...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Kiedy wierny staje się celebrytą

Media

Każdy z nas „odczuł” obecność nowego Prezydenta. Codziennie media obiegają kolejne wieści z panowania nowej głowy naszego Kraju.

Jednak ja odczuwam pewien niesmak jeśli chodzi o to co oglądam w wiadomościach. To, że Andrzej Duda jest zagorzałym katolikiem wiedziałem już na początku jego kampanii wyborczej i bardzo dobrze – nie wstydzi się swojej wiary i gloryfikuje ją na swój sposób. Trzeba mieć odrobinę odwagi by tak twardo stać i chwalić się swoimi przekonaniami religijnym. Nie ukrywam – podobało mi się to podczas kampanii, chociaż czasami balansował na granicy paździerzu i katolstwa.

Teraz jest już zaprzysiężonym Prezydentem i niech mu się rządzi jak najlepiej. Sporo ciekawych rzeczy obiecywał i jeśli dotrzyma obietnic to nawet szary człowiek w pewnym stopniu odczuje, że coś zrobił. Jednak zaczynają się schody. Gdzie nie pojawi się głowa Państwa, tam są msze, uroczystości kościelne, religijne i co tylko każdy ksiądz potrafi sobie wymarzyć. O ile przy ważnych uroczystościach obecność Prezydenta uważam za obowiązek, o tyle uważam, że troszkę zaczyna się tutaj przesadzać. Żebym nie został źle zrozumiany – podziwiam, że ktoś ma tak mocną wiarę, ale nie mogę oprzeć się odczuciu, że to zaczęło być na pokaz. Wiara to jest bardzo intymna część bytu każdej istoty ludzkiej i nie wnikam co, kto i jak mamrocze pod nosem modląc się do jednego, drugiego, czy wielu bogów. Niesmak rodzi się w momencie gdy faktyczna funkcja Prezydenta jest przyćmiewana przez nieustanne zdjęcia i reportaże z co rusz innych uroczystości kościelnych, które mogą sprawiać wrażenie wręcz na siłę wymyślanych.  Póki co, to dopiero początek kadencji i nie ma czego jeszcze zarzucić miłościwie nam panującemu jeśli chodzi o jego oficjalne obowiązki. Jednak jak długo? Czy bycie Prezydentem wszystkich Polaków będzie oznaczało pewnego rodzaju symbiozę między katolikami, ateistami, homoseksualistami i narodowcami? Wątpię, ale trzymam kciuki za tolerancję i kulturę.

Obecność fleszy na uroczystościach kościelnych, czy to z udziałem Prezydenta, Premiera, czy też Pana Mietka jest w gestii władz Kościoła i tylko dlatego trzeba też mieć wyrozumiałość dla ważnych osobistości. Oni nie dzwonią do dziennikarzy, że idą do kościoła. To panowie w sutannach strzelają każdemu też po kolanach. Władającym krajem oczywiście przez stawianie ich w takim świetle, które kreuje ich na sługusów kleru, a sam Kościół szarga swoją opinię pokazując, że chce i próbuje sterować władzą świecką, mimo że oficjalnie się tego wypiera.

Każdy z nas w coś wierzy lub nie. Każdy z nas ma do tego prawo i każdy z nas może robić to na swój sposób. Pytanie tylko gdzie jest ta prywatność w kontaktach z wszechmogącym? Modląc się człowiek obnaża swoją duszę i mimo, że porównanie jest trywialne to z ciałem by tak nie zrobił. Nie pozwalamy wchodzić sobie do łóżka i nie pokazujemy wszystkim co w nim robimy. Traktujmy podobnie naszą wiarę. Taka czy inna – jest nasza i dla nas samych, a nie dla wszystkich dookoła.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno