...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Reaguj! To może uratować kiedyś Ciebie.

Lifestory

Biorąc udział w szkoleniu dotyczącym pierwszej pomocy zawsze staram się wyciągnąć smaczki pokazujące jak bardzo ludzie są nieświadomi i nie znają podstaw udzielania pierwszej pomocy. Jednak dzisiaj moją uwagę przykuło to jak bardzo ludzie są niezdecydowani i boją się udzielić pierwszej pomocy lub chociaż zareagować w sytuacji wymagającej tego.

Wśród anegdot, które słyszy się przy każdym takim szkoleniu jedna utkwiła mi w pamięci szczególnie. Mianowicie w małej mieścinie zapalił się dom jednorodzinny. Straż pożarna dotarła na miejsce dopiero po 18 minutach, a dom stał wtedy cały w płomieniach i na dobrą sprawę strażacy jedynie ugasili dom, bo o ratowaniu czegokolwiek z niego można było zapomnieć. Tłumnie zgromadzona gawiedź jeszcze w trakcie akcji pomstowała i linczowała słownie ciężko walczących z żywiołem mężczyzn za to, że tak długo czekano na zjawienie się Służb ratunkowych.

W późniejszym dochodzeniu prokuratorskim zostało ustalone, że pomiędzy otrzymaniem zgłoszenia pod 112, a faktycznym dotarciem na miejsce zdarzenia minęła (uwaga! ) jedna (cyframi 1) minuta. Szybko wyszło na jaw, że około 20 osób patrzyło na płonący dom przez ponad kwadrans bez zawiadomienia kogokolwiek. Z racji braku odpowiedzialności zbiorowej w naszym kraju nie postawiono nikomu zarzutu, a właściciel domu mógł jedynie kurwować na sąsiadów i modlić się, by ubezpieczenie okazało się na tyle duże, żeby chociaż część strat pokryć – tak żeby dało się zamieszkać w domu, który został doszczętnie spalony, a następnie zalany hektolitrami wody z wężów strażackich.

Spychologia tłumu nie ma granic i wielu z nas widząc taką czy inna krzywdę ludzką nie zatrzymuje się i idzie dalej lub stoi bezmyślnie w tłumie powtarzając po innych „niech ktoś, gdzieś zadzwoni.” Mało kto zareaguje na hasło „zadzwońcie po karetkę” łapiąc za telefon jeśli stoi przy nas przynajmniej kilkanaście osób, bo zadzwonimy i jeszcze będą nas po policjach i sądach ciągać. Tylko nikt się nie zastanowi, czy nie lepiej pójść dwa razy na komisariat, niż raz na pogrzeb lub do więzienia. Nawet jeśli nie umiemy pomóc człowiekowi w określonej sytuacji to dzwoniąc pod numer alarmowy już pomogliśmy. Dodatkowo dyżurny poinstruuje nas co mamy zrobić i zadając nam konkretne pytania pozwoli nam określić stan rzeczy i podjąć jakiekolwiek ruchy ratujące życie lub zdrowie.

Jedno, co już zauważyłem potwierdził instruktor. Wbrew temu, co reprezentują nie raz kierowcy ciężarówek i TIRów na co dzień na drogach to właśnie oni pierwsi się zatrzymają i udzielą nam pomocy.

Życie weryfikuje wyobraźnie i któregoś dnia nasza reakcja może uratować na przykład kobietę w ciąży lub Twoją żonę, męża lub dziecko. Gwarantuję Ci, że do końca życia będziesz światu miał za złe jeśli ktoś nie pomoże Twoim najbliższym i przez to ich stracisz.

Nie bójmy się zatrzymać, zareagować i zawiadomić kogo trzeba. Nawet jeśli w telefonie usłyszymy, że zdarzenie zostało już zgłoszone to możemy czuć się dobrym człowiekiem. Kiedyś może ktoś zatrzyma się przy nas. 

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno