...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Nauczmy się konsekwencji!

Lifestory

Dwie książki, w głowie scenariusz do gry, dziesiątki projektów, których nie ukończyłem. Teksty, które wylądowały w szufladzie już dawno przestałem liczyć. Diety, treningi, pasje i zainteresowania. Wszystko to łączy w mojej osobie jedna cecha – NIEDOKOŃCZONE. Oczywiście nie da się skończyć ostatnich czterech, więc dla nich zastosować mogę słowo porzucone.

Jestem kreatywnym człowiekiem i mam dziennie setki pomysłów. Od takich, które mogły by mi dać pieniądze, po takie, które zapewne dałyby mi szczęście. Kto wie? Może byłbym teraz sławny dzięki moim książkom? Może zarabiałbym kupę kasy, gdybym dokończył ten czy tamten projekt, albo stał się maniakiem jakieś pasji, która wypełniałaby mi każdą wolną chwilę.

Nie wiem i pewnie się nie dowiem dopóki nie dokończę, a szanse na to z każdą chwilą odkładania maleją co raz bardziej. Blog jest dla mnie swojego rodzaju oczkiem w głowie. Lubie pisać i piszę chętnie. Ale stał się oczkiem w głowie z racji tego, że nie dość mnie nie znudził szybko, a wręcz dotrwał do tego, że za dwa miesiące minie rok od powstania pierwszego wpisu pod marką „Two Sides of Loco”. Wtedy jeszcze na platformie WordPress.com, a dzisiaj już pod własną domeną. Ale to nie czas zachwycania się nad samym sobą.

Ludzie w dzisiejszych czasach mają tyle możliwości, że tak na prawdę nie wiele ich kręci. W czasach kiedy nie było Internetu, a w telewizji było pięć kanałów na krzyż człowiek miał do wyboru znacznie mniej i przez to łatwiej było mu wybrać. Nauka, sport, albo coś artystycznego. Jakie miał poza tym możliwości? Chciał pojeździć na rowerze to siadał na nim ubrany jak był, a i rower po prostu był. Nie było zastanawiania się jaki rower kupić, co ubrać, którą appkę uruchomić, ile fanpage’y w stylu „spadł mi łańcuch” trzeba zalajkować i na ilu forach być. Wsiadało się i jechało z uśmiechem na ustach. Podobnie z nauką i rozwojem artystycznym.

Dzisiaj mamy tyle możliwości, że czujemy się jak dzieci w sklepie ze słodyczami. Chcemy wszystko i przez to porzucamy jedno, gdy widzimy coś pozornie ciekawszego. Jeśli gracie w gry komputerowe to doskonale wiecie ile gier nie dokończyliście, bo zaczęliście nową, albo zwyczajnie wróciliście do starej? Ja na przykład uwielbiam serie Baldur’s Gate. Dwójkę przeszedłem całą wtedy, gdy miałem laptopa, który się grzał, a tylko gra o tak niskich wymaganiach powodowała, że ten gorący kloc nie wyłączył się bez ostrzeżenia. Do tamtej pory podchodziłem do niej wielokrotnie i zwykle po kilku dniach nudziła mnie. Gdy nie miałem wyboru to historia dziecka Bhaala mnie pochłonęła bez końca i ukończyłem grę bez większego problemu. Cofając się jeszcze wcześniej. Gdy gry były ciężko dostępne, a do Internetu trzeba było słuchać dziwnych dźwięków przez które mama krzyczała, że nie może się ciotka dodzwonić miałem inne pasje. LEGO i rysowanie, rysowanie i LEGO. Gdy nie tworzyłem czegoś na kartce, robiłem to na podłodze, gdzie nigdy nie mogłem znaleźć właśnie tego klocka, którego potrzebowałem.

To wszystko było konsekwencją małego wyboru. Trzeba było coś wybrać jeśli się człowiek nie chciał nudzić. Dzisiaj ma tyle do wyboru, że wielokrotnie właściwym wyborem jest właśnie nuda. To stare, to kiepskie, tamto mnie nie interesuje. Reszta jakaś nie taka i w ten sposób kończymy zwyczajnie bezmyślnie gapiąc się w ekran taki czy inny. Przyznajcie się sami przed sobą. Ile razy łapiecie się, że sprawdzacie fejsa, instagrama, pocztę tylko po to, „żeby coś robić”. Robicie to odruchowo, bo jak nie ma co robić to wykonuje się najprostsze schematy. A kliknięcie w ikonę do trudnych nie należy.

Boję się o następne pokolenia. Technika i możliwości pójdą tak do przodu, że nie będą mieli pojęcia co to pasja. Będą się nudzić, robić bezmyślne rzeczy myśląc, że to tak na prawdę jest ich sposób na nudę. Nie poczują tych nawet tych emocji, gdzie czeka się na amerykańską premierę serialu, dzień później będą napisy, a ściąganie 52kb/s sprawia, że czterdzieści minut serialu kosztuje nas trzy godziny ściągania. Taka pierdoła, a oni tego nie poczują. Wszystko dostępne, łatwe i w milionach wariantów.

Póki co zaczynam listę w głowię rzeczy, których nie dokończyłem. Będę starał się wygospodarować na niedokończone rzeczy czas. Chce być konsekwentny. Chcę dokończyć swoje książki, gry i pomysły. Wiem, że nie wszystkie się da (zwłaszcza pomysły) ale nawet jeśli przejdę grę pięć lat po premierze to nadal JA ją przejdę, i będę dumny. Przyznaję mam niezła listę tych rzeczy i dla fanów mojego pióra (klawiatury) to ze smutkiem stwierdzam, że jeszcze nie dorosłem do skończenia książki.

Bądźcie pełni pasji i konsekwentni.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno