...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Pillars of Eternity, czyli 15 lat czekałem na następcę Baldur’s Gate 2

Media

Dzisiaj (24 Września) mija dokładnie 15 lat od premiery gry Baldur’s Gate 2. Gry która osiągnęła poziom RPG, jakiego nie osiągnęła później żadna gra. Żadne Fallouty, Diablo, czy nawet Wiedźminy nie oferowały tego, co król gatunku. Oczywiście można jęczeć, że Diablo ma tryb online, Fallout pełno easter eggs, a wiedźmin grafikę i rozbudowaną fabułę. Ale to i tak wszystko przysłowiowy pikuś. Jedynie można się sprzeczać, czy lepszy jest Baldur’s jedynka czy dwójka. Cała reszta, może bić się o trzecie i dalsze miejsce.

Kto nie grał w króla cRPG, ten powinien czym prędzej ruszyć do sklepu i zakupić swój egzemplarz (teraz można kupić luksusowo obie części i dodatki na jednym DVD. Kiedyś każda część to było kilka ładnych CD).

Po piętnastu latach się doczekałem.

Premiera Pillars of Eternity, była oczywiście już dawno temu, bo 26go marca tego roku. Studio Obsydian Enterteiment przy wsparciu ludzi na Kickstarterze wypuściła grę, która niczym nie ustępuje Baldursom, a inne tytuły zjada na śniadanie.

Gra już na początku oferuje nam masę możliwości. Rasy, klasy, umiejętności, atrybuty. Możliwych kombinacji ciężko zliczyć, a ja nie byłbym sobą, gdybym nie zagrał łotrzykiem, by okradać wszystkich i zakradać się do wrogów i wbić im mój sztylet w plecy. Gra z początku może wydawać się chaotyczna, bo historia naszego bohatera jest delikatnie mówiąc zawiła, a w pierwszej miejscowości po prologu wita nas drzewo z wisielcami. Co lepsze z jedną nieboszczką możemy pogadać dzięki temu, że jesteśmy kimś, kogo nazywa się Widzącym – w skrócie zaglądamy do duszy ludziom.

pil2

O to ja! Kaptur na głowę i trzymaj się cieni przyjacielu!

Gra czerpie garściami z najlepszych rozwiązań jakie zaoferowały nam najlepsze tytuły gatunku. Wpływanie na skład naszej drużyny i jej wielkość przypomniała mi Baldursy. Możemy iść przez całą grę samemu, albo ruszyć w boje z napotkanymi podczas gry postaciami. Każda z przyłączonych lub też nie postaci ma swoją historię, cel i nie z każdy musi lubić pozostałych towarzyszy broni. Walka nie należy do najłatwiejszych, ale też twórcy uniknęli stworzenia z gry rzeźni jaką oferuje nam diablo. Dla lubiących czytać dialogi mam dobrą wiadomość. Jest ich od groma i spora część jest przy okazji czytana przez lektora. Jedyny minus jest taki, że nie ma pełnego spolszczenia, a dokładniej głosy i dialogi czytane są po angielsku jedynie w towarzystwie polskich napisów. Trzeba jednak przyznać, że obcojęzyczni lektorzy są dobrze dobrani i słucha się ich całkiem przyjemnie.

Drużyna, która sieje popłoch i budzi respekt. Mam nawet piosenkarza.

Drużyna, która sieje popłoch i budzi respekt. Mam nawet piosenkarza.

Na uznanie zasługuje również muzyka, która momentami bywa łudząco podobna do ścieżki dźwiękowej z Władcy Pierścieni lub Hobbita. Ciężko jednak uznać to za wadę, bo jest na prawdę przyjemnie dla ucha. Dodatkowo możliwość posiadania własnej fortecy jest bardzo fajna i dość szybko można wejść w posiadanie takiej. Trzeba ją wyremontować i można czerpać korzyści materialne oraz mieć dostęp do nowych zadań i przygód.

Żeby nie było tak bajecznie to gra oczywiście ma też minusy. Nie dużo ale ma takowych ale jednak można się dopatrzeć.

Najważniejszym jest właśnie brak polskiego lektora. Głos Franka Kimono z poprzednich gier wpasowałby się idealne. Dialogi bywają przegadane i rozległe do stanu przyprawiające o mdłości. Irytujące bywają zwłaszcza te przed walkami i gdy wróg okaże się silniejszy, to trzeba znowu z nim gadać. Gdy z kolei otworzymy mapę lokacji jest ona według mnie zdecydowanie za ciemna i ciężko coś dojrzeć w niej.

Z racji grania łotrzykiem zauważyłem brak możliwości kradzieży kieszonkowej (albo nie umiem jej znaleźć). Jest to duży minus bo w grach tego typu okradam prawie każdego. Tutaj jedynie możemy skusić się na skrzynki. Po przegraniu kilku godzin muszę też ze smutkiem stwierdzić, że w lochach nie natknąłem się chyba na żadną pułapkę.

Podsumowując. Pillars of Eternity jest absolutnie najlepszą grą cRPG od czasów Baldur’s Gate 2. Wielu wyskoczy z was wyskoczy pewnie z Wiedźminem jako obrońcą podium, ale jednak Geralt miał prędzej czy później każdy spór załatwić mieczem i znakiem. Tutaj trzeba się natrudzić, by znaleźć odpowiednią taktykę, technikę i oręż, by w ogóle drasnąć przeciwnika. Gra ma też na wyrost podane wymagania. W rzeczywistości zagracie na o wiele słabszym komputerze niż podaje to producent

No i najważniejsze.

pil3

Mam świnkę

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno