...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Kobieta w Internecie ma lepiej?

Media

Kobiet w Internecie jest coraz więcej. Grają, prowadzą firmy, poradniki, własne blogi itp. Nie są przeważającą, ale bardzo ważną częścią społeczności internetowej. Owszem, są uprzedmiotowiane, co drugi widzi w lasce w necie powód do podniecenia i podrywu. Płytkie to i przykre, ale niestety lwia część kobiet „handluje” swoim ciałem w Internecie. I nie mówię tutaj o sprzedawaniu się fizycznie, ale zawsze więcej będzie obserwujących jak co kilka zdjęć będzie fotka w legginsach lub z cyckami na wierzchu.

Ja jako facet i też twórca internetowy popieram – korzystają z tego, na co target najlepiej leci. To po prostu wygodne jest dla nich i przynosi profity. Nawet w durnej grze. Powie kilka słodkich słówek i już chętnie pomożemy albo nawet oddamy swój ekwipunek. Ma to niestety swoją cenę.

Moje punkty widzenia

Gwarantuje wam, że gdybym był kobietą ten blog miałby przynajmniej trzy razy tyle wyświetleń lajków i komentarzy. Z prostej zasady. Jeśli kobieta jest w jakikolwiek sposób twórcza to uznaje się ją za odważną, twardą i w pewnym sensie niezależną. Jest super, bo mówi swoje zdanie i wyraża siebie! Tak większość kobiet postrzega lubiane przez siebie strony, profile na Facebooku i Instagramie. Faceci z kolei będą zawsze w jakimś stopniu seksualności poszukiwać. W eleganckiej i mądrej kobiecie będą widzieć seksowna inteligencję – taką nauczycielkę można rzec.

Nawet patrząc na tytuł tego tekstu. „Kobieta w Internecie ma lepiej?” – napisał facet. Toż to szowinistyczna świnia, myśli, że tak łatwo być kobietą w Internecie, gdzie każdy chce Cie poderwać?! A teraz kobieta. Walcząca o równouprawnienie, pokazująca, że jesteśmy niezależne, twarde i kreatywne. Mimo „zdominowania” Internetu przez facetów to ma swoje zdanie i swój głos!

Oczywiście to wyolbrzymiłem, ale ten sam tekst pokazany przez kobietę byłby o wiele lepiej odebrany. Napisany przeze mnie będzie zawsze trącić szowinizmem dla chcących się doszukać tego osób.  Ale niestety tak działa Internet. Większość facetów lajkuje zdjęcie znajomych, bo podoba się im TO zdjęcie, a niestety kobiety w pewnym sensie traktują lajki „personalnie”, czyli nie ważne jest jakie zdjęcie – jeśli jest osoba na nim którą lubi, podoba im się itp. to da lajka. I w pewnym sensie daje lajka nie zdjęciu, a osobie. Na zdjęciu może być owłosiona dupa, ale jeśli to koleżanki to dostanie lajka. Pominę już nawet sytuacje, gdzie kobieta klika lajka pod zdjęciem i mówi do siebie „masz, niech będzie, że Cie lubię”. I nie mówcie mi proszę, że to nieprawda, bo nawet moje znajome tak robią. Nawet jeśli facet daje lajka pod zdjęciem laski, którą ma generalnie w głębokim poważaniu to zrobi to dlatego, że fotka jest ładna (czyli pewnie z cyckami), a nie dlatego, że będzie to oznaczało jakąś sympatię.

Przeglądałem ostatnio różne profile na Instagramie. Głównie polskich dziewczyn i jedna rzecz się zgadza – lajki i obserwujący. Chociażby laska pokazywała tylko mielone i kubki ze Sturbucksa to polubień ma tyle jakby zwyciężyła World Press Photo. Mogę dać to samo zdjęcie (nawet skopiować), dać te same tagi i wrzucić je o tej samej godzinie co do minuty. Nawet połowy lajków nie zgarnę, a obserwować zacznie mnie nie 15 osób, a jedna i to w dodatku profil, który reklamuje, że zwiększy mi ilość lajków.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Kobiety (te normalne) już dawno przestały walczyć o równość płci jako takich. One wygrały je w momencie, gdy przestały się krępować i zaczęły promować swoją kobiecość. Najsławniejsze na Instagramie profile należą do lasek, które z odpowiednią dozą smaku i częstotliwości chwalą się swoimi walorami i nie, nie tylko faceci to lajkują. Jeśli wasze znajome prowadzą jakiś fanpage lub mają konto na Instagramie to przypatrzcie się temu co publikują. Mam znajomą, która ma grubo ponad tysiąc obserwujących na Instagramie. Na 100 zdjęć (różnych, od butów, przez jedzenie po jej osobę) mniej więcej co piąte jest takie, na którym prezentuje swoje walory (którekolwiek) i one oczywiście zgarniają więcej lajków niż zdjęcie jajecznicy. To czysty marketing.

Popatrzmy na ten przykład z punktu widzenia kobiety. Wrzucam do internetu treść (np. zdjęcie na insta), gdzie wyglądam dobrze, ale i odważnie (np. w bikini). Dostaje ono 100 lajków. Jest fajnie. Następnie wrzucam zdjęcie z jajecznica – lajków ledwo połowa. Ja w dresie – Połowa. Moje buty na łące – jeszcze mniej. Więc jest pewien niedosyt. Tyle lajków było, a teraz moje zdjęcia już nie są fajne? Wrzucam się następnie w obcisłej sukience i lajki wracają. Do tego komentarze jaka jestem śliczna i apetyczna.

Nie chce tutaj pokazywać jakieś próżności kobiet, bo nie o to chodzi. Przecież to taka sama chęć akceptacji jak w normalnym świecie. W dodatku kobieta wie, że nie powinna się podawać na tacy. Chce mieć władze i nie wrzuci co chwile seksi fotek. Trzeba czymś zapychać, żeby był efekt wow. W końcu nie po to się maluje, stroi, żeby nie było takiego efektu – zarówno w świecie realnym jak i wirtualnym. Podobnie będzie z każdą inną aktywnością kobiety w Internecie. Jeśli w grze kilka razy posłodzi koledze to ten zrobi wszystko o co ta poprosi nawet swoim kosztem. Nie ma co wnikać tutaj w intencje faceta, bo on ma nie wiele do powiedzenia. Liczy się cel kobiety, który osiągnięty małym kosztem.

zobacz drugi punkt widzenia

Warto być kobietą w Internecie. Wszystko ma się na tacy. No prawie wszystko, ale o wiele łatwiej osiągnąć cel jeśli się czegoś chce. Wszystko też idzie wytłumaczyć zazdrością i brakiem otwartości tolerancji i czegokolwiek. I dobrze. Każdy ma na siebie pomysł. Jeśli jedna laska chce się rozbierać przed kamerką, a druga dziergać religijne obrazki to ich sprawa. A jeśli jeszcze jedna i druga potrafią na tym zarobić to tym bardziej gratuluje. Mają kasę z tego co robią i mam nadzieję, że lubią.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno