...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Smutne święto narodowe

Lifestory

Widzieliście obchody świąt narodowych w Stanach Zjednoczonych lub w innych krajach? Fajerwerki, parady, tańce, hulanki, swawole. Dla równowagi całego cieszącego się świata wychodzi nasz piękny kraj – Polska.

Jesteśmy chyba jedynym krajem, gdzie najważniejszym elementem święta związanego z niepodległością jest msza, grób, znicz i zamieszki. Nie zapominam o tęczy, ale w tym roku spalą co innego zapewne.

Ludzie. Co nam nasza ojczyzna zrobiła takiego strasznego, że z okazji święta odzyskania niepodległości, którą w trudach i znoju po 123 latach odzyskaliśmy obchodzimy tak smutno. Oglądaliście te uroczystości, które relacjonują w TV? Na każdym pogrzebie jest mniej poważna atmosfera. Patos, Bóg, Honor i Ojczyzna.

W stanach odpalają fajerwerki, my znicz. Gdzieś są parady, a u nas pochody smutne i szare. Tam się składa wesołe życzenia, a tutaj kwiaty przy grobie. I tak. Wiem, że to symbolika, że taką historię mamy, ale na litość – w końcu świętujemy odzyskanie niepodległości. Wchodząc nawet na Wikipedię doczytamy, że gdy odzyskaliśmy niepodległość wszyscy byli szczęśliwi i wzruszeni. Znowu byli Polakami w Polsce, a nie tylko w sercu. Piłsudski w dupie by miał pewnie smutne łażenie po ulicach stolicy. W jedną rękę wziąłby flaszkę, w drugą zimne ognie, wsiadłby na swojego konia i ruszył wesoło wśród biało-czerwonego confetti, bo jest co świętować.

Polska jest krajem katolickim i trzeba się z tym pogodzić. Nie sądzę, by przyszło mi dożyć czasów, kiedy święta narodowe będą i tak kościelnymi. Doskonałym przykładem jest święto konstytucji trzeciego maja. Jak dziwnym trafem nagle jest też świętem Matki Boskiej Królowej Polski i ludzie zamiast czerpać dumę, że jako pierwsi na starym kontynencie mieliśmy konstytucję i tym samym zrobiliśmy podwaliny do demokratycznych ustrojów w Europie to biegniemy do kościoła. W sierpniu też jest podwójnie i też biegniemy do kościoła, a z racji tego, że to również święto Wojska Polskiego to żołnierze też mają mszę. Wiara jest indywidualną sprawą każdego z nas i nawracać nikogo nie będę, ale niech ona nie kradnie nam polskości i radości.

Dzisiaj oglądniecie pasjonujące obchody przy grobie nieznanego żołnierza, będziecie wyzywać, że sklepy zamknięte (spokojnie – monopole są otwarte), a wieczorem kręcić głową będziecie podczas wiadomości, gdy pokażą bilans zamieszek, bójek i cholera wie czego. Bo tak to się u nas obchodzi. Pomodlić się, pójść w pochodzie, zrobić wieś krzycząc nic nie mówiące nam hasła patriotyczne, a później napić się wódki – bo święto jest. A nie można zamiast pochodu urządzić parady gloryfikującej nasz kraj? Zamiast  darcia mordy na ulicy nie można się cieszyć i chwalić ojczyznę? Zamiast wypić wódkę i zjeść śledzia w domu udać się na jakiś festyn z okazji tego, że jesteśmy niepodległym narodem? Takie święta bym obchodził i czuł w ten dzień się jeszcze bardziej Polakiem, bo każdy dzisiaj powinien być jeszcze bardziej polakiem.

A teraz kończę, bo transmisję przegapię z Warszawy, później jeszcze tylko kościółek i monopol.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno