...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Dlaczego nie lubię swoich urodzin

My Best

Dzisiaj moje urodziny! Składajcie życzenia, dawajcie prezenty, stawiajcie mi piwo!

Tego powinien oczekiwać normalny człowiek w dniu rocznicy wyjścia z mamy. Tymczasem ja od wielu lat jakoś niespecjalnie lubię obchodzić to święto. Za dużo myśli nachodzi mnie tego dnia – podobnie jak w Sylwester. Człowiek robi w głowie podsumowanie 365 dni swojego życia i zdaje sobie sprawę, że prawie nic nie poszło z jego planów tak jak chciał, tak jak planował i jak marzył. Jednocześnie zarzeka się, że za rok tego nie będzie, a i tak wszystko jak krew w piach.

Nie żebym się nie starał i był jakimś nieudacznikiem. Zwyczajnie zastanawiając się nad mijającym rokiem życia w oczy się rzuca to co chciałem, a się nie udało. Dostrzegam dobre rzeczy, ale jednak jest ten gorzki niedosyt, który przypomina, że nie stałem się milionerem, nie mam ferrari, willi z basenem itp. A tyle było planów, pomysłów i chęci.

Owszem, czuję się wyjątkowo i jest mi miło, gdy ludzie składają mi życzenia i są dla mnie mili. Jednak nie uznaje to za jakiś wyczyn. Rodzice mnie zrobili, mama urodziła. Następne dwadzieścia lat to praktycznie zerowa moja zasługa. Byłem karmiony, ubierany, dbano o mnie. Ja jedynie oddychałem i starałem się nie popsuć tego, co mi dawano. Zasługą mogę uznać w tym roku swoje urodziny dlatego, że od trzynastu miesięcy jestem w pewnym sensie na swoim, a skoro nie umarłem z głodu to znaczy, że jakoś sobie radzę. Co więcej tyle miesięcy mieszkania razem z ukochana, a nadal mnie nie zastrzeliła, ani nie udusiła w śnie. Chyba nie jestem taki najgorszy.

Nie jestem jednak tym co usuwa datę urodzenia na fejsie, żeby sprawdzić kto mnie faktycznie zna, a kto nie. Chociażbym lubił się z kimś całkiem mocno to jeśli to nie jest jedna z najbliższych osób to nie będzie pamiętać, że mam urodziny, a tak chociaż taka osoba nie poczuje się głupio, że zapomniała lub nie wiedziała. Nie chwalę się też w pracy swoimi urodzinami. Jest poniedziałek. Ludzi w pracy bardziej interesuje, że skończył się weekend, albo jak przeżyć ten dzień niż to, że ktoś ze współpracowników ma urodziny.

Cieszę się z każdych życzeń, prezentów i każdej oznaki pamięci – nie jestem dziwny. Jednak zamiast czuć się wyjątkowo w dniu swoich urodzin, czuję się zmieszany i ze świadomością, że kolejny rok minął bezpowrotnie.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno