...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Twórca Kopiuj Wklej

Media

Nie da się ukryć, że lista fanpage jakie ludzie prowadzą na Facebooku/Instagramie/Twitterze i innych rośnie z sekundy na sekundę. Niestety ludzie decydując się na stworzenie własnego profilu robią to bezmyślnie i kopiują pomysły tych, którzy się wybili.

Z jednej strony jest to utarta ścieżka, a z drugiej strony zawsze zostaniesz marną kopią innego artysty. Doskonałym przykładem są Fitnessowskie blogi, wzorują się na fanpage „Majewski Trenuje” – prosty przepis. Nazwisko + „trenuje” i już jesteście sławnymi trenerami personalnymi, motywatorami i kim tam jeszcze na siłowni chcecie być. Trzy zdjęcia na siłowni, trochę inwestycji w ciuchy i kilka zdrowych posiłków i ta da! Jestem fit.

Żeby nie było, że czepiam się ich sposobu na życie/hobby itp. Czepiam się nędznego kopiowania kogoś. Trendy idą od najlepszych – nie ma co się dziwić. Ale trendy to nie przepisy na sukces. Był czas, kiedy Paweł Opydo zrezygnował ze starej nazwy bloga i zaczął ją sygnować zwyczajnie nazwiskiem. Zarówno na blogu jak i fanpage. Nie trzeba było długo czekać i pojawiły się setki blogów ze składem Imię + Nazwisko + Blog. Próbuje sobie skojarzyć ile blogów stworzonych z taka nazwą dalej się trzyma (a były założone po zmianie przez wyżej wymienionego). Może kilka, które jakoś tam kojarzę.

Wracając do końcówki „trenuje”. To chyba wszystko od Mozilla poszło, bo „Czesław Śpiewa” było łatwe i chwytliwe. Kto pierwszy ten lepszy i rozchwytano to co najlepsze. Ujęcie „kto pierwszy ten lepszy” nie wzięło się tutaj przypadkiem. Majewski Trenuje, Zuch Rysuje/Pisze. Andrzej Rysuje. Można oczywiście wymieniać kogoś kto gotuje, motywuje, czyta, gra. Ale myślę, że tych troje będzie świetnym przykładem. Zuch i Andrzej teoretycznie się pokrywają nazwą ale to kompletnie inne działki więc nie ma co się dziwić, że obaj osiągnęli spory sukces.

Co ludzi pociąga do życia w stylu kopiuj – wklej? Czy ja chce być kolejnym Kominkiem albo Opydo? A po co? Wole być sobą. Owszem mogę chcieć osiągnąć sukces porównywalny z nimi, ale za cholerę nie dam się do niego porównać. Bo to zwyczajnie bez sensu. Tak jak Zakościelny został Polskim Bradem Pittem. Tak go nazwali i prawie zniknął z ekranów na kilka lat i taki czeka koniec każdej osoby które chce być „nowym kims”, „polskim kimś”, a tym czasem zostaje chujowym kimś.

Niechęć do kopiowania kogoś jest u mnie tak mocna, że gdy tworzyliśmy z moim grafikiem nowy szablon tego bloga i już w sumie wybraliśmy musieliśmy zmienić wybór, bo właśnie Kominek (wtedy już Jason Hunt) miał właśnie taki szablon (sporo zmieniony itp. ale jednak tak samo działający). Szablon stał się z miejsca nieakceptowalny dla nas.

Tworząc własną nazwę tworzysz własną markę. Wyjątkowa nazwa, wyjątkowe podejście, wyjątkowy styl i stajesz się kimś kogo można naśladować, kopiować a i tak nie wyprze Cię z tego kim jesteś. Sam kiedyś pomogłem stworzyć bloga. Najbardziej uczulałem Autora na to jak wyjątkowy może być ten blog. Stworzyliśmy nazwę, blog, styl pisania tekstów i całą otoczkę fanpagów. Statystyki biły rekordy i były nawet lepsze od moich. Powód? Blog był wyjątkowy, z chwytliwą nazwą nie kopiowaną znikąd i poruszał tematy, które również chwyciły. Czego chciałby więcej bloger na początku? Od poczucia bycia wyjątkowym, orginalnym i poczytnym? Chyba niczego.

Można tym czasem założyć bloga z zerzniętą nazwą, szablonem, tematami, a nawet tekstami i chociażby skały srały i tak nie osiągnie się sukcesu, a jeśli nawet to będzie on chwilowy i miniecie jak śnieg.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno