...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Dlaczego warto zwiedzić Boliwię z Ubisoftem?

Media

Firma Ubisoft słynie z wielu wielkich serii gier. Assassin’s Creed, Rainbow Six, Watch Dogs to tylko wierzchołek ich dokonań. Niestety firma słynie też z masy bugów i wiecznych problemów z serwerami. Jednak przyznaję, przy większości gier to bardzo mała cena, bo rozgrywka jest zawsze najwyższych lotów.

Dokładnie rok temu kupiłem nowy komputer, a konkretnie dla gry Ubisoftu. The Division miało być hitem jakich mało i takim się okazało. Niestety rozumienie gry online z rodzaju mmorpg przez Ubisoft w przypadku tej pozycji dla mnie dawało bardzo wiele do życzenia, bo trochę inaczej reklamowano to wcześniej. Mimo to gra mi się podobała pod względem graficznym i sposobem poruszania się po grze, chociaż nie był to otwarty świat.

Mniej więcej rok po The Division premierę miało najnowsze dziecko Ubisoftu – Ghost Recon: Wildlands. Przez dłuższy czas ta gra mnie nie interesowała. Jakaś tam kolejna gra. Jednak natknąłem się na gameplay’e na YouTube i przyznaję zaciekawiła mnie ale nie miała łatwo. Równie ciekawie wyglądał Playerunknown’s: Battlegrounds. Po dwóch dniach zastanawiania i miłym zrządzeniem losu w moje łapska wpadł Ghost Recon.

Zarys Fabuły

Singiel z opcją coopu oczekujący na DLC, które umożliwią między innymi granie drużyna na drużynę. Gra na wstępie pokazuje nam historię wylądowania w Boliwii przez nas i naszych trzech współtowarzyszy. Weźmiemy udział w operacji „Zabójcy Króla”, czyli w zniszczeniu krok po kroku kartelu narkotykowego Santa Blanca, którym rządzi El Sueno. Pomagać mają nam w tym rebelianci, a oprócz narcosów naszym wrogiem jest Unidad – armia boliwijska, której najwidoczniej nie zależy na tym by czterech śmiałków robiło porządek w ich kraju. To by było tyle słowem wstępu do fabuły.

(Schemat budowy kartelu)

Rozgrywka

Gra daje nam pełną dowolność rozgrywki, którą znamy z GTA V czy z Wiedźmina 3. Otwarty świat, porozrzucane zadania, znajdki, losowi wrogowie rozmieszczeni w najróżniejszych miejscach na mapie i wszystko zależy od nas. Grę można polecieć tylko misjami fabularnymi i zakończyć zapewne w kilkanaście godzin. Można też tak jak ja robić wszystko, przeczesywać każdy fragment mapy, a na koniec martwić się fabułą. Dowolność nie tyczy tylko wyboru misji, ale i także ich sposobu wykonania. Podobnie jak w serii Hitman, to my decydujemy czy wytniemy wszystko co się rusza w pień czy jak tytułowe Duchy przemkniemy pomiędzy wszystkimi po cichu, by wykraść dane lub oddać ten jeden najważniejszy strzał. Mamy do tego cały potrzebny sprzęt i drużynę specjalistów. Co do właśnie tych dwóch elementów to muszę przyznać, że pomysł dodania drona był strzałem w dziesiątkę. Zwiad z powietrza z możliwością oznaczenia wrogów i zaplanowania synchronicznego strzelania? Nie potrzebuję niczego więcej. Dzięki tej zabawce bardzo fajnie wydaje się polecenia drużynie. Żałuje jedynie, że nie można każdemu z osobna wydać polecenia, ale to obawiam się, że gdyby można było, to byłoby za dużo pieprzenia się z tym. Poza tym nasi trzej towarzysze mają bardzo dobry instynkt samozachowawczy. Odpowiednio się rozmieszczają, ukrywają i podają informacje. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żebym zastał któregokolwiek bezmyślnie stojącego po środku ulicy lub pola. Gdy zaplanujemy strzelanie synchroniczne nasza ekipa będzie starała się odpowiednio przemieścić, by uzyskać odpowiedni widok na wroga. Są naprawdę bezproblemowi i reagują odpowiednio. Jedynie wyrywni są do strzelania do helikopterów, gdy próbujemy się ukryć. Sprzęt też bardzo dobrze się wykorzystuje. Termowizja, noktowizja, dostosowywanie broni. Bardzo przyjemnie zabija się przy użyciu nowinek technicznych.

Nie brakuje też różnorodności misji. Od klasycznego odstrzelenia kogoś, poprzez uwolnienie rebeliantów, przejęcia konwoju do zastraszenia członków kartelu w celu uzyskania informacji. Jest tego cała masa i nie ma wrażenia powtarzalności. Całość urozmaicają takie rzeczy jak oznaczanie zapasów narcosów dla rebeliantów, zbieranie różnych znajdek, które podnoszą nasze umiejętności lub wyposażenie. Cieszę się, że z umiejętnościami Ubisoft nie przesadził. Dzięki ich rozwojowi nie staniemy się robocopami, a jedynie będziemy mieli odrobinę przewagi, którą łatwo stracić, gdy nie trafimy w kogoś, a on zaalarmuje wszystkich dookoła i wezwie posiłki. W takich sytuacjach nawet to, że gram na normalnym poziomie powoduje taki rozpieprz, że ciężko wyjść z tego cało. Co do przeciwników to ich inteligencja stoi na przyzwoitym poziomie. Chowają się za przeszkodami, czasami nie wyjdą zza nich dopóki nie zjawią się posiłki. Celnie rzucają granatami, a gdy dopadną się do działek i wyrzutni to potrafią napsuć krwi. Na szczęście, nie jesteśmy z tym wszystkim sami. Im więcej wykonamy misji dla rebeliantów tym więcej ich wsparcia. Pomagają nam zarówno na wezwanie, jak i dobrowolnie, gdy są w pobliżu.

(Widok z mojego ukochanego drona)

Świat i Grafika

Tutaj zwyczajnie nie mam się do czego przyczepić. Świat żyje. Ludzie robią różne rzeczy. Od spacerów, po granie w piłkę, a nawet są chętne panie, które zaczepiają nas, byśmy zabrali je ze sobą. Dobór pojazdów też jest całkiem sympatyczny, od sedanów i miniwanów kończąc na helikopterach, awionetkach i łodziach. Przemierzając drogi i bezdroża mamy wrażenie, że to co robimy ma niewielki wpływ na życie przeciętnego Boliwijczyka i tyle samo go obchodzimy. Podoba mi się szczegółowość. Na drogach może nie być za dużo aut (jest ich odpowiednia ilość jak na taki kraj według mnie). Jednak gdy idziemy gdzieś między krzakami i wychodzimy na pole uprawne to zwykle będzie tam kilka osób sadzących coś, a nawet i traktor, którym można się przejechać. Cywile, przyznaję, bywają uciążliwi jedynie w momencie, gdy chcemy pozbyć się ich z pola rażenia wybuchu. Strzelając obok takiego może nie odbiec nawet o krok, a jedynie skulić się i tyle. Trzeba wtedy na siłę przepychać. Gdy miałem misję z wysadzeniem łodzi z narkotykami, trzech takich delikwentów wypchałem za burtę i utonęli. Na szczęście nie zaliczało mi tego jako zabicie ich. Całości dopełnia fajny humor, którym raczy nas ekipa. Od żartów, po cięte riposty i dogryzanie.

Co do grafiki to nie ma co się przyczepić. Jest ładnie kolorowo, ale nie pstrokato. Wiatr, deszcz, a nawet śnieg wyglądają bardzo ładnie i odpowiednio utrudniają lub ułatwiają grę. Jedynie, gdy weźmiemy maskowanie na głowę zrobione z trawy to delikatnie dziwnie się zachowuje, gdy się ruszamy. Z liści lepsze.

(Powrót z misji przejęcia helikoptera)

 

Podsumowanie
Fabuła
Rogrywka
Grafika
Loco poleca!
Ogólna ocena
5

Komentarz
Gra jest obłędna. Obowiązkowa pozycja dla każdego, kto lubi postrzelać, pobawić się w questy poboczne i spędzić wiele godzin przy jednym tytule. W chwili pisania recenzji mam rozegrane ponad 16 godzin, a grę mam ukończoną na poziomie 10%. To daje do myślenia. Pierwszy screen również pokazuje praktycznie aktualny stan mojej rozgrywki. Czekam bardzo na DLC, które ma rozbudować multi. Na screenach widać mój profil z Uplay (loco2f2f). Zapraszam do dodawania. Chętnie zagram z Wami w coopie.

 

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno