...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Święta Święta i po Świętach

Lifestory

Lwia część dorosłej społeczności naszego kraju właśnie je resztki lecząc tym samym kaca. Komu się udało ten jutro ma jeszcze wolne, albo i nawet do końca roku. Tak czy inaczej drugi dzień Świąt to w końcu czas żeby odpocząć po tym maratonie pierogów i karpi. Wreszcie można zjeść sałatkę jarzynową, sernik i napić się w spokoju kawy. Jedno łączy nas wszystkich. W końcu koniec świąt. Chociażbyśmy się nie wiadomo jak kochali z rodziną, chcieli z nimi spędzać czas to cieszymy się, że dzisiaj można pospać, odpocząć i wrócić do normalności. Jednak, czy Święta dla dorosłego to taka zła rzecz?

Moje punkty widzenia

Oczywiście, że nie. W końcu można spotkać rodzinę, znajomych, którzy zjadą do rodzinnych stron i trochę się odchamić. Może sobie człowiek przypomnieć, że w końcu o to chodzi w tym czasie. Nie o prezenty, choinki i barszcz. Chodzi o to z kim je spędzimy. Nie ważne są sprzeczki, niewyspanie i wzdęcia od kapusty i grzybów. Skojarzcie jak wiele razy się śmialiście i uśmiechaliście (szczerze) przez ten weekend? To za sprawą właśnie ludzi, którymi się otaczamy w ten wyjątkowy czas. Prezenty są miłe, ciuchy kupione przez kobiety na wigilię za pewne już nie ubiorą więcej (ewentualnie z dwa razy). Do tego dodajmy krokiety, gołąbki, sałatki, pierogi i ciasta. Sorry ale jedzenie mnie przekonuje. Nawet jeśli wmawiamy sobie, że cieszymy się z końca Świąt to robimy to z uśmiechem wspominając.

zobacz drugi punkt widzenia

Moje punkty widzenia

To co jest według mnie strasznym minusem tego czasu to przerost formy nad treścią i pozerstwo. Przypomnijcie sobie czasy dzieciństwa (takiego gdzie już ogarnialiście na czym świat stoi). Czy wasi rodzice brali pożyczki na Boże Narodzenie? Teraz to wręcz normalność. Wydawanie pieniędzy na prezenty stało się delikatnie mówiąc obłędnie przesadne. Wydanie poniżej stówki a nawet dwóch na prezent jest swojego rodzaju ujmą na honorze. Prezent oprócz tego, że ma się podobać ma być drogi – taki wyznacznik miłości w złotówkach. Podobnie z jedzeniem. Skład wigilijnych potraw nie jest przypadkowy. O tej porze roku nasi przodkowie zaciskali pasa już. Kiszona kapusta, suszone grzyby, ryba złowiona w jeziorze, warzywa w piwnicach i o to potrawy wigilijne. A dzisiaj? Łosoś norweski i inne dziwactwa (nie wszędzie, ale zdarzają się). Wieczerza wigilijna była skromna, a dzisiaj to wesela na kilkanaście osób.

zobacz drugi punkt widzenia

Nie jest taki straszny ten czas. Nawet ma bardzo dużo pozytywu. Jedynie fakt, że trąci plastikiem i kasą psuje delikatnie ten klimat. Jednak to postęp. Nie zatrzymamy konsumpcjonizmu i mody na pokazanie się. Ja dziękuję losowi, że zarówno w mojej rodzinie jak i wśród bliskich mojej ukochanej wigilie przygotowywane są tak, jak babcie nauczyły. Trzymajmy się tej tradycji, bo tylko to zostało nam, dorosłym z dzieciństwa. Cukierki na choince, mandarynki i czekolady. Nie zapomniane smaki.

Ps. Wesołego stawania na wadze 😉

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno