...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Zachowania w sklepach, które wyprowadzają z równowagi.

Lifestory, My Best

Każdy z nas zmuszony jest chodzić po sklepach i kupować to czy owo i z racji tego zmuszony jest do interakcji z ludźmi, wśród których są osobnicy doprowadzający mnie do sytuacji graniczącej z atakiem terrorystycznym.

1. Sap mi na kark.. na pewno szybciej dotrzesz do kasy!

No cholera. Stoisz jak człowiek, trzymasz wygodny dla Ciebie i osoby przed tobą dystans umożliwiający między innymi swobodne zanurkowanie po reklamówkę, która od jakiegoś czasu w marketach znajduje się gdzieś pod lada. W tej całej sielance stanie za Tobą oczywiście nie śliczna dziewczyna lub wysportowany facet (jeśli jesteś laską), tylko spocony/spocona baba z zaawansowana astma i będzie Ci odgrywać Lorda Vadera próbując stopić Ci kark smrodem z gęby. Co ludzie z tym mają? Nie można stać jak człowiek? Tylko obijać się o siebie? To, że jesteś 10cm bliżej kasy nie oznacza, że szybciej jesteś obsługiwany. Nie.. Tam nadal jest tyle samo osób i ich wózki są tak samo pełne.

2. Wolniej, wolniej i środkiem też!

Alejka. Wpadłeś tylko po 5 rzeczy i śpieszysz się do domu więc oczywiście w najwęższej alejce spotkasz babę, która idzie samym środkiem z prędkością walca. Ani ją wyminąć, bo 2 wózki dla tej alejki to za dużo, ani zawrócić bo 5 metrów dalej jest produkt, którego potrzebujesz, ani to jej pośpieszyć bo jeszcze  skończy się walką na bagietki. Więc wleczesz się za nią rzucając kurwami pod nosem.

3. Dzieci…

Jeśli Twoje dziecko jest rozgarnięte i grzeczne – nie ma problemu, ale jeśli masz małego ogra to błagam. Zostaw go w domu. Lepiej niech ludzie nie widzą i nie słyszą tego co te male stwory wyprawiają. Oszczędźcie sobie wstydu, ludziom nerwów, a dziecku kary. Ja wiem, że czasami nie można dziecka zostawić. Rozumiem. Ale jak widzę matkę i ojca razem, a ich dziecko robi przysłowiowy gnój między regałami to mam ochotę strzelać do nich. Dziecko jest niczemu niewinne, ale rodzice mają mniej zwojów mózgowych od betoniarki.

4. Turyści

Macie wrażenie, że niektórzy ludzie zwiedzają markety? Oglądają wszystko i brakuje tylko, by prosili osoby trzecie o zrobienie im zdjęcia przy kapuście kiszonej. Swoja drogą wstyd byłoby mi na miejscu kapusty pozować z takimi ludźmi do zdjęcia. Może to jakieś same piękne umysły i oni widząc coś więcej niż ja patrząc na półkę z pasztetami. Staram się w to wierzyć bo inaczej nie umiem wytłumaczyć takich zachowań.

5. Kupowanie „na raty”

I to nie takie raty, które zna każdy z nas. Chodzi o sytuacje gdy kasjerka ich obsługuje i każdy produkt kupują „osobno”. Biedna kasjerka idzie na drugi koniec sklepu 6 razy bo osobnik, stojący przy kasie czerpie najwidoczniej przyjemność z tego, że ktoś biega na jego zawołanie. Tak kasjer to taka praca, ale bądźmy ludźmi.. kiedy kupujesz masło, jogurt i śmietanę to nie każ tej kobiecie iść 3 razy do lodówki.. To nieludzkie.

6. Parkingowy rajd.

Przed każdym supermarketem parking rządzi się swoimi prawami i zawsze muszę trafić na kierowce który nie ma pojęcia w którą stronę jechać albo wyjeżdża pod same koła. Nie wspomnę o ludziach z wózkami, którzy mają w dupie to, że jadą na nich 2 tony stali. Metalowy wózek i Jan Niezbędny ich uratują. (przynajmniej będzie w co ich zawinąć jak przegrają wyrównaną walkę z jakimś kombi).

7. Stare VIPy.

Kojarzycie tych szeryfów i celebrytów? Wchodzi do sklepu i staje przed Tobą w kolejce. Albo wcina się w między ludzi mówiąc „daj mi tylko 2 marchewki i płacę”. Szkoda tylko, że nigdy samej marchewki nie chcą i kupują jeszcze 15 innych produktów. Mam ochotę zrobić scenę z Batmana gdzie Joker pokazywał sztuczkę z ołówkiem – tylko użyć jej pieprzonej marchewki.

8. Marudy

Ich sobie na deser ostawiłem. Ludzie jęczący, że kolejka długa, ser drogi, a kasa zamknięta. Mamy 21 wiek. Nikt nie każe Ci iść do najbardziej obleganego sklepu w szczycie jego zaludnienia. Możesz spokojnie iść gdzie indziej lub godzinę później. I tu nie chodzi o wasz spokój. Tylko innych, bo kasjerka z potem na dupie zasuwa żeby ważyć pomidory i walczyć z niechcącym się wczytać kodem, a akompaniament waszego jojczenia nie pomaga jej w pracy. Jakbym był kasjerem to osobom, które tak marudzą kładłbym coś na wagę, żeby chuje zapłacili więcej. Tylko dlatego, żeby im dopieprzyć chociaż finansowo, skoro nie mogę się odezwać bo nigdy nie będzie moja racja.

Na koniec apel. Zachowujcie się jak cywilizowani ludzie w sklepach. Szanujcie obsługę i innych, bo jesteście szarym człowiekiem, a nie jebanym szlachcicem z Pana Tadeusza.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno