...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Dlaczego w Polakach uruchamia się cebula?

Lifestory

Na co dzień większość z nas uznaję się za porządnych, normalnych i trzymających się swoich zasad ludzi. Każdy kulturalny, miły i sympatyczny. Otuleni płaszczem normalności przemykamy między ludźmi, a perfumami z rozlewni zakrywamy charakterystyczny zapach rodem z warzywniaka. Cebula mała lub duża tkwi w większości z nas. Do obrania nas potrzebny jest odpowiedni nóż (bodziec). Dla jednych to promocja karpia w Lidlu, dla innych wakacje all-inclusive, a dla innych kolejka do lekarza.

Byłem dzisiaj na badaniach okresowych. Taka to zmora każdego pracującego człowieka. Zasada prosta. Najpierw rejestracja, później szereg badań i na koniec wizyta u lekarza wydającego orzeczenie. Pomijam, że było milion osób i dwie godziny czekałem w kolejce, żeby w ogóle dostać się do rejestracji. Taki system, taki klimat.

Cyrki zaczynają się w momencie, gdy przyszedłem pod gabinet pracowni EKG i prób wydolnościowych. Z wyjątkiem mnie każdy miał próbę wydolnościową i badanie serducha. Na oko jakieś 10-15 minut na pacjenta. No, ale inni mają też inne badania. Cebula Spotted! Na korytarzu dwie kobiety i ja, a w kolejce przede mną w rzeczywistości trzynaście osób. Jakim cudem? Każde z tych dziesięciu osób – widmo „zaklepało” sobie kolejkę i poszło robić inne badania, a międzyczasie niektórzy nawet już zaklepali kolejkę do lekarza, który ma im wydać oświadczenie.

Ja siedziałem spokojnie czekając na swoją kolej wiedząc mniej więcej która osoba jest przede mną i tak wszedłem, a następnie pod kolejny gabinet i do lekarza. W kolejce do lekarza to samo. „Kto ostatni?” – pytam. Kobieta, której nie wyszła cebula stwierdziła spokojnie, że ona ale jakiś dwóch młodych Panów jest za nią. Dodała też spokojnie, że ona zaraz wchodzi więc jak się nie pojawią to mam spokojnie wchodzić. Nie spodobało się to znajomym dwóch panów, którzy po mnie przyszli więc chwycili za komórki, by zawołać cebulaków, którzy stoją rzekomo w kolejce. Niestety stali w piętnastu innych kolejkach, a ja spokojnie wszedłem do gabinetu. Pomijam fakt, że w gabinecie był lekarz, który całą wizytę oglądał demotywatory i nawet nie przerwał podczas drukowania orzeczenia. Można? Można!

Przychodnia i walki o kolejki (nawet te z rękoczynami) to tylko jedna z sytuacji, gdzie najgorsze polskie maniery. Skojarzcie jak wygląda typowy Janusz z Grażyną na wakacjach. I nie mówię tu o parawanach nawet, bo niejednokrotnie gorsi są chyba Ci co lecą gdzieś zagranicę ze słoikami, albo nawet mydło w płynie podpierdolą z hotelu, bo zapłacili.

Nie zapominajmy o tych, którzy się odpalają po alkoholu. Wiadomo, że każdy lubi się zabawić, odchamić i zrelaksować. Czasami jednak odchamienie jest tam mocne, że staje się zwyczajnie chamskie. Darcie mordy, brak kultury itp.  Jednym słowem wieś.

Przykładów niesamowitego prostactwa naszych rodaków wielokrotnie obiegał krajowe i światowe media – chociażby przykład zwracania pustych pudełek do Lidla lub walka o karpia. To smutne, że poza kilkoma dobrymi sportowcami, ludźmi nauki, czy kultury Polak jest mimo wszystko określany zagranicą jako wieśniak, który Cie okradnie. Owszem jesteśmy gościnni i serdeczni, ale tego nie widać poza krajem, a  szczerze mówiąc w kraju też to rzadkość.

Szkoda.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno