...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Gracz vs. Mama

Lifestory

Od kiedy wypuszczono pierwsze konsole i komputery nasze mamy zaczęły narzekać nie na to, że ciągle biegamy po dworze lub też jak to mówi się w Krakowie – po polu, a na to, że przesiadujemy zbyt długo przed ekranami, męczymy i niszczymy wzrok. Dodatkowo nasze wyniki w nauce się pogorszą, a do tego najważniejszy argument – gry wyzwalają w nas agresję. Racji w tych argumentach jest pół na pół, bo mimo wszystko ekrany niszczą wzrok (chociaż nie tak bardzo jak siedzenie przy książce w słabo oświetlonym pomieszczeniu) to jednak z tymi ocenami i agresją to bym się nie dawał ponieść emocjom.

To nie jest tak, że uważam, że siedzące przed komputerem dziecko to coś super. Jestem wyznawcą teorii, że dzieci powinny bawić się na dworze, jednak jeśli w zimowy wieczór zagra chwilę na konsoli to nie spaczy sobie psychiki, nie popsuje oczu i ocen. Zwyczajnie się dobrze zabawi kiedy za oknem już ciemno albo brzydka pogoda. Mało tego – będzie chciał np szlifować język, by lepiej rozumieć o co chodzi w grze i jak być w niej lepszym.

U dzieci, które graja w gry poprawia się odporność na stres, szybkość podejmowania decyzji oraz reakcji, lepsza spostrzegawczość. Kilka godzin grania w miesiącu i to nie wasze dziecko będzie płakać przy sprawdzianie lub nie odbierze jej mowy, gdy trzeba będzie wyjść przed publiczność w szkolnym przedstawieniu. Czy to duża cena? Wiem, że dla wielu posiadaczy szkrabów to wydaje się bezsensowne, ale nie macie pojęcia jakim chwilowym stresom jest poddawane dziecko w grach. Gdy prawie nie mamy zdrowia, a trzeba ubić bosa lub gdy jeden fałszywy krok i musimy od nowa zaczynać poziom.

Dołączmy do tego uroki grania online. Potrzeba współpracy z innymi graczami pomoże dziecku w przyszłych pracach w grupach czy to w szkole czy na podwórku, a przy odrobinie szczęścia wypracuje sobie cechy przywódcze i oprócz rządzenia pośród kolegów z gry będzie może też przewodniczącym klasy lub samorządu szkolnego. Znajomości płynące z takich gier mogą w przyszłości mieć również swoje pozytywy. Sam dzięki grze online miałem sporo znajomych w Poznaniu, w momencie gdy zacząłem tam studia. Dla gościa, który mieszka 150 kilometrów od tego miasta takie znajomości były zbawieniem. Począwszy od spotkań stricte dla przyjemności, przez pomoc z indeksem po przygarniecie pod dach, gdy w hotelu nie było już miejsc. Tego nie da się wycenić, ani nie można powiedzieć w tym momencie, że granie online nie przynosi korzyści

Pozostaje również najgorszy mit odnośnie gier. One nie wywołują agresji. Jeśli jedno lub drugie jest agresywne to nie z powodu gier. Gry w brew pozorom obniżają poziom agresji, bo pozwalają się w wyżyć w kontrolowany i bezpieczny dać upust emocjom.

Mimo wszystko trzeba pamiętać, że co za dużo to nie zdrowo. Zbyt dużo grania w gry może wywołać u pociech niechęć do realnych znajomych i alienacje. Po co mu niemili koledzy z klasy skoro ma spoko znajomych w grze? Trzeba jednak iść po rozum do głowy i zrozumieć, czy dziecko nie ucieka w świat gier przez nieprzyjemności ze świata realnego. Może nawet sytuacja w domu to wywołać. Warto się zastanowić, czy nieustanne sprzeczki w domu nie sprawiają, że dziecko się alienuje. Skoro w grze nie ma tylu kłótni.

Gry komputerowe (zarówno te online jak i nie) są świetną formą rozwoju i rozrywki dla dziecka. Dawkowane w sensownych ilościach sprawią wiele dobrego dla waszych pociech. Warto też zainteresować tym w co grają wasze dzieci i poznać ich gry. Nie które tytuły są tak uniwersalne, że z sukcesami grają w nie zarówno dzieci jak i dorośli. Grając z dzieckiem mamy kontrole nad tym co robi przed komputerem, a i dodatkowo zacieśnia nam się więź z nim. Pomyślcie o tym.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno