...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Święto Zmarłych – Festiwal Żenady

Lifestory

Na wstępie zaznaczę – nie hejtuję tego święta. Jest ono bardzo potrzebne w naszym społeczeństwie.

No ale od początku. W życiu każdej osoby wychowanej w szeroko rozumianej wierze chrześcijańskiej są dwa święta, które są przerostem formy nad treścią. I nie są to boże narodzenie czy Wielkanoc. Pierwszym jest tytułowe święto zmarłych, a drugim pierwsza komunia.

1 listopada to jednak wyjątkowa data. Na cmentarze ciągną rzesze ludzi obwieszeni reklamówkami z biedry, a w środku milion zniczów. Można odnieść wrażenie, że dla każdego grobu po jednym niosą ludzie i po części tak jest. Dla dziadka, babci, ciotki Heli, sąsiada, kolegi ze szkoły, kobiety ze sklepu co kiedyś sprzedawała na osiedlu, cieciowi ze przedszkola Bartusia i tak dalej. Oczywiście nie mogą być to zwykle znicze, bo przecież trzeba się pochwalić ile będą się palić, gdzie kupiliśmy, za ile i wygrywa ten co ma największy, najtańszy i kupiony już dawno. Założę się, że połowa osób myśli wtedy: „Kurwa przecież mogłem kupić tam”.

Jednak nie tylko o najlepsze znicze toczy się walka. Ważniejsze jest, żeby nie kupić najchujowszego, bo wtedy wszyscy popatrzą na nas pobłażliwie z wyrazem twarzy dającym do zrozumienia, że oni już obstawiają czy ich nie dostaliśmy w PCK przypadkiem, bo taka chała. Wtedy macie przegrane. Jakiś cmentarny, rodzinny Gmoch przesunie ustawienie zniczy tak, że wasz wyląduje gdzieś pewnie za pomnikiem.

Po zniczach jest kontrola ubioru. Kto ma nowy płaszcz, buty i był u fryzjera. Nie jestem ekspertem od mody ale o ile nie idziesz na mszę to co za różnica jak się ubierzesz? Byle byś nie wyglądał jak menel, a Twoja kobieta jak prostytutka (no chyba, że jest nią to wtedy nie wiem co jej doradzić – być sobą? ). Każdy stoi przy pomniku, mało kto mówi w ogóle o zmarłych. Mówi się o samochodzie, wnukach, pogodzie, albo inne tego typu kocopoły. Wrażenie mam, że dzieci tylko interesują Ci pod ziemią, ale nie dlatego, że rozmyślają nad sensem istnienia. Nie – one zwyczajnie nie mają pojęcia kto to jest. Bo skąd mają wiedzieć i jak to zrozumieć, że stoją przy grobie sąsiada, szwagra ciotki z Warszawy od strony babci? Ważniejsze dla nich jest to, że jak wrócą do domu to będą gołąbki i sałatka. Swoją drogą gołąbki są fenomenem święta zmarłych. W co drugim domu są tego dnia. Prawie jak karp na wigilię.

Gdy już wiadomo jak oceniono Twój znicz, strój i spytano jak tam w pracy zaczyna się moja ulubiona zabawa cmentarna. Kalambury kto kupił który znicz. Też tak macie? Ten od wujka, ten duży na pewno od babci i tak przez kwadrans.

Można wymieniać tak jeszcze długo. Wyjście tego dnia na cmentarz jest w 90% przypadków jedynie obowiązkiem i rozrywką. Mało kto idzie tam, ponieważ tam leżą jego bliscy, którym chce pokazać, że pamięta o nich. Przecież pamięta się w inne dni i w inne dni też się chodzi na cmentarze. Chociaż trzeba przyznać, że poza tym okresem to mocno różnie to bywa.

Wszystkich Świętych jest też świętem „granicznym”. Gdy już za kilka dni zostaną wyprzedane znicze rozpocznie się „nowa era” roku. I zwiastuje ją reklama Coca Coli. „Coraz bliżej święta”.

Wesołego Święta.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno