...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Ulubione momenty ze szkolnych lat

My Best

Większość mojego życia podobnie pewnie jak większość z was spędziłem w szkolnych ławach, pośród ludzi, z których lwia część jest już mężata, żonata lub/i dzieciata. Wspomnień czar jednak w taki dzień jak dzisiaj dopada szczególnie. Każdy ma te chwile ze szkolnych lat, na myśl których się uśmiechamy. Ja mam takich chwil bez liku i kilka przybliżę.

 

1. Rozpoczęcie roku

Ten dreszczyk emocji podczas zbierania się przed apelem. Każdy co raz doroślejszy, a koleżanki co raz bardziej przypominały kobiety, które wgryzały się w fantazje kolegów (i ponoć na odwrót). Ruszaliśmy na apel, a z niego do klas. Plan lekcji był zawsze do dupy, a ja zawsze miałem zamiar uczyć się systematycznie i ładnie pisać w zeszytach. Ani jednego ani drugiego nie nauczyłem się do tej pory.

 

2. Wagary

Nie namawiam do tego, ale każdy prędzej czy później spróbuje. My chodziliśmy na tory i do lasu. Tam świat był piękniejszy i tylko nasz. Byliśmy przez chwilę panami własnego losu, a później trzeba było iść do domu, albo na resztę lekcji. Na wagarach zaliczaliśmy pierwsze pocałunki i drugie bazy. Tam chodziły najładniejsze laski i najwięksi twardziele. Gamoniom wstęp wzbroniony.

3. Szkolne imprezy

Wszystkie. Dyskoteki, przedstawienia, dni wiosny, festyny itp. Kto był sprytny ten brał udział w organizacji tych zabaw. Nie ważne czy to teatrzyk, koncert, czy przemówienie dyrektora – każda okazja była dobra, żeby nie być na lekcjach. Noszenie krzeseł, stołów i branie udziału w tym wszystkim sprawiało, że nauczyciele na nas milej patrzyli, a my mieliśmy wolne. Trzeba było tylko nie dać się wkręcić do wyjścia na scenę. Za żadne skarby… nawet z pociągu.

4. Studniówka

Każdy facet ubrany jak James Bond, a każda dziewczyna była niczym towarzyszka agenta 007. Nauczyciele mili jak nigdy, a każdy na swój sposób wnosił wódkę na salę. Nie jeden belfer dosiadał się do ulubionych uczniów, by wychylić lufę, a dworze prosił o papierosa od młodych dżentelmenów. Każdy bawił się świetnie i miał nadzieje, że w poderwie kogoś rok młodszego, by za rok znów pójść na studniówkę. Mi się nie udało.

5. Wycieczki

Każda była wydarzeniem i atrakcją, na którą czekało się każdego roku i już we wrześniu ustalało się najbliższy możliwy termin. Nie ważne gdzie i co będziemy robić – ma być na kilka dni i my siedzimy z tyłu! W autobusie działa się największa jazda. Nikt nigdy nie siedział całej drogi na jednym miejscu. W pewnym momencie każdego ciągnęło do jego sympatii, albo organizowało się denne gry, żeby tylko być obok tej, o której fantazjowaliśmy w samotnych momentach. W pokojach również były roszady, a w nocy zawsze wymykało się do dziewczyn, by je szczypać pod kołdrą. Każda wycieczka miała jedno zwieńczenie – McDonald’s, a mimo to byliśmy szczupli.

6. Matura

Niesamowite mity i historie towarzyszyły nam przez całą edukację na temat egzaminu dojrzałości. Szybko jednak przekonaliśmy się, że nowa matura była testem nie dojrzałości, a pełnosprawności mózgowej – bo tylko ktoś, komu szare komórki odmawiały posłuszeństwa mógł jej nie zdać. Trzeba było czytać ze zrozumieniem na polskim, a na angielskim pisać w stylu kali jeść, kali pić. To samo było na ustnej. Bierzemy najłatwiejszy temat i jedziemy. Ja miałem cierpienie w literaturze i sztuce. No łatwiej nie mogło być, a jeszcze wykazałem się sprytem i kreatywnością patrząc na temat przez pryzmat miłości. Romeo i Julia przewracali się w grobie jak lałem wodę przed komisją. Jeśli zdajesz w tym roku maturę to dam Ci jedną radę. Ucz się matmy, bo ja jej na szczęście nie miałem.

 

To tylko namiastka chwil godnych uwagi i wspomnień, które nasuwają mi się, gdy wspomnę szkołę i tamte czasy. Brakuje mi tamtych ludzi i chwil. Tak jak każdy wróciłbym tam. Chociaż na chwilę. Pogadać, pośmiać i siąść w swojej ławce, gdzie pewnie do tej pory widnieją moje rysunki.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno