...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

O życzliwości i pomaganiu słów kilka

Bez kategorii

Życzliwość w dzisiejszych czasach jest rozumiana różnie. Jest oznaką empatii, słabości, podlizywania i miłości i jeszcze paru „-ości”. Życzliwy człowiek podwiezie, przytrzyma drzwi, pomoże wnieść szafę i można na nim polegać. Jednak postrzeganie życzliwości przez osoby trzecie jest mocno skrzywione. Patrzy się, kto, komu, co i za co pomógł. Stąd biorą się karierowicze, lizusi, osoby, które są wykorzystywane itp.

Strach komukolwiek pomóc lub takową pomoc uzyskać, żeby nie narazić się na opinie otoczenia. Przecież każdy swój wniosek wysnuje, a od tego do plotek i zaszufladkowania całkiem blisko.

Moje punkty widzenia

Bycie życzliwym w pracy jest bardzo tricky. Kataloguje nas to w pewnym obozie i gdy pomożemy jednej osobie, drugiej pomaga się tylko, gdy trzeba. Jednak jeśli sami spytamy się, czy komuś pomóc to oznacza jedno – mamy zbyt mało własnej roboty lub jesteśmy nierobami. Przecież życzliwość nie jest dla osób zarobionych i zajętych. Nie wiem, nie mam czasu, zarobiony jestem. Chociażbyś dłubał w nosie osiem godzin – masz być zarobionym i nieżyczliwym. A jak już pomożesz to pomagać będziesz non stop. Im więcej pomożesz tym na dłuższą metę gorzej. Każdy będzie się Tobą wyręczać, a z czasem postrzegać będą Cie jako mało przydatną osobę, której strach dać coś ambitniejszego do roboty. Mało tego. Zostaniesz lizusem, przydupasem itp.

Tak samo wygląda w życiu. Bądź życzliwy i pomocny dla kogoś raz, to bedzie pamiętać o Tobie, gdy znowu bedzie potrzebować pomocy. To nie koniecznie działa tak, że też możesz na taka pomoc liczyć. W dodatku dostaniesz łatkę taką lub inną. W zależności od tego jaka osoba na to popatrzy. Facet pomoże lasce – pewnie chce ją zerznąc. biedny pomoże bogatemu – czai sie na kase. Można wymyślać masę powodów, a powód pod tytułem: „jest poprostu życzliwy” raczej gdzieś na końcu się znajdzie

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Mimo wszystko trzeba wykazywać się chociaż odrobiną empatii i liczyć, że inni też będą okazywać odruchy ludzkie. To jak z inwestycją. Pomogę Tobie z nadzieją, że w przyszłości Ty nie zostawisz mnie na lodzie, gdy będę potrzebować Twojej pomocy. Mimo wszystko, życzliwi ludzie mają milsze życie. Nie w takim sensie, że łatwiejsze, bo raczej na odwrót jest, ale mają w swoim życiu więcej uśmiechu i słyszą częściej podstawowe zwroty jak „Dziękuję”, „Proszę” itp. Czasami warto dla takich słów zrobić coś więcej niż olewać ludzi. Czasami po prostu tak lepiej.

Żyjemy z przeświadczeniem, że jeśli okazujemy komuś życzliwość to będzie to miało profity. Ktoś kiedyś też tak się zachowa wobec nas, trafimy do nieba, do Walhalli, czy w co tam wierzymy. Można to tłumaczyć różnie i motywować swoje poczynania na setki sposobów. Ważne są powody, ale liczą się czyny, bo co dla drugiej osoby za różnica dlaczego wnosisz jej szafę na ósme piętro? Ważne, że wniosłeś. Powody w momencie czynu mają nikłe znaczenie dla „obdarowanego życzliwością”.

zobacz drugi punkt widzenia

To jak? Być życzliwym i narażać się na łatki, plotki, kopy w zad? Czy może być ostatnim chamem i mieć głęboko w dupie całe otaczające nas społeczeństwo licząc, że nie będziemy potrzebować ich łaski w ciężkich chwilach? Może wtedy lepiej liczyć na czyjąś naiwność i pomoc naiwnego?

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno