...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Piractwo jest passe

Media

Gdy byłem w liceum wszyscy, którzy mieli dostęp do Internetu (wtedy to jeszcze nie był standard) szaleli na punkcie wszystkiego co można było ściągnąć z powolnej wtedy jeszcze sieci. Gry, muzyka, filmy i seriale. Mało kto miał oryginalnego Windowsa, a o reszcie to nie wspominam nawet.

Nic dziwnego w sumie. Wszystko było cholernie drogie, a większość z nas gry dostawała na urodziny lub święta. W wypożyczalniach można było dostać jedynie Szklaną pułapkę i Rambo, a nowości były zarezerwowane na kilka miesięcy do przodu. Kino, które w moim mieście funkcjonuje w tamtych czasach było tak nędzne, że szybciej wychodziły tytuły na DVD niż miały premierę u nas.To wszystko sprawiło, że znany prawie wszystkim „Osiołek” bił rekordy popularności do tego stopnia, że wielu z nas w tajemnicy zostawiało włączony komputer na noc, by ściągnąć więcej.

Te czasy na szczęście już dawno za nami, a podejście do ściągania piratów stało się dużo inne. Po co ściągać szukać seriali po necie skoro za grosze mamy je dostępne np. na Netflixie? Platform do kupowania gier jest tyle, że prześcigają się w promocjach. Muzyka? Mamy Spotify, iTunes i inne. Tak jak Steve Jobs powiedział: „Piratów trzeba wyprzedzać na zakrętach”. Po co szukać czegoś na jakiś torrentach skoro wszystko mamy dostępne w najlepszej jakości za cenę czteropaka w wielu przypadkach. Wyjątkiem są oczywiście nie które gry i programy, ale to nic dziwnego więc trzeba czekać na promocje.

Sam niedawno skusiłem się na subskrypcje Netflixa i po tygodniu użytkowania twierdziłem, że mam sporo do nadrobienia i głupi byłem, że tak późno się zdecydowałem. Spodobało mi się do tego stopnia, że nawet na iPhone mam appke, na której oglądam również seriale. Miałbym teraz kombinować, szukać wersji z napisami, albo czekać aż ktoś łaskawie przetłumaczy? No i zapomnij wtedy o oglądaniu na komórce lub tablecie. A tak? Jakość HD i dostępne na każdym urządzeniu w domu.

Wiadomo jednak, że jeśli chce się to wszystko mieć trzeba jednak zapłacić. Abonament Netflixa, Spotify, Gry, programy, aplikacje. Troszkę się tego nazbiera. Ale w skali miesiąca to na dobrą sprawę mały koszt jeśli weźmiemy pod uwagę wygodę. Problem mogą mieć jedynie maniacy seriali, bo na Netflix nie oglądniemy Gry o Tron, a korzystając z HBO GO nie oglądniemy chociażby Narcosa. Dochodzą do tego jeszcze rzeczy dostępne tylko na Showmax czy innych platformach. Jeśli chodzi o gry to problem jest tylko w mnogości aplikacji „centrum” gier. Battlenet, Steam, Origin, UPlay i inne. W co byś człowieku nie chciał zagrać, zawsze musisz ściągnąć aplikację za pomocą której odpalisz grę. Oczywiście ma to swój cel – aktualizacje, support, dostęp do community. Jednak wkurza mnie, że połowę pulpitu muszę zawalić aplikacjami, dzięki którym w ogóle mogę zagrać.

Świat zmienił się na wygodny i teraz zamiast mówić, że nie będę płacić skoro mogę ściągać mówimy nie chce mi się szukać, a tu mam pod ręką. Wygoda przede wszystkim. A teraz idę oglądnąć serial na kanapie.

 

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno