...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Hellou! Jestem, żyję, nic mi się nie chcę

Media

Dopadło mnie chyba jesienne przesilenie.

Połączone z pracą i życiem codziennym spowodowało, że jakoś czasu i weny na pisanie nie mam, ale nie martwcie się robaczki. Żyję i postanawiam poprawę.

Tylko nie wiem jak to wyjdzie, ale postaram się pisać znowu regularnie i ciekawie na miarę moich skromnych możliwości.

Podsumowałbym ubiegły tydzień – w końcu tyle mnie nie było. Co mnie zaciekawiło? Wzburzyło? Rozśmieszyło? Po kolei.

 

Zaciekawiło

 

Wszyscy jesteśmy Robertami, Polakami i piłkarzami. Nasze dzielne Orły ruszają na Euro. Szał jest taki w mediach, jakbyśmy przynajmniej wygrali przyszłoroczny turniej. Statystyki, eksperci, wywiady i oczywiście grono ekspertów sprawdzający dietę, styl życia i – rzecz jasna – portfele naszych piłkarzy.

Przyznam bez bicia. W tym roku oglądnąłem jeden mecz naszej reprezentacji i to nie dlatego, że w nich nie wierzę, a dlatego, że jakoś nigdy specjalnie nie interesowałem się wyczynami naszych piłkarzy. Nie szło jednak nie zauważyć wyczynów Lewandowskiego w Bundeslidze, czy też w naszych barwach. To jest na prawdę jego czas i nawet jeśli nie interesuję się to jestem dumny, że ktoś wybił się wyżej niż Dudek.

Mentalność ludzi jednak mnie bardziej zaciekawiła. Każdy teraz wierzy w naszych, każdy kibicuje od zawsze i wszędzie. Dziwne, że na meczu był jeden na tysiąc, a może i mniej. Dzień po meczu już w wywiadach i Internecie pojawiły się oczywiście kwoty jakie Reprezentacja dostała, za dumne wkroczenie do Euro. Dziesięć baniek do podziału między ojców sukcesu. Co głupszego to wzburzyło, że takie wielkie kwoty dostają, a w Polsce bieda, bezrobocie i uchodźcy. Tylko, że żaden zazdrośników nie potrafi się z umyć zębów rano z takim oddaniem jak Ci piłkarze i ludzie dookoła ich. Zawsze mnie to ciekawiło i bawiło. Ktokolwiek osiągnie sukces w swojej dziedzinie musi być delikatnie obrzucony błotem – bo zarobił więcej niż kowalski w fabryce i nowakowa w warzywniaku. Nie ten poziom ludzie. Ani intelektualny, ani jakikolwiek inny.

 

Wzburzyło

 

Mężczyźni całego świata płaczą gorzkimi łzami. Playboy będzie bez golizny. Postawią na artyzm i niedopowiedzenie. Słowo pisane ma wyprzeć cycki, a artykuły z krwi i kości zastąpią nasmarowane balsamem pośladki modelek, aktorek, piosenkarek i każdej innej celebrytki, która jest na tyle atrakcyjna, że nie ma powodu wstydzić się własnego ciała. Zabrzmiałem jak seksistowska świnia może, ale inaczej się niestety nie da. Brzydkich do Playboya nie biorą – pogódźcie się tym. Wzburzyło mnie wzburzenie ludzi. Chyba tylko ktoś, kto tej gazety nie czytał w ostatnim dziesięcioleciu nie wie, że w gazecie nie wiele się zmieni. Artykuły nadal będą na tym samym poziomie, nadal będą traktowane tematy męskie – motoryzacja, wywiady, kobiety, styl życia itp. Jedynie persona z okładki nie pokaże nam bezpośrednio cycków, ale może je kusząco odsłonić zostawiając fragment niedopowiedzenia. Playboy od kiedy pamiętam to był magazyn z wyższej półki. Modelki występujące na zdjęciach były najwyższych lotów, sesje robione przez profesjonalistów, a całość dawała efekt luksusu i czegoś, czego nie zobaczymy w internecie na stronach porno. Teraz w naszych fantazjach o ulubionej aktorce z serialu nadal ostatnia karta zostanie nieodkryta pozostawiając to naszym umysłom.

 

Rozśmieszyło

 

Kampania wyborcza w pełni. Nie interesuje mnie na kogo głosujecie, ale jedno musicie przyznać. Lepszego numeru, niż otwarcie lokalu „Ewa i Przyjaciele” nie można było wymyślić. PiS przeskoczył wszystko, co do tej pory widziałem w kampaniach. Genialna organizacja i pomysł, który wieje świeżością. Widać, że partia zmieniła podejście i zatrudniła kogoś kto nie wymyślał sloganów dla Partii Pracy. Sondaże nie kłamią i ludzie chętnie kupują to co jest obiecywane, w spotach chcąc również rozliczyć ekipę Platformy z tylu lat pracy. Jaki będzie efekt? Czas pokaże. Póki co z chęcią wybrałbym się do tego lokalu, by usiąść przy wielkich polskiej polityki podsłuchiwanej i wypić kawę. Chyba to moja jedyna okazja, żeby napić się kawy z posłem na obecną chwilę. Kiedyś kto wie? Może to oni będą zabiegać o kawę ze mną? Póki ja nie zapraszam ani do siebie, ani się nie wpraszam. Czas pokaże co będzie dalej

 

Staram się moi drodzy wyrwać z niedoli braku weny. Mam nadzieje, że będziecie mnie w tym wspierać i odwiedzać mnie tłumnie. W niedalekiej przyszłości przedstawię wam zarys świata, który obecnie w trudach i znoju tworzę. Mam nadzieję, że fanom fantasy i RPG się spodoba. Kto wie? Może będę kolejnym Sapkowskim?

 

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno