...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Kiedy myśli jest za dużo

Lifestory

Wielu z nas nie jest nawet na co dzień opanowanymi osobami. Tych, którzy są wyluzowani i opanowani można zwykle policzyć na palcach jednej ręki. Jednak często nawet, gdy jesteśmy cholerykami to ciężko dać upust emocjom bo czują się bezsilni. Bo przecież nie wyżyjesz się w pracy, bo masz problemy rodzinne. Wielu jednak tak robi i nie ma z tego żadnego profitu.

Życie pędzi jak pendolino po dobrych torach i myśli, pragnienia i problemy piętrzą się z dnia na dzień, a głowa robi się co raz cięższa, a myśli ciemniejsze. Radość życia, chęci do spełnienia marzeń i radzenia sobie z problemami ubywa szybciej niż wody z sitka, a kolejne dziury w nas robią się z każdą chwilą. Jak sobie z tym poradzić? Jednym wystarczy głośne kurwa i lecą z problemami jak łosie po bagnie. Inni znajdują motywację w innych, bo to o nich dbają i starają się dla nich, niczym prawdziwy mężczyzna dla swojej rodziny. Powodów i sposobów jest wiele, ale co robić skoro do głowy nie włożymy już nawet szpilki od natłoku myśli? Jak znaleźć ten spokój i luz w głowie?

Sposobów radzenia i unikania tego jest tyle co ludzi. Jedni uciekają w alkohol, by chociaż na chwilę stać się wolni od tego całego syfu, który ich otacza. Co głupsi biorą narkotyki i odlatują, by z hukiem upaść. Żaden z tych sposobów nie uznałbym w życiu za dobry, ale trzeba przyznać, że nic tak nie odpręża jak usiąść wygodnie i wziąć łyka ulubionej whisky, a problemami zajmiemy się jutro. Przecież późnym wieczorem i tak już nie naprawimy sobie życia więc dlaczego na chwilę nie stać się szczęśliwszym, a jutro nadrobimy. Tylko czy ktoś nadrabia? Trudno stwierdzić, ale na pewno lepiej śpią. Tyle ich.  Dobrym i sprawdzonym sposobem jest też sport. Wyrzucenie z siebie energii i złych emocji jest czymś genialnym i ze świeżym umysłem spojrzymy na świat. Wiele razy tak sobie wypacałem emocje jednak zastanawiam się, czy poza uwolnieniem hormonów coś nam to daje? W sumie nic. Ale żyje się lepiej, no i profit w zdrowiu i wyglądzie. Nic jednak nie działa tak anty stresowo jak ukochana osoba (no chyba, że to ona jest problemem). Nie da się wycenić mocy tej osoby, to dla niej mamy siłę, motywację i potrafimy z każdym problemem sobie poradzić.

 

Ja z natłokiem myśli radzę sobie pisząc. Nie tylko tutaj, ale ogólnie, gdzieś do szuflady, dla kogoś konkretnego, czy dla samego siebie. Chociaż na chwilę ucieknę od tego całego syfu, który mnie otacza. Od problemów z pracy, rodzinnych, prywatnych. Wszystko na chwilę staje się nieważne, bo uciekam do innego miejsca na świecie lub nawet do miejsc na świecie nie istniejących. Gdy wrócę ze swojego azylu od razu ruszam do drugiego. Do tych niebieskich oczu i ciepła tej malej osoby, która sprawia, że jakoś wszystko jest do zrobienia i wiem, że w powiedzeniu o tym, że za każdym wielkim mężczyzną stoi kobieta jest wiele prawdy. Drogie Panie. Czyńcie ze swoich facetów wielkich i potężnych, bo bez was to nie to.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno