...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

I’m still alive!

My Best

Pozdrowienia z urlopu od pracy i jak widać – od blogowania również. Musiałem zrobić sobie delikatną przerwę od pisania, bo przez wszystko to, co się działo ostatnio w moim życiu nie umiałem skupić się porządnie na tekście. Jedyne co mi dobrze wychodziło to gapienie się bezmyślnie w ekran telewizora, albo granie w gry, w które grałem z wątpliwym nastawieniem.

Wypalenie? Zmęczenie? Umysłowa ebola? Nie wiem co było powodem. Zwyczajnie, gdy już w końcu wymyśliłem temat notki to obumierał mi mózg i pisałem zdania w stylu „my name is potatoe”.

Statystyki padły na łeb, na szyję. Ludzie o mnie zapomnieli, ale nadal tli się we mnie płomyczek blogera. Powoli go rozdmuchuje, co widzicie czytając ten tekst. Jednak tak muszę w pewnym sensie zacząć od początku. Spróbuję się wkraść w wasze łaski ponownie. W głowie mam już pewną listę pomysłów na notki więc możecie się spodziewać mojej regularnej obecności na waszych monitorach. Dodatkowo wciąż możecie mnie oglądać między innymi na Instagramie  https://www.instagram.com/twosidesofloco/

  Dziwnie się czuje pisząc po takiej przerwie. Mam nadzieję, że moje teksty nie będą kwadratowe i nie będziecie krwawić z oczu czytając kolejną notkę. Tego, życzę sobie i wam. Na zachętę podpowiem, że mam w głowie ciekawa formę na linię notek, które powinny wam się spodobać. Czekajcie i czytajcie.

Ja póki co wracam do czytania. Do pisania też – nie martwcie się 🙂

Pozdrawiam, wasz Loco 🙂

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno