...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Czy powinniśmy hejtować Lewego?

Media

Wyszliśmy z grupy i pokonaliśmy Szwajcarów! Tak, to historyczny moment dla polskiej piłki nożnej. Ja jako fan piętnastej kategorii patrzę na to z zadowoleniem, ale bez euforii na poziomie, jakby to była moja zasługa. Wiele jednak osób oprócz braku mojej zasługi widzi też brak zasługi Roberta Lewandowskiego w awansie do 1/4 Euro. Dlaczego? Bo nie strzelił bramki. Czy to powód do hejtu? Do wypominania mu tańczenia i śpiewania z Tomaszem Kotem lub mówienia mrzonki motywacyjnej z telefonem w ręku. Mają rację?

Moje punkty widzenia

To, że Lewemu zdecydowanie nie idzie na tym Euro strzelanie bramek to nie ulega wątpliwości. Tego się w końcu od niego oczekuje i powinien strzelić hat-tricka zanim wejdzie na boisko. W końcu to nasz Cristiano, Zidane, Beckham i Citko w jednym. Tak postrzega go przeciętny kibic, który mecze ogląda tylko z okazji mistrzostw itp. Ktoś myślący wpadnie na to, że to tylko piłkarz i granie na takiej presji, że musi strzelać bramki, bo tego każdy przed telewizorem oczekuje nie jest zdrowe. Trzeba jednak pamiętać, że to po prostu człowiek, który nie musi być zawsze idealny.

W dodatku Euro to całkiem inna presja niż Liga Mistrzów, czy rozgrywki ligowe. Te można powtórzyć za rok, a do następnych mistrzostw będzie znowu droga przez mękę i nie wiadomo jak będzie za cztery lata, czy będzie w ogóle? Inna presja, inny skład inny styl gry. Zauważcie, że Robert pełni zupełnie inną rolę w Bayernie, a inna w Reprezentacji. Owszem, nadal jest napastnikiem, ale czego innego musi oczekiwać na boisku i co innego z siebie dać.

A dać z siebie musi sporo i jest to ciężkie po sezonie pełnym meczy ligowych, turniejowych itp. To jest zmęczenie, nie ma co się oszukiwać i ma prawo nie być w szczycie formy w momencie, gdy rok temu o tej porze odpoczywał teraz musi grać na 100%. Nie ważne jest, że sił jest o wiele mniej. Każdy oczekuje, że skoro był kilka dni nad morzem i w górach na zgrupowaniu to będzie wypoczęty. Tak nie jest.

Trener Nawałka już dawno porzucił taktykę „wszyscy do Lewego”. Szkoda, że kibice nie porzucą tej myśli.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Z drugiej strony właśnie po to jest Lewy w naszej reprezentacji. Ma strzelać bramki, błyszczeć i być wysławiany przez kibiców oraz komentatorów. Każdy w drużynie ma swoją rolę. Pazdan robi za kolesia nie do przejścia, Krychowiak dyspozytorem piłek, a napastnik – cóż – powinien strzelać.

Można mieć żal do niego o brak bramek. Widać, że mu nie idzie i widać, że jakoś nie zapowiada się na przełom w ćwierćfinale. Tyle dobrego, że dzięki swojej renomie ściąga na siebie uwagę obrońców i ułatwia tym strzelanie bramek Błaszczykowskiemu.

Kapitan powinien nas prowadzić do zwycięstwa i nie ważne jak dobrze pokazał się w eliminacjach. Nie ważne, że bez niego by nas na Euro nie było. Teraz jest Euro, my jesteśmy, a jego nie ma. Ta opaska nie jest po to, żeby mieć gorsze dni kilka meczy z rzędu. Tutaj widać różnicę między Robertem, a Kubą, gdy tamten był kapitanem. Nadal ma takie coś w sobie, że porywa naszych do walki. Jest tym „Jednym z”, a nie „Jednym na”.

Naszemu snajperowi trzeba przyznać zdarza się gwiazdorzyć na tym Euro. Próbuje poprzez nieszablonowe zagrania stać się hitem meczu. Nawet jeśli jest świetny to odnoszę wrażenie, że próbuje być jednak gwiazdą.

zobacz drugi punkt widzenia

Nie można tak do końca rzucać psów na Lewandowskiego. Ma prawo być zmęczony, obrona przeciwników jest skupiona na nim. Każdy wywiera na nim presję i ma oczekiwania. Mało kto udźwignąłby takie brzemię w połączeniu z funkcją kapitana, który ma pchać nas przez każdy mecz. Z drugiej strony skoro napastnik nie strzela bramek (a to jest jego główna funkcja) to jest coś nie tak.

Trzeba przyznać, że Lewy próbuje jak może przyłożyć się do wygranej drużyny. Wraca, wywiera pressing, odbiera piłkę, gra zespołowo. Nie można powiedzieć, że stoi pod bramką przeciwnika i czeka, aż ktoś mu poda. Czuje się jednak, że trochę odstaje od reszty chłopaków. Widać, że jest zły, ale jest zły na siebie, bo może robić tego co powinien. Skoro on ma do siebie pretensje to po co mu pretensje Janusza z kanapy?

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno