...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Podsumowania roku i postanowienia noworoczne

Lifestory

Koniec i początek roku to czas podsumowań i planów na następny rok. Czy tak na prawdę tego potrzebujemy? Oczywiście jakieś plany na życie i przyszłość bliższą lub dalszą trzeba mieć. Trzeba być też świadomym tego, co zrobiliśmy w przeszłości i wyciągać z tego konsekwencje. Jednak taka inwentaryzacja umysłu pod koniec roku to nie do końca jednak potrzebna rzecz. Chociaż i tak ją zrobi zapewne w głowie. Tak, ja też.

Moje punkty widzenia

Cytując blond piosenkarkę z reklamy butów „Ale po co to wszystko?” No właśnie, po co mam rozpamiętywać błędną decyzję z lutego? Przecież w większości przypadków pod koniec grudnia nie odczuwamy już żadnych konsekwencji tamtych czynów, a uczucia jakie nam wtedy towarzyszyły wyblakły znacznie we wspomnieniach. Życie już dawno potoczyło się dalej, a nasze przypominanie sobie potknięć po takim czasie nie sprawi, że będziemy uważniejsi. Jedynie sobie popsujemy humor co najwyżej. Podobnie z dobrymi rzeczami. Jeśli przypomnę sobie, że np udało mi się upiec ciasto w marcu to wątpię, żebym poczuł się najedzony. Nie ważne jakie to wspomnienie. Wnioski powinniśmy wyciągać na bieżąco z tego co robimy. Przez 360 dni w roku możemy nie zastanawiać się nad niczym, bo przecież podsumujemy sobie rok. Tutaj wyolbrzymiam, ale sens podsumowań taki jest. Czy to w pracy czy prywatnie. Liczą się plany, a nie podsumowanie. Te drugie też nie powinny czekać do nowego roku. A, przepraszam. Noworoczne są postanowienia, które w okolicy połowy stycznia są tyle warte co przetrawione pierogi z wigilii. Postanowienia są mętne, nie jasne i w ogóle nic z nimi się nie wiąże. To co sobie w nich wytyczamy to marzenia, a nie cele. Do tych drugich są plany.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Czasami jednak potrzebujemy „resetu” i koniec roku jest dobrym czasem do tego. Wtedy powinniśmy usiąść z kartką napisaną rok temu i odhaczać co udało się, co tylko trochę, co nie daliśmy rady, a do czego nawet nie zabraliśmy się. Gdy to wszystko podsumujemy, możemy dodać jedynie co udało nam się zrobić extra. Nie rozczulamy się nad pomysłami w z czerwca, że na wakacje będę w formie. Bo to nie był nasz plan. To był nasz wymysł lub potrzeba chwili. Plan roczny nigdy nie będzie wykonany w całości. Zawsze coś się zmieni w trakcie, ale trzeba brać na to poprawkę już robiąc plan. Połowa wykonanego rocznego planu jest już powodem do radości. I tak powinniśmy też tworzyć plan. Tworzyć jedno lub kilka podstawowych zadań na najbliższy rok. Zmiana pracy, skończenie studiów. Co tam wam potrzebne. A następnie dorzucić kilka innych. Zrzucenie kilku kilogramów, pisanie większej ilości tekstów, czy pobiegnięcie w maratonie. Dobrze jest sobie dać wyznaczony czas na te mniejsze. Wtedy to nie są postanowienia, których i tak nie zrealizujecie. Macie poczucie zobowiązania przed samym sobą, a ta kartka to wasz „kontrakt”.

zobacz drugi punkt widzenia

Macie swoje listy? Ja do swojej siądę na dniach. Pewnie w Noworoczny poranek przy kawie. Jeśli robicie postanowienia, podsumowania, plany. Miejcie świadomość po co to robicie i co z tego wynika.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno