...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Odnaleźć siebie

Lifestory

W pewnym momencie życia, roku albo zwyczajnie w poniedziałek nachodzi wielu z nas taka myśl, że to co robimy ze swoim życiem nie jest takie jak powinno. To nie taka pracę chciałbym wykonywać, nie w takim miejscu mieszkać, a nawet jeśli już w tym to nie z tą osobą. Do tego dochodzi pustka i zdanie sobie sprawy, że tak na prawdę nic nas nie interesuje. W telewizji oglądamy rozrywkę niewymagającą mózgu, w Internecie siedzimy na fejsie lub śmiesznych obrazkach. Nawet gdy już nacieszymy oczy TV i kotkami siadamy i patrzymy nadal w któryś z ekranów, bo nie wiemy czym się zająć, a wszystko co robimy jest jak jakieś nie takie jak trzeba.

Tym sposobemzmieniamy się w statystycznego Kowalskiego. Czyli szarego człowieka, który kiedyś miał marzenia, a utkwił gdzieś pomiędzy rzeczami, których nie lubi, a sprawami do których tamte rzeczy są niezbędne. Nie ma amerykańskiego snu, ani nawet drzemki. Stajemy się Kotem Schrödingera i tak na prawdę nie wiemy, czy żyjemy, czy też nie. Problem w tym, że nie mamy pomysłu, by było inaczej.

Patrzymy na ludzi z telewizji i gazet, obserwujemy ich na portalach społecznościowych i zazdrościmy im sposobu i poziomu życia, któremu nawet do pięt nie dorastamy. Każdy bloger patrzy jak żyje Kominek, a blogerka jak żyje Fashionelka. Do tego dochodzą inni. Co drugi i druga z zazdrością patrzą na tych, którzy mają sześciopaki na brzuchach i świetna formę. Znajomi wydają się od nas o wiele ciekawsi, bogatsi i atrakcyjniejsi w naszych oczach. Ale dorównać im? To brzmi banalnie, a jest takie straszne. Jedynie co się zmienia to co raz większy kwas w naszej głowie, który jest dolewany z każdą zazdrosną chwilą. Przestajemy doceniać co mamy, bo ciekawiej żyje się innym życiem. Nigdy nie popatrzymy, że to ktoś nam może zazdrościć i to takich rzeczy, których on nie jest w stanie osiągnąć. Może to być zwyczajna pierdoła, ale sprawia, że życie jakoś idzie do przodu. Przestajemy doceniać drugą osobę, czas, a wielu z nas młodość. Ale jak to zrobić? Skoro nie mamy na nic czasu. Wkurzająca robota zajmuje nam około dziesięciu godzin dziennie, sen to w okolicach siedmiu i tym samym na reszte życia pozostaje nam marne siedem godzin. Specjalnie zaznaczyłem te marne siedem godzin, bo gdy się tak nad tym zastanowimy to jest dość dużo czasu. Tylko jakoś to tak nam ucieka pomiędzy serialem, a Facebookiem. Każdy w głowie zaraz sam siebie usprawiedliwi, że przecież on tyle nie ma, bo musi to musi tamto. Nic nie musisz – to raz. Dwa – te siedem godzin to Twoje życie poza pracą, a nie Twój czas wolny. Uczysz się wtedy na egzaminy? Robisz coś innego? To wciąż jest Twój wybór. Nikt nie każe Ci tego robić. Sam sobie wybrałeś lub wybrałaś jak zapełnisz te siedem godzin. Ja poświęcam jedną z nich na tekst, który właśnie czytasz. Jeśli zawsze chciałeś pisać (nie koniecznie bloga), to właśnie dowiedziałeś się skąd wziąć na to czas. Przyznaję ja ostatnio marnie korzystam z tego czasu wolnego i sam przygotowuje się do odnalezienia wewnętrznego spokoju.

Takie odnalezienie siebie, żeby być szczęśliwszym w życiu nie wygląda jak w filmie, że pakujemy się i zamieszkamy z małpami. Trzeba coś zamknąć, żeby otworzyć coś. Gdy nie napiszesz zakończenia rozdziału swojej książki, a zaczniesz pisać drugi to fabuła się zgubi i wróci do niedokończonego wątku. Jeśli chcesz odnaleźć siebie poprzez hobby albo sposób spędzania czasu to spróbuj najpierw tego w małej wersji. Myślisz o składaniu modeli lub innej pasji? Spróbuj czegoś łatwego i zobacz jak się będziesz z tym czuć. Nie rzucaj się od razu jak wygłodniały szakal. Zachłyśniesz się tylko i nie zrozumiesz co ludzie w tym widzą. Poznaj podstawy, poczuj tą pasję. Sprawdź, czy czas będzie przy niej wolniej płynął.

Jeśli nie chcesz pasji, mieszkania z małpami lub wywracania swojego, życia do góry nogami, a jednak coś jest nie tak w Twoim dniu powszednim – spróbuj uporządkować swoje życie. Spisz sprawy zaległe i bieżące. Dokończ je i w miarę możliwości (bo całkowicie nie da się) nie zaczynaj nowych bez konieczności. Zamykając każdą z tych spraw zyskasz więcej miejsca w głowie. Nie da Ci to więcej czasu co prawda, ale pozwoli bardziej cieszyć się tym, który i tak mamy, bo nie ma nic gorszego niż ta szpilka z tyłu głowy, która wbija nam się każdego wieczoru godzinę przed snem. Szpilka, która przypomina nam o tym, że to musimy, a tamto powinniśmy. Gdy w miarę ogarniemy przeszłość, możemy myśleć o teraźniejszości i przyszłości. Mając czystą kartkę łatwiej coś na niej stworzyć niż ciągle coś mazać. Polecam korzystanie z kalendarza (zarówno papierowego jak i elektronicznego). Sam co prawda mam problemy z jego używaniem, ale zauważcie, że ludzie prowadzący kalendarz są lepiej zorganizowani i mają więcej czasu.

Każdy z nas musi znaleźć sam siebie i pójść w parze ze sobą przez swoje życie. Nikt za nas tego nie zrobi, a jeśli nie dojdziemy do ładu z samym sobą to nie znajdziemy zrozumienia z innymi.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno