli napisze artykuł w swoim unikalnym stylu, to po przejściu kilku korekt zmieni się on w stek słów, który jest szyty na miarę nie autora, a wydawcy. A bloger? Napisze to jak mu się to podoba i ewentualnie poprosi kogoś o sprawdzenie czy nie ma literówek albo stylistycznych błędów.

Bloger wzbudza emocje i zachęca do dyskusji z nim jako osobą. Dziennikarz tego nie osiągnie o ile tego nie będzie chciał wydawca, a emocje i dyskusje wzbudzą tylko i wyłącznie informacje, które przekaże. Zostaje ograniczony jedynie do wypowiedzenia lub napisania narzuconych słów. Mało kto czytając świetny artykuł w gazecie szuka autora z myślą: „Ciekawe co myśli na inne tematy”. Sprawa całkiem inaczej ma się przy blogerze. Jesteśmy ciekawi co sądzi o innych tematach. Zastanawiamy się, czy byśmy się polubili i jakby to było na wspólnymi piwku.

Jesteśmy bliżej ludzi niż nasi „konkurenci” (użyłem tego słowa, bo nie mogłem znaleźć lepszego). Reprezentujemy siebie i co to robimy robimy pod własną banderą, za którą nie powiewa maszt czasopisma. Tym zaskarbiamy sobie zaufanie i interakcje z naszymi czytelnikami. Nikt nie zaprasza Wyborczej na piwo. Nas – zdarza się. To się przekłada na wiele płaszczyzn. Jeśli np. u Pawła Opydo czytaliście o nowej szczoteczce elektrycznej, to chcieliście ją mieć. W gazecie będzie ona tylko reklamą. W głowie mamy myśl, że skoro człowiek którego czytamy coś zachwala to jest to autentyczne. Nie jest kawałkiem makulatury.

Wracając do dziennikarstwa. Wierzę, że wielu absolwentów dziennikarstwa i samych dziennikarzy pisało by blogi (lub pisze) na poziomie mistrzowskim, ale ciekawe ilu z nich zaczęło blogować przed studiami i kontynuuje to jako absolwent. Raczej niewielu, bo blogerów będących w branży więcej niż pięć lat jest raczej garstka. To dlatego, że te, jak każde inne studia kreują nasz sposób myślenia, zachowania itp. Mnie studia prawnicze nauczyły, że wszystko ma dwie strony i nigdy nie można oceniać rzeczy i spraw z jednej strony. Nie jestem ekspertem, ale pomijając recenzje dziennikarz dany temat opisuje raczej pod jednym kątem i nie czeka na dyskusje. Po prostu przedstawia temat tak, a nie inaczej. Tak, blogerzy też tak wielokrotnie robią, ale jak dyskutować z artykułem z gazety? Na blogu autor wystawia się na strzały w komentarzach.

Przyznaję ciekawi mnie kierunek dziennikarstwa. Ciekawa wiedza i przydatne umiejętności. Wiadomo, że praca dziennikarza nie wygląda jak w filmach. Nie siedzi się nad jednym tematem dwa tygodnia. To raczej rzemieślnicza praca. Napieprzanie tekstu za tekstem, który finalnie i tak nie będzie wyglądać jak na początku to całkowicie inny styl niż mają blogerzy. Jaka z tego kasa jest? Szczerze, nawet nie sprawdzam. Dlatego, że czy zarabiają dużo, czy mało nie zaglądam ludziom do portfela, a tym bardziej nie interesuje mnie ile kto ma z klepania na klawiaturze lub murowania. Jeśli wybrał taką drogę to albo nie ma innej opcji, albo mu ona pasuje.

Podsumowując. Pisząc bloga i zaczynając uczyć się dziennikarstwa według mnie jest swoistym zamykaniem się w klatce. Nauka konkretnych technik, konkretnego stylu i sposobu pisania  ogranicza. Owszem, są pewne zasady, których bloger mógłby nauczyć się i z sukcesem wykorzystać. Problem w tym, że tak samo jak wszystkie inne kierunki nauki takie studia tworzą naleciałości. Spróbujcie spytać dermatologa, czy nie wyszukuje w przypadkowych ludziach schorzeń skóry, albo wizażystka, która nie patrzy na inne kobiety oceniając ich makijaż. Łatwo domyśleć się jak kierunek studiów wpłynie na blogera. W tym dziennikarstwo.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno