...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Kiedyś tam będę – Barbados

Lifestory

Wyspa gdzie gwiazda pop ma swoje hucznie obchodzone święto? Brzmi lekko śmiesznie, ale do tego stopnia urosła w oczach swoich rodaków Rihanna. Brzmi lekko niedorzecznie, ale jest to fakt i aż prosi się o pytanie gdzie nasze narodowe święto Rodowicz, Jantar, czy Dody? U nas była by to wiocha, ale tam to na prawdę święto wagi państwowej.

Dla mnie jednak Barbados to nie tylko wyspa z dziwnym świętem gdzieś u wybrzeży Ameryk – to mój jeszcze niespełniony sen. Sen, który spełnię i pewnego pięknego dnia wysiądę z samolotu na lotnisku w Brigdetown. Kto wie – może na stałe? Przyznaje jak na moje marzenie wiem o wyspie bardzo mało. Wiem gdzie leży, że płaci się dolcami i nie ma wulkanu. Sam nie wiem czy chce się dowiedzieć dużo więcej. Chce tam polecieć praktycznie w ciemno – bogaty jedynie w podstawową wiedzę jak czego unikać, jak nie robić i czego nie jeść. Reszta? To moja przygoda. Chce podejść do mieszkańca i spytać gdzie poleca mi zjeść, albo co odwiedzić i następnie powolnym krokiem się tam udać. Bez ciśnień, pośpiechu i problemów – one zostały za oceanem. Wstałbym wcześnie rano tylko po to, żeby zobaczyć wschód słońca nad lazurem wody, a później zawiązał hamak między dwoma palmami i popijając sok lub drinka wsłuchiwał się w dźwięki wyspy, próbując je zidentyfikować i zapamiętać. Kto wie? Może napisać też tekst na bloga z tego miejsca? W hotelu bywałbym tylko by spać i może czasami zjeść coś nieregionalnego.

Czemu akurat Barbados? Nie wiem do końca. Kiedyś mój przyjaciel strasznie zachwalał to miejsce – mimo, że tak jak ja nigdy tam nie był. Jego marzenie było bardziej realne – więcej kasy, lepsza praca, większe możliwości. Niestety los bywa przewrotny i brutalny – zabrał jego i jego marzenia na drugą stronę. A ja? A ja wciąż marze. Może z lekkim sentymentem, ale wiem, że gdy ja i moja druga połówka będziemy rozkoszować się wspólnymi chwilami w moim raju na ziemi, któregoś dnia chwycę dwa piwka, siądę na plaży i patrząc w dal wypijemy po jednym mimo, że będę sam.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno