...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Jest piątek – bądź jak kot

Lifestory

Koty słyną z tego, że mają generalnie wszystko w dupie. Śpią większość dnia, chodzą swoimi ścieżkami i to one wybierają porę, o której porze mają zamiar ruszyć się zjeść, zabawić lub zwyczajnie powkurwiać wszystkich dookoła. Może to być czwarta nad ranem kiedy chcecie pospać przed pierwsza zmiana, albo dziewiąta rano, gdy śpicie po nocce. Nie istotne. Kot jest kot i nawet inny kot tego nie zmieni.

W piątek (i nie tylko) każdy powinien wykorzystać cechy kota, które są doskonałe dla człowieka. Zaraz ktoś z was powie jedną z durniejszych wypowiedzi w stylu „pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, jest wierny i bezinteresowny.. kot to zło…” tak, tak, tak FAJNIE… znajdź sobie też takiego przyjaciela i bądź szczęśliwy. To że pies jest taki suuuupeeer to jedno, ale to, że człowiek powinien być jak kot to druga sprawa.

A teraz wyobraźcie sobie sąsiada – psa. Schodzisz po klatce i słyszysz jak podbiega do judasza i obczaja jak idziesz lub drze się przez zamknięte drzwi, albo jeszcze wychyla się przez drzwi i koniecznie musi Cię przywitać. Gdy żona wyjdzie, ten zaś jęczy albo drze mordę, że aż zastanawiasz się, czy nie zadzwonić na policję, żeby kretyna uciszyć. Na mieście gdy wracasz z zakupów z daleka będzie wydzierać się do Ciebie na przywitanie w taki sposób, że nie wiesz czy jak podbiegnie to rzuci się na Ciebie z buziakami czy pięściami. Oczywiście bez pytania musi wsadzić Ci łeb do reklamówek, bo jest ciekawy co kupiłeś. Nie obędzie się bez wybrudzonych spodni. Co prawda, gdy na niego nakrzyczysz to pewnie zeszcza się w spodnie. Kot by nasrał Ci na wycieraczkę albo oszczał maskę auta za takie znieważenie.

Kot nie chodzi na smyczy. Nie interesują go sprawy, które go kompletnie nie dotyczą a jednocześnie cieszy się z byle sznurka. Wyobraźcie sobie teraz, że macie sąsiada, który jest kotem. Czysty, cichy, raczej zamknięty. Czasami słychać go przez ścianę jak uprawia sport po domu, albo coś stłucze. Jeśli spotkasz go na mieście i będziesz chciał być dla niego miły to jeśli będzie miał ochotę – zainteresuje się tobą, ale to do tego momentu kiedy stwierdzi, że pora iść dalej. Niezobowiązujący i nienachalny.

Może jestem dziwny, ale ja wolę sąsiada, który ma własne życie, a moim zainteresuje się tylko wtedy gdy ja mu na to pozwolę. Sam jestem taką osobą i póki mnie jakiś problem przynajmniej w jakimś większym stopniu nie dotyczy to nie szukam w nim miejsca dla siebie i swoją pomoc na siłę. Nie odmawiam zwykle pomocy bliskim, ale też nie pcham się z pomocną dłonią kiedy nie jestem pewien, że taka jest ode mnie oczekiwana. Dodatkowo mimo, że uważam się za pantofla w związku to to jaką ścieżką podążam w życiu i co robię jest moją kwestią, a bliscy mogą albo mnie wspierać albo akceptować mój wybór. Reszta opcji jest dla mnie nie ważna, bo nie wpłynie ona na moje decyzja jakoś specjalnie. No chyba, że ktoś wybitnie wytłumaczy mi, że robię sobie krzywdę nieświadomie. Podobnie jak kot – nie wymagam specjalnej uwagi. Nie potrzebuje, by ktoś się mną przesadnie interesował. Czuję się dobrze ze sobą, a spędzenie kilku godzin sam na sam ze sobą spędzę jak kot. Sen, lenistwo i przyjemności. Nie muszę mieć zaraz kogoś kto wyprowadzi mnie na spacer lub spędzi ze mną chwilę w domu. Spokojnie i leniwie zaczekam, aż moja ukochana wróci… i nie wyję pod drzwiami.

Przyznaję, dużo cech przemawia za tym, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. To wszystko dlatego, że ciężko znaleźć te cechy w człowieku, a nawet jeśli znajdziemy je w którymś, to tylko kwestia czasu kiedy bezinteresowność zacznie być interesowna, a szczerość zakłamana. Powody będą tak samo złe i dobre. Kłamać będą, by Cię nie zranić a interesowni będą, bo to będzie wygodne. Ale wróćmy do bycia jak kot.

Zobaczcie o ile mniej stresu ma kot. Nie interesują go sprawy, które go nie dotyczą. Nie spina się, bo ktoś ma zły humor, a gdy ktoś na niego krzyczy to z zimnym spokojem go oleje (i ewentualnie jego kapcie). Siedzi wygodnie w ciepłym i obserwuje świat. Nie musi się zastanawiać nad problemami i nie roztrząsa ich na drobiny tworząc jeszcze większe problemy. Jest prosta zasada. Jestem głodny – jem (lub sobie upoluję), jest mi zimno – zrobię coś, żeby się ogrzać, jestem brudny – myję się. Problem i najlepsze rozwiązanie w najprostszy sposób. Te same problemy u psa. Jestem głodny – nie upoluje niczego (chyba, że własny stolec). Jest mi zimno – trzęsę się. Jestem brudny – wybrudzę wszystko dookoła, bo nie umiem zadbać o własną higienę.

 

Tak. Jestem subiektywny. Wole koty od psów. Ave koty!

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno