...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Kawa z kurwa mać!

Lifestory

Z kasą krucho, brak czasu na wszystko, w pracy zapieprz i wszyscy się ciebie czepiają. Spóźniłeś się na autobus, żar leje się z nieba, a Ty w koszuli i długich spodniach. Wszystko się klei do ciebie, łącznie z menelem w miejskim. Wchodzisz do domu, a tam syf, którego nie jest w stanie ogarnąć nawet perfekcyjna pani domu. Pocieszasz się robiąc ulubiona kawę, siadasz przed TV. Bierzesz głęboki oddech i równie głęboki łyk i… krzyczysz głośne Kurwa mać. Wypluwasz to co masz w ustach cudem powstrzymując wymioty. Mleko, które wlałeś do filiżanki zepsuło się.

Znasz to? Każdy to zna. Nic się nie chce, a jedyne o czym człowiek marzy to właśnie ta kawa lub piwo, a do tego łóżko i TV. Zero ludzi, rozmów i telefonów, a jedyna rzecz, która miała Ci ukoić nerwy jest spierdolona. Przekleństwa i rzucanie wszystkim jest pod ręką.

Jak z tym sobie poradzić? Otóż każdy musi znaleźć swój, albo dopasować go do sytuacji. Jedni przesypiają, inni płaczą, kolejni idą na spacer lub się upijają. Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy ludzi. Przynajmniej w moim śnie jest trochę milej, o ile nie będzie to koszmar. Po nim jest trochę lżej i zostaje muzyka i spacer. Spokojny kawałek i powolny krok na półgodzinnym spacerze pozwala trochę zwolnić tętnu, a nam zajrzeć do swojej głowy, by szperać w myślach. Takie coś pozwala mi na rozłożenie problemów na części pierwsze i znaleźć ich słaby punkt, który będzie rozwiązaniem. Czy się zawsze uda takowy znaleźć? Różnie, ale zawsze pozwala to oswoić się z problemem i nabranie dystansu.

Chciałoby się żyć bez problemów. Mieć wystarczająco kasy, czasu i możliwości robienia to co nas ciekawi, pociąga i rozwija. Tak jednak nie jest. Trzeba zacisnąć zęby, pięści i pośladki, by żyć. Tylko w taki sposób przeciętny śmiertelnik da rade przeżyć do następnego miesiąca. Wiadomo, że będzie lepiej. Nikt nie wie kiedy i czy na pewno, ale będzie. Trzeba podnieść głowę i się ruszyć. Mimo, że to najfajniejsze wyjście to uciec przed całym światem to tak się nie da. Każdy ma swój kamień Syzyfa. Jedni mniejszy, inni większy. Rozmiary gór, pod które toczymy są różne, ale jak na ironie co by u innych się nie działo – nasza góra jest największa, kamień najcięższy, a my mamy najmniej siły.

Nic jednak nie zabierze nam wyrzucenia z siebie soczystego KURWA MAĆ, gdy przyjdzie ten popieprzony dzień, w którym zepsute mleko zdetonuje agresję i energię, która niespotrzeżenie gromadzi się w nas. Nawet nie zdajemy sobie sprawy o tym, że to w nas siedzi i to właśnie pozorna pierdoła przechyli czarę goryczy.

Dlatego staram się zrozumieć gdy nagle ktoś wydrze się na bogu ducha winnemu kasjerowi (w granicach rozsądku), podwładnemu, obcej osobie, czy też najbliższej. Po tym wszystkim trzeba mieć jedynie honor i przeprosić za to wszystko, bo to nie oni są winni. Oni jedynie byli zapalnikiem. Nie ich wina, ale nam też się zbiera nie raz od kogoś za nic. Trzeba z tym żyć.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno