...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

10 – Nie ufam ludziom, którzy nie oglądają seriali

Media

Zaczynamy odliczanie. Już za dziesięć dni pochwalę się zmianami. Mam nadzieję, że nowy ja i nowa jakość wpisów przypadnie wam do gustu. Śledźcie odliczanie!

A teraz wpis.

Nikt, kto nie zaznał wielu godzin przed ekranem monitora lub telewizora oglądając kolejne odcinki serialów nie zna życia. Wielu twierdzi, że to złodzieje czasu, tasiemce zabierający nam kolejne i kolejne godziny życia i tak – mają rację. Kto normalny wyczekuje kolejnych godzin i dni z czyjegoś życia marnując swoje? Otóż prawie każdy! Dr. House, Rodzina Soprano, House of Cards, Gra o Tron i inne tasiemce to tylko kilka gigantów pochłaniających młode i stare istnienia bez reszty. Wielu z was zna sytuacje, gdy wlepiając odcinek kolejnego tasiemca w tle ściągają się kolejne 3 odcinki, a chipsy walają się dookoła nas samych.

Co jest w serialach, że tak wciągają? Oderwanie się od własnego, szarego życia, czy po prostu relaks? Powodów jest wiele, ale efekt jest ten sam. Wciągamy się na kolejne i kolejne odcinki oraz sezony, a oglądając finałowy odcinek zaczynamy odczuwać pustkę, którą da się zapełnić jedynie kolejnym serialem. Wielu z nas dziwi się, że mama ogląda 30 minut dziennie Na Wspólnej, a sam ogląda jak rodzeństwo się bzyka w Grze o Tron. A to wszystko z prostego powodu – tam jest ciekawiej. Nie ma żmudnej pracy, nudnego życia, uczelni i problemów. Nic dziwnego, że lepiej siedzieć przed ekranem niż samemu coś zmienić w swoim życiu. Co prawda cieżko będzie zostać władczynią smoków, światowej klasy lekarzem, czy fizykiem rodem z Teorii Wielkiego Podrywu. Ale już napisać książkę jak Hank Moody? Jego rzekoma książka, która w końcu wyszła dla realnych ludzi w cale jakoś niesamowita nie była, więc czemu nie spróbować?

Nie zmienimy życia oglądając serialów – fakt, ale jakie to jest przyjemne gdy wyciągamy się z ulubioną przekąską, śledząc perypetie naszych ulubionych bohaterów. Ulga gdy w końcu pojawi się kolejny odcinek jest trochę jak zimne piwo w gorący dzień. Swojego czasu tak wciągałem się w różne seriale, że w trakcie czekania na kolejny sezon jednego oglądałem dwa lub trzy sezony innego (a czasami całe seriale!).

Teraz już nie oglądam tak seriali, ale nie żałuję żadnego z tych, które przeszły przez moje oczy. Warto było. Tak – nawet jeśli to marnowanie czasu.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno