...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Kochanie! Mam pomysła!

Lifestory

W niewiele inny sposób zwracał się Ferdynand Kiepski do swojej żony, a jak to się kończyło – każdy kto oglądał wie. Takich pomysłów człowiek miewa mnóstwo. Mniej lub bardziej ciekawe, ale zawsze to pomysł. Mówi się, że przeciętny człowiek ma rocznie kilka pomysłów, które gdyby odpowiednio zrealizował to zagwarantowałyby mu dostatnie życie po kres swoich dni. Jednak milionerów i nowobogackich aż tak szybko nie przybywa i przybywać pewnie nie będzie, bo ludzie nie realizują tych pomysłów. Powodów jest wiele. Brak kasy, czasu, możliwości i umiejętności.

Większość jednak takich pomysłów pozostaje niezrealizowana, bo ludzie zwyczajnie się boją postawić na siebie. Nie chcą niczego ryzykować, a tym bardziej rezygnować z tego co mają. Jedynie czyta się o takich, którzy rzucili pracę, żeby przez resztę życia robić z jedzenia origami albo na odwrót. Takich przypadków jest jednak mały odsetek. To nie polska komedia romantyczna, gdzie kobieta po rozwodzie zamieszkuje gdzieś na łonie natury i ma się świetnie. To też nie american dream. Większość amerykańskiego snu kończy się w klinice uzależnień lub na ulicy. Ale jednak niektórym się udaje.

Moje punkty widzenia

Przecież każdy chce być bogaty, nie mieć problemów w stylu: „brakuje do dziesiątego”. Każdy chce chociaż pod względem finansowym spokojne życie. Niby one szczęścia nie dają, ale ich brak to problem, więc idąc prostym tokiem myślenia: brak problemu = szczęście. Każdy chce, ale każdy setki razy zastanowi się, czy niepewny sukces jest lepszy od pewnego ubóstwa. Przecież może powinąć się noga, może ktoś nas oszukać, a od tego do długów, komornika i eksmisji droga krótsza niż się wydaje. Zaryzykujesz życie, w którym odkładasz pół roku, żeby spędzić wakacje w Kołobrzegu? Za rok możesz być na Barbados, albo na śmietniku. Jest ryzyko, jest zabawa. Ale stawka jest wysoka, zbyt wysoka dla osoby, która nie będzie miała w razie czego rodziny, która postawi ich na nowo do pionu, albo możliwości do powrotu do starego życia.

Mało kto kto całe życie starał się, ścierał podeszwy i kolana żeby godnie żyć postawi trzydzieści lat zmagań w imię niepewnego bogactwa i luksusu. Nikt nie odda zdrowej ręki jeśli nie będzie miał pewności, że mu się to opłaci, a bez ręki człowiek będzie co najmniej niesymetryczny. Trzeba spełniać marzenia, ale i mierzyć siły na zamiary. Couche i inni zaraz zaczęliby gadki w stylu, że wszystko jest możliwe jeśli tylko bardzo chcesz. A co z tymi co bardzo chcieli, a im się nie udało? Kiedyś poznałem profesora fizyki, który był bezdomnym i nie, nie był alkoholikiem, nie miał problemu z hazardem. Po prostu postawił w życiu na złą kartę. Rodzina się odwróciła, uczelnia wyzbyła, środowisko wyalienowało go. Czy to oznacza, że za mało chciał? Nie.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Z drugiej strony wiele pomysłów, chęci rozwoju itp. odkładamy w kąt, bo zwyczajnie nam się nie chce. Nawet nie chce nam się zastanowić ile nasze marzenia by kosztowały nas. Od razu lepiej odpuścić. A przecież wiele rzeczy jest na wyciągnięcie ręki. Jednak sami siebie ograniczamy i pozwalamy sławie, bogactwu i wygodzie żyć.

Co byś zrobił gdybyś wymyślił Facebooka pół roku przed jego autorem, a jedynie przez lenistwo nie ruszyłeś się do realizacji. Do końca życia plułbyś sobie w brodę, czoło i co by się tylko dało. Założę się, że jeden na tysiąc osób wpadł na pomysł, który ktoś później zrealizował tanim kosztem. Wyżej wspomniany fejsik nie był niesamowicie zaawansowana strona na drogich serwerach. Pomysł zrobił swoje i tyle.

Trzeba analizować swoje pomysły, swoje plany. Trzeba patrzeć jak możemy je zrealizować. Skoro lubimy siedzieć w kuchni to nie ważne, że pracujemy na budowie – przecież możemy się realizować. Youtube, blog, może jakiś samochód z kuchnią na pace? Może krok po kroku dorobisz się swojej restauracji, programu kulinarnego albo wygranej w programie kulinarnym.

zobacz drugi punkt widzenia

To takie proste. Spróbować spełniać marzenia. Tak zwyczajnie przynajmniej zastanowić się jak je spełnić. Nie wyobrażać życia, gdy się uda, ale drogę do tego życia. Gdybyśmy zastanawiali się bardziej nad tym jak to osiągnąć niż jakby to było, to wiele naszych pomysłów chociaż w części zostałoby zrealizowane. Tak jak z wcześniej wspominanym przeze mnie gotowaniu. Może nie miałbyś swojej restauracji, ale kanał na Youtube, który dostarcza kasy. Jakby to było?

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno