...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Przeciwności losu to wyjątkowe skrzydła

Lifestory

Niedzielne popołudnie i wieczór to doskonały czas, nadrobić przyjemne zaległości. Film we dwójkę, książka, czy drzemka. Tak i zrobiłem ja. Rozłożyłem się z ukochaną na łóżku i puściliśmy film. Słowo „nadrobić” nie użyłem przypadkiem wcześniej, ponieważ film, który oglądaliśmy chciałem zobaczyć od dnia premiery, ale zawsze coś mnie powstrzymywało i tak dopiero teraz zobaczyłem. „Teoria Wszystkiego” – film o pięknej historii najwybitniejszego umysłu naszych czasów, czyli Stephenie Hawkingu. Fascynujący film, który naprawdę przypadł mi do gustu. I jedno mnie zastanowiło w tym wszystkim. Czy człowiek jest męczennikiem? Przeszłość nas uczy, że wielcy ludzie byli zwykle wybrakowani w pewien sposób. Czy to choroba, czy to pochodzenie, czy nawet majętność. Do wielkości dochodzili mimo przeciwieństw, a każdy z nich zaliczył taki życiowy zakręt, że połowa z nas by się zastrzeliła. Tak niewielu wybitnych ludzi zna historia, którzy zaczynali jako normalni ludzie, nie mieli problemów, bo byli z bogatej rodziny, zdrowi i przystojni. Nawet piękny i uzdolniony CR7 wyglądał kiedyś jak przeciętniak z gimbazy, a życiową szanse dostał, bo kolega mu się podłożył. Łatwiej wymieniać tych chorych, brzydkich itp. Wybierzcie dziedzinę, a takiego znajdziecie w pięć sekund. Muzyka? Fredie Mercury chory na aids. Aktorstwo? Jolie z chorobami, albo Stalone, który sprzedał psa, był bezdomny i nawet zagrał w pornosie. Pisarze? J.K. Rowling pisała jako bezrobotna (bodajże) matka po rozwodzie. Więc czym są te przeciwności życiowe są dla tych wszystkich ludzi?

Moje punkty widzenia

Z jednej strony są motywacją. Tacy ludzie chcą bardziej i widzą mniej przeszkód w dążeniu do celu. Dzięki temu nie oczekują współczucia i litości, a jedynie pomocy przy rzeczach z jakimi sami nie potrafią sobie poradzić (jak np schody). Z cała resztą muszą sobie sami poradzić. Powiem więcej – chcą sobie sami dać radę. Energię jaką „normalni” ludzie wykorzystują na czynność, która jest niemożliwa dla takich ludzi oni wykorzystują na coś innego. Piszą, grają, myślą itp. Jeśli chcą cokolwiek znaczyć we własnym życiu to muszą pokonać przeciwności jakimi doświadczył ich rzekomo troskliwy bóg. Hawking ma tylko jeden dar – inteligencje, która obawiam się, że nie wykorzystałby w takim stopniu, gdyby był zdrowy. Mając problem z ciałem skupił się na mózgu, który był silniejszy od ciała. To też sprawiło, że on jak i inni wybitni ludzie dotknięci przez los są wyjątkowi. Postrzegani lepiej i ich osiągnięcia mają większy wydźwięk nawet jeśli nie mają kompletnie nic wspólnego z ich słabościami.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

Z drugiej strony tacy ludzie nie mają wyboru. O ile nie chcą sobie strzelić w łeb, żyć w nędznym hospicjum albo sprawić, że tylko rodzina się od nich się nie odwróci, bo swoją drogą nie ma zbytniego wyboru. Zrobić coś z sobą to jedyny sposób, by być choć trochę kimś równym. Ktoś lepiej pisze, ktoś śpiewa, ktoś myśli. U nich jest jednak coś za coś. Nie chodzę, ale jestem mądry, jestem biedny, ale mam pasje i tak można w kółko wymyślać. Mimo, że popieram wspieranie takich ludzi to uważam, że sam defekt na ciele, zdrowiu lub życiu nie sprawia, że są oni wyjątkowi i każda rzecz przez nich wykonana nie jest naglę świetna. Patrzymy na takich ludzi przez „inne” okulary. O ile z inteligencją Hawkinga na przykład nie ma co dyskutować to ciekaw jestem, czy tak samo każdy by go znał jakby był w pełni sprawny fizycznie. Ilu znacie żyjących naukowców oprócz niego? Można siebie wytłumaczyć, że nie interesuję się fizyką więc mam prawo nie znać. Owszem, ale o nim uczą w szkole jak o Einsteinie albo Skłodowskiej.

zobacz drugi punkt widzenia

Osobiście twierdze, że jeśli przeciwności losu podcinają nam skrzydła to tak na prawdę w zamian dają nam inne, na których też można wzbić się w powietrze. Kwestia tego, czy chcemy się wznieść. To brzmi oczywiście jak pusta gadka coachingowa. Wiele osób jest tak bardzo chorych, biednych itp. że nie mogą zaistnieć w dziedzinach, w których by chcieli. To normalne, jednak myślenie nie będę sportowcem bo nie mam nóg jest głupim myśleniem. Patrzenie na to czego nie mam i zrobienie z tego atutu jest równie mądre jak próba latania nie mając skrzydeł lub odpowiedniego sprzętu. Marzyć można.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno