...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Czy wypada być niedojrzałym?

Lifestory

Według statystyk co trzeci odwiedzający jest w wieku 25-34 lat. Nic w sumie dziwnego, w końcu to widełki w które sam się łapie. Wszyscy dorastamy i prędzej, czy później z młodych i pełnych energii stajemy się zwapniałymi staruchami. Niektórzy oczywiście mają później też energie i siły witalne, ale nie ma się co oszukiwać. Większość z nas pod presją stanowiska, znajomych, posiadania rodziny lub tłumaczenia się wiekiem stanie się poważnymi ponad potrzebę. Bo jak to tak? Mężczyzna po trzydziestce, kierownik w firmie, z dwójką dzieci może być dziecinny? Przecież to NIE WYPADA.

Stwierdzenie nie wypada jest tak nadużywane w naszym świecie, że ludzie sami sobie robią klatki, w których sami się zamykają. To co „nie wypada” jest zapisane w kodeksach i zasadach współżycia społecznego. Cała reszta jak najbardziej wypada. Nigdzie nie jest napisane, że nie mogę robić remontu w niedziele. Nigdzie też nie jest napisane, że muszę iść do ciotki na urodziny. Albo mi coś wolno, albo nie wolno. Owszem, możemy swoimi czynami kogoś obrazić lub ten ktoś przez nasze zachowanie poczuje się dotknięty – jak ta ciotka, do której nie pójdziemy na urodziny. Jakbym ubrał śmieszny krawat do pracy, albo pracując w fabryce później przebierał się co dziennie w garnitur. Ktoś stwierdzi zaraz, że nie wypada albo to głupio.

Trzeba mieć wyczucie smaku i umieć się zachować. Co za tym idzie na pogrzeb nie pójdziemy w hawajskiej koszuli. Ale jeśli chcemy skakać po fontannie z naszym dzieckiem w środku miasta to kto nam zabroni? No chyba, że zakaz jest. Ale absolutnie wypada bawić się z dzieckiem jak dziecko. Nie wypada narobić w gacie jak dziecko, bo powinniśmy panować nad zwieraczami chociaż trochę. Przecież można mieć ten luz i dać się ponieść na chwilę zabawie i szczęściu. Nie trzeba patrzeć na dziecko i ciągle żałować się, że nie mamy tylu zmartwień co ono. Od tego mniej zmartwień nie będziecie mieć. Ale żyjąc zmartwieniami nie będziecie żyć w ogóle. Dając upust emocjom, zmartwieniom i codziennej rutynie mamy więcej energii życiowej. Potrafimy spojrzeć bardziej jak dziecko, któremu zazdrościmy.

Ja, jak każdy mam masę zmartwień. Rachunki, praca, dom, związek, rodzina. Nie odbiegam niczym od przeciętnego człowieka, a mimo to potrafię w przeciwieństwie do innych być  uśmiechnięty. Widzę na co dzień moich rówieśników, których pamiętam z dawnych lat. Imprezowicze chuligani, kujoni, klasowe błazny i sławne na całą szkołę dziewczyny. Każdy z nich był ciekawym, pełnym energii młodym człowiekiem. Teraz na siłę spoważnieli. Bo przecież mają wyższe, kredyt i rodzinę. Nie widzą tylko, że mentalnie zestarzeli się jeszcze przed trzydziestką. Przypominają bardziej swoich rodziców niż samych siebie. Zamiast zrobić coś przyjemnego to zadzierają nosa, a gdy spytają mnie co u mnie słychać to sam nie wiem co im powiedzieć. Że oglądałem ostatnio fajne Lego i myślę, czy go nie kupić? Albo opowiedzieć im, że cieszy mnie pisanie bloga? Jak zrozumie to starzec przed trzydziestką?

Pocieszam się, że mam wciąż znajomych, którzy nie stetryczeli i wiedzą co to pasja życia. To co wypada i nie wypada jest dla nich drugorzędną sprawą, bo przecież chcą żyć pełnią życia zanim dopadnie ich znój starego życia. Dajcie sobie odrobinę luzu dla siebie. Zabawcie się jak dzieci. Chlapcie się wodą, skaczcie na łóżku i żryjcie lody przed obiadem. Co z tego, że nie wypada?

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno