...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Kochamy nienawidzić

Lifestory

Jak często denerwujesz się na coś co robisz regularnie? Na pracę, głupią grę, durnych ludzi, serial, przy którym się irytujesz. Na praktycznie wszystko, co nas otacza i z czym mamy do czynienia. Wiem, że niektórzy mają życie takie jak sobie wymarzyli. Praca, czas i w ogóle. Ale i tak będą narzekać.

Pozwól, że przytoczę Ci rozkład dnia i emocji przeciętnego, dorosłego człowieka, który pracuje na etacie i ma jakieś tam obowiązki lub rodzinę.

6:00 – pobudka – Muszę wstać? Może wezmę na żądanie? A może w nocy spłonęło moje miejsce pracy?

7:00 – wyjście do pracy – Czemu nie jest 8 godzin później? Znowu masa bezsensownej roboty i wkurzających ludzi

7:30 – 15:30 – praca – Jeszcze tylko (tu wpisać ilość) godzin. Dobrze, że w tym kraju nie tak łatwo o dostęp do broni, bo bym wszystkich w tym miejscu wystrzelał

16:00 – powrót do domu – W końcu w domu. Zjem i idę spotkać się ze Zdzichem. Po cholerę się umawiałem jak mi się nie chce go nawet oglądać dzisiaj?

18:00 – powrót do domu po raz drugi.  – Nareszcie trochę czasu dla rodziny!

18:15 – dom – Mam już serdecznie dość rodziny na dzisiaj

20:00 – 23:00 – dom/relax – No co za poj***a gra! Nic tylko farcą. Oglądnę serial/film lepiej. (chwilę później) Co ja za gówno oglądam. Idę spać

23:30 – dom/łóżko – Kurwa.. Spać nie mogę…

Celowo użyłem tutaj mocnego wyolbrzymienia i udręki w stylu „Dnia Świra”, ale sam sobie odpowiedz na pytanie. Ile z tej „listy” pasuje do Twojego dnia, a mimo to robisz. Nie zmienisz tego, bo nie chcesz. Znany Diabeł jest lepszy od niewiadomej. Ma to cenę i ma też swoje (o dziwo!) plusy. Plusy, które doceniasz tylko Ty i nikt więcej. Praca Cie wkurza, ale robisz to w czym jesteś dobry i to co lubisz. Nie koniecznie z kim i gdzie ale jednak czujesz się dobrze w wykonywanej pracy (mogliby lepiej płacić, co nie?). Zdzichu Cie denerwuje, wkurza i bywa irytujący. Jednak to do niego możesz zadzwonić o trzeciej w nocy, a on na pewno nie zawiedzie. Rodziny masz dość po kwadransie ale to Twoja rodzina i tylko Twoja. Gra? Idzie Ci dobrze, to ją kochasz (a zwykle nie idzie), a serial Cię ciekawi mimo, że zabiłbyś połowę bohaterów gołymi rękoma.

Trochę jesteśmy takimi żukami gnojarzami. Toczymy kulkę gówna i to NASZA kulka. Nie ważne z czego jest zrobiona i że brzydka. Ważne, że nasza i w naszych oczach najlepsza. To jednak nie najważniejsze. Najważniejsze, że jesteśmy Polakami. Musimy narzekać. Tak mamy w rodowodzie. I tu anegdota.

Mam kolegę, który większość życia spędził w Stanach Zjednoczonych i kiedyś opowiedział mi o różnicy między Amerykaninem, a Polakiem. Amerykanin w trzecim stadium nowotworu leżąc na łóżku potrafi mówić, że jest całkiem ok i przynajmniej jeszcze żyje. Tymczasem Polak wygrywając w totka ma już zmartwienia. Skąd on tyle reklamówek nabierze na te pieniądze. Jak on do Warszawy się dostanie? Zaś ktoś z rodziny będzie chciał pożyczyć i jeszcze PiS i PO ze mnie zedrą, bo podatek zapłacę. Na cholerę mi było grać w tego totka?!

Ciężko jest nie przyznać temu racji. Lubimy narzekać, gdy jest dobrze i tyle. Trzeba pamiętać, że na co byśmy nie narzekali to znajdzie się taki co powie, że w dupie byliśmy, bo on ma ciężko (nawet jeśli nie ma).

Ps. Ja też narzekałem pisząc ten tekst.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno