...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Jak służyć Ojczyźnie przed monitorem? Beholder – Recenzja

Media

Pamiętacie Alternatywy 4? Kto ma powyżej ćwierćwiecza na karku powinien coś tam ogarniać w odmętach swojej pamięci. W skrócie – perypetie mieszkańców mieszkających przy tytułowym adresie w czasach komuny. Ich utarczki z zarządcą i między sobą.

W ramach współpracy z Techlandem mam przyjemność recenzować dla Was kolejną z gier, którą wydali. Beholder. Gra, która zaciekawiła mnie z racji tego, że każdy wybór ma swoje konsekwencje na dalszą rozgrywkę. Postanowiłem to sprawdzić i na kilka długich wieczorów dałem się pochłonąć w intrygi zarządcy budynku. Gra na wstępie wprowadza nas w historię, która w skrócie pokazuje, że jesteśmy szkoleni by służyć krajowi i donosić  na wszystkich wrogów ojczyzny. Widok tego, że nasz poprzednik został skatowany na naszych oczach sugeruje, że nasze obowiązki należy traktować z powagą i szczerze mówiąc co chwilę w grze przekonujemy się o tym.

Wizualnie gra jest całkiem ok. Przypomina trochę This War of Mine tyle, że odrobinę jak z kreskówki. Niezły poziom detali, a po kilku pierwszych godzinach każdy mieszkaniec kamienicy jest przez nas rozpoznawany po wyglądzie, a nie po najechaniu na niego myszką. Gra ma odrobinę smutny/mroczny klimat ale to nic dziwnego, skoro wszędzie czai się inwigilacja, szantaże i przekupstwa. Przyczepiłbym się jedynie do sterowania, które bywa toporne i czasami ciężko trafić w drzwi myszką. Może też do pisania raportów itp. Po kilku godzinach gry jest tyle dyrektyw, że napisanie raportu może czasami sprawić kłopot.

Każdy z domowników (łącznie z naszą rodziną) to zupełnie różne osoby. Każda ze swoją historią, która może nie jest niesamowicie rozbudowana, ale pozwala nam nie postrzegać ich jako przypadkowych NPC, a postaci w miarę złożone i ciekawe. Jest były właściciel budynku z żoną, bibliotekarka, a w późniejszych losach może pojawić się np. lekarz. Jednak nikt nie jest bezpieczny. Gdy dostaniemy telefon z ministerstwa, że mamy kogoś wykopać lub wrobić w przestępstwo to musimy na to znaleźć sposób. Zwykle są dwie opcje dotarcia do celu, jak np. w przypadku zadania zdobycia książek dla syna. Możemy je kupić, lub namówić jednego z lokatorów, by podzielił się swoimi jeśli takie posiada. Przyznaję, że polecenia naszych zwierzchników czasami wywołują moralniaka, bo bywa, że musimy zrobić złe rzeczy nikomu nie przeszkadzającemu człowiekowi. Po co? Nie pytamy. Ojczyzna tego potrzebuje.

Gra mimo, że oferuje wiele konsekwencji naszych czynów jednak nie ma jakoś specjalnie spójnej fabuły. Ot po prostu dostajemy zadania, które w mniejszym lub większym stopniu jakoś się zazębiają. Co prawda nie przeszedłem gry jeszcze więc nie wiem co mnie czeka na końcu.

Podsumowanie
Grafika
Fabuła
Rozgrywka
Loco poleca!
Ogólna ocena
4

Gra Beholder to bardzo przyjemny tytuł, przy którym można się zgubić na kilka na prawdę przyjemnych wieczorów. Gra ma sprawiać przyjemność i taka jest. Nie ma co się czepiać zbytnio jakiś nie wielkich niuansów fabularnych, czy sterowania. Jest dobrze i patrząc na niską cenę gry stwierdzam, ze jest ona zdecydowanie warta zakupu.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno