...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Jak zmienił się przez 25 lat Internet w Polsce?

Media

17 sierpnia 1991 roku w Warszawie podłączyli Internet na UW. W końcu Polska miała dostęp do świata wychodząc z „ciemnogrodu” po raz kolejny. Wtedy jeszcze nie było fejsa, blogów i gadu gadu. Przez długi czas dobro Internetu było dostępne tylko na uczelniach i to w dodatku w celach naukowych.

Po czterech latach Internet wkroczył do domu przez telefon stacjonarny. Dźwięk śniący się po nocach zarówno dzieciom, które go pożądały jak i rodzicom, których przerażał późniejszy rachunek za telefon. Pamiętam zbieraliśmy się u kumpla, którego rodziców akurat nie było i szaleliśmy w sieci.

Dla rodziców taniej było dać nam „piątaka” i pozwolić iść do kafejki internetowej. Tam każdy grał w jakieś gry albo bajerował laski na Ircu (gimby nie znają). Monitory paliły nam oczy, a do domu wchodziliśmy jak zombie. Każdy z nas wiedział, że uzależni się od tego niezależnie, czy będzie miał w domu neta czy nie.

Ja swojego połączenia doczekałem się będąc w gimnazjum. Monter podłączył mi moje pierwsze stałe łącze. Prędkość – 128 kilo na sekundę! Drugie co odpaliłem to Medal of Honor: Allied Assault przez neta. Pierwsze były strony przyrodnicze.

Dalej już poszło. Coraz szybszy net, coraz lepsze kompy. Poza Wikipedią i ściągą.pl mało kto korzystał z dobrodziejstw Internetu do czegoś więcej niż gadu-gadu, czatów, grania i porno. Ten trend się utrzymał. Im mamy większe przepustowości, lepsze procki i większe monitory tym mniej wartościowych rzeczy robimy. Są oczywiście wyjątki (jak Ja), ale w czasach selfie, fejsów i sprzedawania swojego ciała w necie ciężko stwierdzić, że w tej dziedzinie rozwój poszedł w dobrą stronę. Sam po sobie widzę, że kiedyś więcej rzeczy interesowało mnie siedząc przed kompem. A teraz? Teraz wolę oglądać śmieszne obrazki albo grać. To wszystko z przerwami na pisanie.

Internet w społeczeństwo wkradł się tak bardzo, że nie potrafimy dobrze funkcjonować bez niego. W komórkach mamy non stop odpalone fejsy, nie fejsy. Ale najgorsze nie jest to. Najgorszy jest ten „niepokój”, gdy nie mamy dostępu do neta. Mamy wrażenie, że świat zapierdala bez naszego udziału, że nam ucieka. Tymczasem jak tylko dorwiemy się do jakiegoś wifi nie robimy nic. przeglądamy ciągle te same posty na fejsie, zdjęcia na Instagramie.

Spytani przez kogoś co tam porabiasz na necie odpowiedzi są różne ale sprowadzają się raczej do słowa NIC. I tak się zmienił Internet. Z dobrodziejstwa takiego potężnego narzędzia, które miało poszerzać ludzkie horyzonty i rozwijać szarego człowieka korzystamy tak słabo, że Rafał Pietrak, który nas podłączył do Internetu pewnie puka się w głowę i zastanawia się, w którym momencie ludzkość skretyniała.

Internet stał się zbyt powszechny, a przez to zbyt łatwy i niezobowiązujący. Gdy nie było tylu okazji do surfowania w sieci człowiek skupiał się na tym, by tą godzinę w kafejce wykorzystać. Idąc do niej już wiedział, że musi sprawdzić pocztę, zobaczyć co się dzieje na ulubionym forum, coś napisać, a ostatnie trzydzieści minut poświęcał na grę.

Tak czy siak jednak Internet jest wspaniałym wynalazkiem. W końcu bez niego nie czytalibyście mojego bloga.

 

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno