...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Dlaczego Poker to nie hazard?

Lifestory

Jestem pokerzystą. Chociaż w sumie to za dużo powiedziane. Grywam w pokera. O! tak będzie lepiej. Lubię tę grę i dreszczyk emocji. Niestety od kiedy została wprowadzona Ustawa Anty-hazardowa to wszelkie aktywności lokalne i ogólnopolskie związane z pokerem zostały niesamowicie okrojone. Brak turniejów, możliwości zagrania ze sobą itp. (to oczywiście poza kasynami) sprawił, że liga pokerowa, w której grywałem została rozwiązana. Nic dziwnego, że tak było skoro na turniej gdzie grało się o dyplomy wpadały służby w celu polowania na groźnych hazardzistów. Dzisiaj nie pokaże dobrych i złych stron pokera (na pewno ma swoje minusy), ale skupie się na tym dlaczego to nie hazard oraz co tracimy (my jako kraj), przez takie uregulowania.

Moje punkty widzenia

Zacznijmy od tego dlaczego poker to nie hazard. Otóż z tego samego powodu, co łowienie ryb też hazardem nie jest. Widzicie zależność? Nie? Już tłumaczę. Pokerzysta jest jak wędkarz. Ten drugi kupuje sprzęt, przynęty, zanęty i jedzie na ryby. Inwestuje swoje pieniądze w rzeczy, które wraz z jego umiejętnościami powinny dać mu rybę na haczyku. Co jeśli nie złowi nic? Teoretycznie nic. Spędził pół dnia miło siedząc nad wodą. Praktycznie jednak zmarnował czas i pieniądze, bo nie zwróciło mu się to co zainwestował w postaci ryb (każdy ma swój przelicznik w tej sytuacji ile ryb to zysk). Identycznie jest z pokerzysta. Inwestuje w żetony (przy stole grasz żetonami, a nie kasą) i w tym momencie pozostają już tylko umiejętności, od których zależy jego zysk lub strata. Pokerzysta oprócz chęci wygrania uczy się przede wszystkim minimalizować straty. Oczywiście podobnie jak z wędkarstwem istnieje element szczęścia. Ale podobnie jak z wędkarzami. Po dłuższym czasie (tzw. Longrunie) wychodzi na jaw, kto ma szczęście, a kto umiejętności. To pierwsze prędzej, czy później pokerzystę opuści, a gdy dopadnie pech to tylko umiejętności pozwolą pokerzysty pozwolą mu na zminimalizowanie strat.

Idźmy dalej. Podobnie jak szachy, brydż i warcaby – poker jest od 2010 roku elementem Olimpiady Sportów Umysłowych. Łatwo zobaczyć pewna zależność. Wymienione gry różnią się od Black Jacka, Ruletki, czy nawet Bingo. Mianowicie w Pokerze gra człowiek przeciwko człowiekowi (zupełnie jak szachy, szermierka, tenis lub piłka nożna), a nie przeciwko instytucji. Nawet jeśli dodamy element pieniędzy. Pomijając turnieje i niewielką prowizję od wygranej dla organizatora to Pieniądze mogą przejść jedynie od gracza A do gracza B. Nigdy nie będzie tak, że zagram z kolegą i obaj bez kasy wrócimy, bo wszystko zostało w kasynie. Wydaje się proste. Jeśli przegrasz to zyska osoba, która jest lepsza od Ciebie, a nie gruby pan z cygarem w garniturze.

Porzućmy pieniądze, bo o samą grę chodzi. Przy pokerze nie trzeba stawiać złotówek. Można zawsze jakąś alternatywę znaleźć jak na przykład zapałki lub kupić w markecie żetony. Wtedy pozbywamy się elementu, związanego z uszczuplaniem portfela podczas gry. Co zostaje, gdy na stole są jedynie karty i zapałki? Czysta gra i umiejętności. Texas Hold’em jest najpopularniejszą odmianą pokera obecnie. Opiera się on na rachunku prawdopodobieństwa. Widząc karty wspólne i te, które mamy na ręku potrafimy ocenić swoje szanse i prawdopodobieństwo polepszenia układu lub wygrania ręki. Obserwując drugiego gracza można ocenić, czy mamy szanse na wygrane i obmyślamy według tego strategie na dalszą grę. Rozdanie po rozdaniu wyeliminujecie kolejny czynnik gry – szczęście, bo przy kilku tysiącach rozdań (lub więcej) fart przestaje mieć znaczenie.

Ogołociłem dla was poker ze wszystkiego. Pieniędzy, szczęścia, czynnika obcego (w postaci instytucji, z którą byście grali) i przypadkowości. Co zostało? Ty, drugi gracz, karty i zapałki. Co widzimy na boisku piłkarskim? Piłkarzy, piłkę i bramki. Z tym, że pokerzysta boisko zamienia na stół, piłkę na karty, a bramki na zapałki. Lepszy na koniec będzie miała więcej (nie ważne czego). A i na boisku ktoś się poślizgnie i straci bramkę, ale w sezonie zdarzy się to raz może dwa a nie co mecz. Tak samo jest z pechem i szczęściem w pokerze.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Teraz skoro już wiecie dlaczego poker nie jest hazardem to zastanówmy się nad tym co tracimy przez uznawanie tej gry zakazaną. Więc zacznijmy od odrobiny historii.

Zanim wprowadzono ustawę anty-hazardową Polska była „przystankiem” w EPT (European Poker Tour). To taka seria, podczas której w wybranych miastach Europy rozgrywane były wielkie turnieje pokerowe z jeszcze większymi wygranymi. Od 2007 (trzeciego sezonu EPT) Warszawa była jednym z głównych przystanków. Najwięksi pokerzyści siadali do stolików w Warszawskim Hiltonie, by walczyć o spore pieniądze (zwycięzca zgarniał grubo ponad jeden milion złotych). do 2009 roku nasza Stolica była najdalej na wschód wysuniętym przystankiem. Dzięki temu gracze ze wschodniej Europy w końcu mieli trochę bliżej by zagrać w światowej sławy turnieju. Byliśmy ostatnim bastionem nowoczesnego zachodu. Za nami poszła Ukraina i Estonia, a my cofnęliśmy się w rozwoju i wypadliśmy z gry jako organizatorzy.

Żeby wam uzmysłowić. Taki turniej to impreza na prawdę wysokich lotów, a pokerzyści, którzy zarabiają na grze grubą kasę nie jadają w barach mlecznych i nie śpią w hostelach. Nie oszczędzają też na napiwkach, taryfach i przyjemnościach. Czy tylko ja widzę tutaj dochód dla Skarbu Państwa? No chyba sporo osób tego nie widzi, skoro zabiera nam takie imprezy jak EPT. Idźmy dalej. W tamtych czasach w Polsce według mnie był boom na pokera. Wielu naszych rodaków zaczynało się liczyć na europejskiej i światowej scenie, a wielu innych idąc za przykładem np Marcina „Górala” Horeckiego stawiało swoje pierwsze kroki w lokalnych turniejach lub w internetowych wersjach zmagań. Wielu z nas (ja też) odwiedziliśmy Pokerstrategy.com i uczyliśmy się podstaw, a później zaawansowanej wiedzy. Wszystko po to, żeby być lepszym niż gość siedzący na przeciwko przy stoliku.

To wszystko nam zabrano. Teraz nawet jeśli ktoś gra w pokera, czy to na żywo, czy w Internecie to czuje się przestępcą z powodu śmiesznych zakazów. Wystarczyło dać rozsądny podatek (jak w innych krajach). Pozwolić ludziom zarabiać na byciu dobrym w czymś. To sprawiłoby, że takie gwiazdy jak chociażby Dominik Pańka nie musiałyby emigrować za granice. Smutne jest to, że to nie są osoby, które nic nie umieją i na zmywak wyjechali. To gwiazdy, profesjonaliści, którzy liczą się na światowej scenie. Tymczasem jedynie zaprasza ich się od wielkiego dzwonu do jakieś telewizji śniadaniowej tylko po to, żeby pokazać jakich mamy wielkich rodaków. Co to za duma z rodaka, który żeby móc być sławnym legalnie lub nie być orżniętym przez fiskusa musi wyjechać z kraju?

W Polsce mamy dość mocno rozwiniętą świadomość pokera wśród celebrytów, piosenkarzy, aktorów, którzy grają w dużych turniejach (zagranicą oczywiście) z sukcesami, a mimo to muszą z sportową rywalizacją gdzieś jechać bo nasze prawo sprawiło, że nikomu się nie opłaca grać.

zobacz drugi punkt widzenia

Mam nadzieję, że kiedyś zmieni się prawo i pokerzyści wrócą do naszego kraju, że będę mógł wziąć udział w jakimś lokalnym turnieju i nie czuć się jak przemytnik uchodźców. To by była jak nasz Prezydent często mówi: „Dobra zmiana”. Z tym, że taka zmiana była by naprawdę dobra.

Poker to gra umiejętności. Jeśli ktoś po przeczytaniu tego artykułu nadal twierdzi, że to hazard to niech poprosi, kogoś by mu przeczytał na głos i wytłumaczył, a najlepiej niech zagra z pierwszym lepszym pokerzystą kilka tysięcy rąk. Na własnej skórze może zrozumie.

Obawiam się, że jeden z aspektów ktoś podniesie, że stawianie kasy uzależnia jak hazard itp. Dla porównania w Dzień Dobry TVN kiedyś był wywiad z dziewczyną uzależnioną od wąchania piwnic. Jeśli ktoś jest głupi to uzależni się od wszystkiego i na to nie ma zasady. Ważne by sprawiało to przyjemność dla tej osoby.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno