...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Po co nam tak na prawdę urlop?

Lifestory

Właśnie w tym momencie byczę się na urlopie. Nie muszę iść do pracy, nie muszę nic, a wszystko mogę. Ale tak zastanawiam się. Po co nam tak na prawdę dwu-trzy tygodniowy urlop. Żeby się wyspać? Na to teoretycznie wystarczy weekend. Racjonalne wydaje się odpoczęcie psychiczne od obowiązków, szefa, współpracowników i podwładnych. Urlop to też okazja do ruszenia w jakąś podróż życia, opalenia się i zwiedzania.

Moje punkty widzenia

Wydaje się, że urlop to poza weekendem i wypłatą najważniejsza rzecz w pracy. Każdy od maja mniej więcej już odlicza kiedy będzie miał urlop. Każdy planuje co zrobi, gdzie pojedzie, jak odpocznie. Większość ma plany robić rzeczy, na które nie mają czasu gdy pracują, a w efekcie nie robią nic, bo przecież trzeba odpocząć od pracy. Pomijam przypadki zwiedzania różnych zakątków. Ja mam na biurku stertę papierów, które od pięciu dni planuje uporządkować, bo na urlopie mam czas. Sorry ale pewnie zostaną do końca urlopu. Podobnie ludzie mają z przyjemnościami lub drobnymi obowiązkami. Przecież nie naprawie zlewu na urlopie. Mam urlop!

Można wywnioskować, że urlop jest nam po to tylko, żeby się lenić i ewentualnie gdzieś pojechać. Piwo, przekąski, leżak i odpoczywamy. A tak na prawdę obijamy się. Siedzimy, gapimy się w dal i wstydzimy się powiedzieć, że nam się nudzi. Znudzenie to kwintesencja wypoczynku. Ale to nie takie odczucie jak siedzenie w niedziele po południu w domu, bo wtedy ani to się ruszyć z domu, ani zostać. Tutaj masz obowiązek się nudzić i nikomu o tym nie mów (zwłaszcza żonie, bo nie minie Cie wyniesienie choinki).

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Z drugiej strony jaki to komfort psychiczny. Siedzieć na dupie, nic nie robić i nie mieć przez to wyrzutów sumienia. Chociaż i coś kuje w potylice, że powinniśmy coś zrobić, by nie marnować urlopu. Ale kto mi zabroni dwa tygodnie gnić w łóżku i się nie opalić ani nie zwiedzić niczego? Wypocznę w taki, w jaki mam ochotę. Czy ja będę leżał przed TV, czy na plaży – to moja sprawa.

I po to jest chyba urlop. Żeby mieć wyjebane na wszystko. Żeby mieć wolny umysł i nawet się nudzić. Najlepsze w urlopie jest to, że nie ma przepisu na niego. Chcesz wyremontować kuchnie – spoko, chcesz pojechać na Dominikanę – też fajnie. Masz ochotę co dziennie wstawać o 5 rano żeby biegać – Twoja sprawa. Po to go potrzebujemy. Żeby nie mieć wyrzutów sumienia. Żeby puścił nas niedzielny stres wieczorny, że trzeba wstać  jutro. Jutro nie muszę wstawać, pojutrze też nie. Dopiero za kilka – kilkanaście dni.

zobacz drugi punkt widzenia

Urlop to dobra rzecz. Nie ważne jak go spędzisz i czy w ogóle go potrzebujesz. To jedna z niewielu okazji, żeby nic nie robić i nie mieć wyrzutów – zupełnie jak z jedzeniem na święta. Wykorzystasz go na leżenie, zwiedzanie, remont, czy spanie – nie ważne – robisz to dobrze.

Brawo Ty!

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno