...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Patrz gdzie idziesz! Bloger patrzy

Lifestory

Władza kontra bloger i dziennikarze. Tak w skrócie można opisać wieść z Wadowic, która dzisiaj dotarła do ogólnokrajowych mediów. Krytykowany przez wielu nieżyczliwych burmistrz Wadowic przeszedł przez ulice w miejscu niedozwolonym (czyt. nie po pasach) i niczym szeryf po swoim mieście dumnie kroczył w kierunku przeciwległego krawężnika, gdy lokalny bloger wystrzelił z aparatu w jego kierunku, a następnie zgłosił to przestępstwo na policji.

Poważnie? Jak trzeba być zawziętym i małostkowym, żeby to zgłosić? Ano to inna kwestia. Fakt faktem bloger nieprzychylny władzy lokalnego włodarza pokazał mu, że jest takim samym śmiertelnikiem jak inni i po pasach chodzić musi. Obywatelska postawa godna ruchu antysytemowego. W Wadowicach po pasach nie musi jedynie papież chodzić, chociaż i tutaj znalazłby się pewnie nieżyczliwy z aparatem i komórka z numerem policji pod „memory fajf”.

Specjalnie pomijam tutaj genezę tego, że najwidoczniej obaj panowie są po różnych stronach jakieś barykady. Nie pominę jednak jednej i drugiej postawy. Ze strony władzy trzeba przyznać, że powinien świecić przykładem i dumnie po pasach i na zielonym przechodzić przez każdą ulicę. Nie po to został wybrany i bierze z tego pieniądze, by robić (jak widać) co mu się podoba. Czy to kropla w morzu zbrodni burmistrza? Sądząc po opiniach jakie można o nim przeczytać – na to wygląda, a jakie? Nie wnikam. Liczy się, że dostał pstryczka w nos od internetowego opiniotwórcy, który swoją drogą jest dość popularny jak na blogera lokalnego (gratuluje!). Nic tak nie cieszy gdy ten duży dostanie kopa od mniejszego, bo w druga stronę to żaden wyczyn i szał.

Po drugiej stronie jest bloger. Subiektywny i jak widać przeciwny włodarzowi. Ma prawo do tego. Ma prawo również zgłosić takie „przestępstwo” na policję i cyknąć focie. Mam tylko nadzieje, że samemu pozostaje on w ciągłej zgodzie z prawem i nigdy nie zdarzyło mu się poruszać po mieście nie do końca zgodnie z przepisami. Pewnie się zdarzyło raz, czy dwa przejść nie po zebrze, albo przejść po trawniku. Ale ale – fotki nikt nie zrobił! I sprawy nie ma.

Zastanawia mnie czy jakby szedł sąsiad, nieznajomy lub zakonnica to czy praworządny bloger strzelałby fotki jak z karabinu? Powątpiewam. Szczerze? Chyba szybciej bym zrobił zdjęcie kobiecie z wózkiem zdjęcie w tej sytuacji niż burmistrzowi. Bo ona jest nieodpowiedzialna i nie powinna zajmować się dzieckiem skoro nie umie zatroszczyć się o jego bezpieczeństwo. A polityk? Fakt – utarcie nosa jest ciekawe i jedynie pozycja (i zapewne niewłaściwa według blogera frakcja) polityczna fotografowanej osoby zmusiła palec do naciśnięcia spustu w aparacie.

Mam tylko nadzieje, że miejsce sfotografowane nie było w odległości od pasów usprawiedliwiającej przejścia na przełaj, bo bloger zrobi z siebie nieznającego przepisów głupka.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno