...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Filmy, które mogę oglądać w kółko

My Best

Każdy z nas ma taki film, serial lub serie filmów, które oglądał w kinie, na komputerze, a gdy jest szansa oglądać w TV to pilot jest jego i nie ma dyskusji. Nie ważne ile razy, dwa dni temu oglądałem to na kompie – nieważne. Leci w TV, więc muszę oglądać i nikt, kto nie mnie w tym stwierdzeniu nie rozumie, nie ma prawa uważać się za pasjonata filmów… a raczej maniaka.

Chciałem dać tytuł zaczynający się od: „Moje Top…” ale wybór jest zbyt trudny, więc kolejność daje przypadkową.

 

1. Ojciec Chrzestny

Cała seria jest genialna i nie wyobrażam sobie jak ktoś może takiego arcydzieła nie lubić – to nie możliwe. Gwiazdorska obsada (takie prawdziwe gwiazdy, a nie jednego filmu), trzymająca w napięciu fabuła. Film wciąga tak bardzo, że czujemy zapach pomarańczy, które kupił Vito, a po scenie z głową konia dyskretnie zerkamy pod kołdrę. Zły charakter wkurzał, zdrajcę samemu chciało się zabić, a w ustach czułem smak spaghetti. Wielu krytykuje trzecią część i trzeba przyznać, że na tle dwóch pierwszych wypada mocno słabo, ale i tak o niebo lepiej od wielu hitów z kinowych kolejnych lat. Ja kocham te serię za muzykę oraz oczywiście za grę Marlona Brando i Ala Pacino. Bez tego ten film nie byłby taki wspaniały.

2. Władca Pierścieni/Hobbit

Masz mój miecz! I mój łuk! I mój topór! I mój pilot! – Tak mogę opisać moją reakcję, gdy pojawia się zapowiedz emisji w którejkolwiek stacji telewizyjnej, którejkolwiek części z obu dzieł Tolkiena. W przeciwieństwie do Ojca Chrzestnego te filmy można kochać, nienawidzić lub mieć zwyczajnie w dupie. Jednak to jest to co mnie bierze. Magia, smoki, stwory, orkowie i różne krainy, w których chciałbym się znaleźć chociaż na chwilę (i oczywiście znać magię). Regularnie około dwa razy w roku zatęsknię za którymś z Bagginsów i muszę oglądnąć wszystkie części. Zwykle po jednej lub dwie części na wieczór. Nie wiem kiedy, ale zrobię tak – Obie trylogie jednego dnia. Nie wiem czy przeżyję, ale od ilości coli i przekąsek będę wyglądał jak król goblinów z Hobbita.. Tak – koronę też będę mieć.

3. Harry Potter

Kolejna saga, którą nie każdy lubi i osobiście z początku nie rozumiałem jej fenomenu. Gdy przeczytałem pierwszą część, na półkach sklepowych kończył się „Więzień z Azkabanu”, a lada moment wkroczyć miała „Czara Ognia”. I szczerze? Książka nie ruszyła mnie do momentu wizyty w sklepie Olivandera, gdzie przy testach różdżek dostałem gęsiej skórki i stwierdziłem – To jest to! Później poszło już z górki. Książka za książką, a później film za filmem. Jeśli chodzi o ekranizację to pierwsze dwie części były bardzo cukierkowe (nic dziwnego gdy główne role grały jedenastoletnie dzieci). Trzecia część była takim przedsmakiem, gdzie dawało się powoli wyczuć, że czarny pan faktycznie ma ciemne moce. Ulubioną częścią pozostanie na zawsze chyba „Zakon Feniksa”, a postacią Zgredek… No i Ginny w ostatnich częściach.

4. Szybcy i Wściekli

Niekończąca się historia wyścigów, strzelanin i bijatyk. Do tego dodajmy gęsto ścielący się biust i powstaje pytanie – czego facet potrzebuje więcej? Otóż niczego. Ta seria nie miała nigdy zamiaru zdobyć Oskara za cokolwiek. Ma sprawić, że facet się uśmiechnie, a kobieta głośno przełknie ślinę widząc przystojnych facetów na ekranie. Prosta rozrywka na wieczór. Nie ma co doszukiwać się ambitnych dialogów, barwnych postaci i polotu w scenariuszu. Film ma bawić i nie koniecznie zmuszać do myślenia. Weźmy piwko, chipsy, wyłóżmy się na kanapie i gaz do dechy… w sensie pilot.

5. American Gangster

Historia Franka Lucasa jest tak niesamowita, że w głowie się nie mieści. Stworzyć coś z niczego. Od kierowcy Bossa do bycia Bossem. Czy mogło pójść lepiej? Ano mogło, ale nie będę spoilerował. Każdy, kto lubi jakiekolwiek filmy o mafii i gangach powinien oglądnąć ten film minimum dwa razy, bo tak dobra produkcja zasługuje na coś więcej niż jedno puste gapienie się w ekran. Sposób w jaki zagrał Denzel Washington sprawia, że w moim osobistym odczuciu plasuje tą rolę jako jego najlepszą. Ludzie odpowiedzialni za nakręcenie tego filmu ukazali w genialny sposób jak wyglądała korupcja w policji i polityce w czasach działania Lucasa. Ręka rękę myje, a my wciskamy ponownie play.

6. Warrior

Film gdzie historia dwóch rozdzielonych w dzieciństwie braci spotyka się ponownie w oktagonie turnieju MMA. Dramat braci, złość i konieczność wygranej po obu stronach tworzy film pełen ciekawej gry i zadumy. Buntownicza natura Toma Hardego, który przez cały film walczy nie tylko na ringu, ale i w głowie z przeszłością doskonale została przekazana, a znienawidzony przez obu synów ojciec grany przez Nicka Nolte’go otrzymał nominację do Oscara w 2012 za tą kreację. Film bez niego byłby szary i kiepski. Nie pamiętam, który film tak dobrze był spojony w całość dzięki grze drugoplanowego aktora.

7. The Fighter

Mark Wahlberg i Christian Bale jako bracia – bokserzy. Historia na faktach, która chwyta za serce i pokazuje jak człowiek może dotrzeć na szczyt i z niego spaść przez narkotyki. Obaj aktorzy zagrali świetnie. Wahlberg doskonale pokazał jak można być zdeterminowanym i brnąć do góry mimo przeszkód w postaci rodziny, historii i wszelkich niepowodzeń zdrowotnych i miłosnych. Starszy brat grany przez Bale to doskonała kreacja boksera na crackowej emeryturze. Rozbiegane oczy, zapadnięte policzki i życie w świecie haju było jego codziennością. Dopiero dramat osobisty i braterska miłość pokazują z jak głębokiego szamba można wyjść na prostą drogę. Dodatkowym plusem jest bardzo dobra ścieżka dźwiękowa jaką zaserwowali nam twórcy.

 

To taka lista ode mnie. Ja te filmy mogę oglądać bez końca i zapewne wielu z was również. A jakie u was filmy mogą być odtwarzane za zapętleniu

 

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno