...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Korytarze dziecięcych lat

Lifestory

Wejście do swojej podstawówki (lub gimnazjum) po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach po jej zakończeniu jest czymś zawsze czymś wyjątkowym. No chyba, że źle wspominacie tamte lata.

Miałem dzisiaj przyjemność odwiedzić szkołę, do której uczęszczałem od 6 do 16 roku życia. W jednym budynku była najpierw moja zerówka, później podstawówka, a na koniec zmieniła się w gimnazjum. Dziesięć lat między wrześniem, a czerwcem biegałem po tych samych korytarzach, grałem w piłkę na tym samym boisku i pisałem po ławkach w tych samych salach. Stanie kolejny raz na największym korytarzu w szkole potocznie nazywanym łącznikiem przyprawiło mnie o nawał wspomnień i chwilową nostalgię. To tutaj poznałem wielu z obecnych znajomych, tam się zakochałem pierwszy raz i tam odnosiłem pierwsze sukcesy i porażki. Tam też podpaliłem łąkę, ale tylko raz i przez przypadek – przepraszam.

Jeśli będąc dorośli stanęliście kiedyś w szkolnych bramach to znacie uczucie bycia Guliwerem. Ławki malutkie, wszystko niskie, ciasne, a kiedyś można było na tym krześle siąść we dwóch. Na ścianach wiszą zdjęcia kujonów, którzy odnosili sukcesy w wielu dziedzinach. Wielu z nich to moi znajomi, którym bez wyjątku zazdrościłem talentu, wiedzy, wytrwałości i chęci do robienia tych wszystkich rzeczy na ponad przeciętną skalę. Ułożeni, mądrzy, wiedzący już wtedy czego chcą w życiu. Warto było się z nimi trzymać – pomagali, motywowali, a i nauczyciele inaczej patrzyli jeśli widywali Cie regularnie w towarzystwie kogoś, kto nie wyróżniał się na tle klasy jedynie uwagami i tym, ze 6 klasę podstawówki robi trzeci raz.

Gdy wszedłem dzisiaj do szkoły byłem przekonany, że przywita mnie ta sama zrzędliwa woźna, którą i tak każdy lubił, bo mimo narzekania, to ona nie kapowała właśnie na nas do wychowawców. Niestety przywitała mnie jakaś nowa. Gdy spytałem, czy sekretariat jest dalej w tym samym miejscu ze zdziwieniem przytaknęła. Chyba tylko woźna się zmieniła. Dyrektorka wciąż ta sama, nauczyciele nawet się nie postarzeli, a przy stołówce wciąż pachniało jak za dawnych lat. I co najlepsze? Pani od biologii wciąż pamięta moje imię, a w sekretariacie rozpoznali mnie po nazwisku standardowo mówiąc, że taki fajny kawaler wyrósł z tego chłopczyka. Nie ważne, że to farmazony – każdemu na taki tekst robi się miło i się rumieni.

Nawet nie śpieszyłem się do wyjścia. Przeglądałem gabloty z nagrodami i pamiątkami. To wydawało się tak nie dawno. Jeszcze pamiętam jak jedna z tych nagród znalazła się tam dzięki mojemu „rzutowi za trzy punkty spod spódnicy”. Inny sposób był dla z metra ciętego dziewięciolatka nieosiągalny, ale duma była i jest nadal. Kto był pomyślał, że minęło kilkanaście lat podczas, gdy rzucałem to wczoraj. Gdy już opuściłem mury dawnej szkoły miałem w sobie znowu ten dziecięcy uśmiech i energie. Szedłem wesoło kopiąc kasztana po chodniku.

Gdy wsiadłem do auta dopadła mnie jedna myśl. Szkoła to jedyne miejsce, gdzie po tylu latach będąc zwykłą jednostką nadal jesteś zapamiętany. Nie uświadczysz tego w pracy, ani w żadnym innym miejscu w życiu codziennym. Tylko tam nie byłeś osobą X i dlatego chciało by się wrócić.

Jak przechodziłem przez korytarz zobaczyłem otwarte drzwi i naszła mnie jeszcze jedna ważna myśl – zwłaszcza dla facetów. Jeśli będziecie zmuszeni skorzystać z toalety w szkole podstawowej to zapewne będzie to niezapomniane wspomnienie. Można poczuć się jak gwiazda NBA podczas gdy pisuar sięga Ci do kolan. To tak dla usmiechu.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno