...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

O zmartwieniach, na teraz i na potem

Lifestory

Jestem człowiekiem opanowanym, spokojnym i rozmarzonym. Lekkoduchem bym rzekł nawet. Nie przejmuje się problemami, które mogą nadejść i nie wymyślam sobie złych scenariuszów przyszłości przed zaśnięciem. Nie mam co prawda bezstresowego życia, ale nie lubię martwić się na zapas. Cytując film z Youtube. A na co? A komu to potrzebne?

Takich ludzi jak ja jest troche na świecie, ale są też tacy, którzy wybierając koszulkę rano zastanawiają się jak to może wpłynąc na ich przyszłość. Właśnie tych drugich jest niestety więcej. Myśląc o rzeczach, które może się wydarzą w przyszłości bliższej lub dalszej już się zamartwiają. Chodzą źli w lipcu, bo w grudniu trzeba kupić choinkę. Po co?

Moje punkty widzenia

Nie martwienie się na zapas jest zdecydowanie zdrowsze. Nie obciąża się organizmu zbędnym myśleniem o rzeczach, które i tak się pewnie nie wydarzą. Jak Michał Górecki ostatnio napisał – teraz jest najlepszy czas życia. Chodzi o to, że tylko teraz mamy wpływ na otaczający nas świat i jeśli będziemy myśleć o problemach, które może się pojawią w naszym życiu to stworzymy sobie te problemy i mało tego. Myśląc o problemach nie myślimy nad rozwiązaniami. Jeśli wpadniemy w życiowe kłopoty to wtedy zareagujemy i nie trzeba myśleć o nich non stop. Życie bez zamartwiania się ma jedną wadę. Wiele takich osób przy jednym większym zakręcie nie umie pozbierać swojego życia i jest przez nie niesione bezwładnie dopóki nie pojawi się drugi zakręt który to wyprostuje lub nie znajdą osoby, która wyciągnie ich na prostą. Jednak życie, które pozwala spokojnie spać, chodzić uśmiechniętym i wyluzowanym jest warte kilku potknięć. Popatrzcie na znajomych, którzy mają w dupie problemy, które ich nie dotyczą. Widzieliście ich kiedyś zmartwionych? Raczej rzadko, a jeśli już to martwili się z racji obecnych problemów, a nie przez to, że za rok trzeba kupić kanapę albo zapłacić OC Auta. Nie da się przygotować na niespodziewane.

Ale….

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Ale z drugiej strony trzeba spodziewać się niespodziewanego, jak to mówi się w filmach i w wojsku. Ludzie na zamartwianie się na przyszłość wymyślili słowo przezorność. Wiem, że w słowniku ma to trochę inna definicję, ale jak wytłumaczyć to, że robimy coś ciągle myśląc o tym jaki będzie to miało skutek?

Myślenie o przyszłości i problemach, które zapewne się nie wydarzą ma swoje zalety o ile to myślenie polega na tym na takim działaniu, by hipotetyczne katastrofy się nie wydarzyły. Dlatego przezorni są ubezpieczeni itp. Wierzą w to, że to co zrobią teraz będzie miało wymierny skutek kiedyś. Z tego powodu kilka razy rozmyślają nad kolejnymi życiowymi posunięciami i o ile rozumiem to podejście, gdy przychodzi do zakupu mieszkania, samochodu lub wyboru pracy to spędzanie snu z powiek przez dylemat pokroju koloru paznokci na wesele (nie swoje) jest czymś chorym. Martwienie się pierdołami rozdmuchuje tematy do na prawdę poważnych rozmiarów i tworzy to efekt śnieżnej kuli. Trzeba znaleźć balans i martwić się tak, by myśleć o rozwiązaniu.

zobacz drugi punkt widzenia

Tak jak wspomniałem. Jestem pozytywnym lekkoduchem, ale nie jestem głupi i nie robię wszystkiego bezmyślnie. Oceniam problem i mój wpływ na niego. Jeśli mam jakiś to staram się to wykorzystać, a jeśli nie mam wpływu na rozwiązanie problemu to staram się chociaż nie pogorszyć sytuacji, a najlepiej uniknąć problemu. Nie mówię tutaj o zamiataniu problemów pod dywan, a sprawienie, by te problemy jak najmniej mnie dotknęły. Mam plany na przyszłość, widzę problemy i znam szarą codzienność. Nie jestem ani bananowym dzieckiem, ani nowobogackim, który może sobie pozwolić na życie bez zmartwień, bo wszystko jest na sprzedaż. Chodzi o to, by być szczęśliwym pomimo problemów, a nie smucić się nawet, gdy tych problemów nie mamy, bo możemy mieć. Lada moment weekend. Zróbcie sobie luz w te dwa dni. Nie martwcie się o obiad, zakupy itp. Zróbcie tylko to co konieczne, a resztę czasu spędźcie na czymś miłym. Spacerujcie, leżcie w łóżku, grajcie w gry, śpijcie.I nie myślcie o tym co po weekendzie. Poniedziałek Będzie tak samo straszny jak zawsze, ale nie będziecie zmęczeni po weekendzie.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno